Powrót

Wywiad przeprowadziłam z moją babcią Joanną.
Witaj babciu. przyszłam się dowiedzieć i zapytać o wykonywanej pracy w minionych latach - XX wieku.
A więc cofnijmy się troszeczkę wstecz i opowiedz mi czym się zajmowałaś.

- Urodziłam się w rodzinie rolników, gdzie było duże gospodarstwo i od rana do wieczora pomagałam we wszystkich pracach rodziców.
Kiedy wyszłam za mąż i założyłam własną rodzinę pracowałam we własnym gospodarstwie jako gospodyni domowa i wychowywałam dzieci.

- Czym się zajmowałaś w gospodarstwie?

- Moje obowiązki były ogromne - miałam dużo pracy każdego dnia. Gotowałam jedzenie dla wszystkich domowników (męża, dzieci, teściowej). Dla całej rodziny prałam i sprzątałam. Również zajmowałam się bydłem, trzodą chlewną i drobiem.

- Jak zajmowałaś się zwierzętami i jakie to były zwierzęta?

- Miałam 2 krowy, świnię, 5 gęsi, 5 indyków, małe kurczęta i obowiązkowo kota.
Rano praca rozpoczynała się od karmienia wszystkich zwierząt, (bo wszystko kwiczało i ryczało) potem doiłam krowy i wyrzucałam obornik. Od wiosny do jesieni wyprowadzałam krowy na pastwisko, zbierałam jajka i borówki i wracałam do domu, gdzie trzebabyło się umyć i gotować śniadanie.

- Jak wyglądała praca w polu i kto ją wykonywał?

- Wiosną trzebabyło zaorać pole pod ziemniaki i zboże i zasiać warzywnik. Dużo pracy było z ziemniakiami i warzywnikiem bo wszystko wykonywało się ręcznie. Tę pracę wykonywałam sama, a po powrocie mojego męża z pracy i dzieci ze szkoły pracowaliśmy wspólnie.

- Co robiliście latem?

- Kiedy nastały sianokosy i żniwa mąż kosił trawę, a ja ją grabiłam i przygotowywałam do włożenia do orstwi. Do orstwi wkładaliśmy siano wspólnie z całą rodziną. Podobne prace były przy żniwach.

- A co robiliście jesienią?

- Jesienią kopaliśmy ziemniaki (ręcznie kopaczkami). Zbieraliśmy plony z warzywnika: marchew, pietruszkę, seler, buraki. W sadzie zbieraliśmy jabłka i przygotowywaliśmy opał na zimę. Kisiło się kapustę.

- Czy zimą mogłaś odpocząć?
- Zimą również było dużo pracy: rżnięcie sieczki dla krów, karmienie zwierząt, palenie w piecach, szkubanie pierza i odśnieżanie. W grudniu przed świętami zawsze było świniobicie. Była to wielka uroczystość rodzinna.

- Dlaczego rolnictwo było głównym rzemiosłem w tej okolicy?

- W Malince nie było jeszcze zakładów pracy, domów wczasowych. Chociaż ziemia była mało urodzajna to ją uprawialiśmy ręcznie, żeby móc żyć. Zysk mieliśmy tylkoze sprzedaży mleka do mleczarni i cieląt. Reszta była przeznaczona do wyżywienia rodziny.

- Wszystko robiliście ręcznie?
- Maszyny rolnicze mieli Ci, którzy mieli duże gospodarstwo i własne konie, a potem ciągniki. Mając małe gospodarstwo wszystko wykonywaliśmy ręcznie, oprócz orki.

- A kiedy odpoczywałaś lub wyjeżdżałaś na wczasy?

- Ach, dziecko! O tym nie było mowy, liczyła się tylko praca, ponieważ dorabialiśmy się wszystkiego od zera.
Odpoczywam teraz na stare lata, ale prawdziwe odpocznienie będzie w niebie!


- Czy żałujesz ciężko przepracowanych lat?
- Nie, nie żałuję. Tak pracowali wszyscy, bo to jest cechą Wiślan. Kiedy spojrzę wstecz to się dziwię, że wszystko było na czas zrobione i dopilnowane, a teraz kiedy domy są wyposażone w sprzęt nowoczesny brak jest na wszystko czasu i "młodzi" nie mogą z niczym zdążyć.
- Ach, babciu! ty nie rozumiesz dzisiejszych czasów?
- No, no może.

- Dziękuję za cenne informacje o tamtych czasach kiedy byłaś młoda

Magdalena Pilch
Klasa VI