OBRZĘDY, TRADYCJE I ŚWIĘTA

   

Spis świąt

Kursywą wyróżniono okresy

Katarzynki – 25 XI

Andrzejki, jędrzejki – 29 XI

Adwent, jadwent, przedgodzie – cztery tygodnie przed Godami (Bożym Narodzeniem)

Wieczorki – w okresie adwentu

Św. Barbary – 4 XII

Św. Mikołaja – 6 XII

Św. Łucji – 13 XII

Bogaty wieczór – dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia, 23 XII

Wigilia Godów (Bożego Narodzenia) – 24 XII

Gody (Boże Narodzenie) – 25 XII 6 I

Święte wieczory – 25 XII-1 lub 6 I

Boże Narodzenie – 25 XII

Św. Szczepana – 26 XII

Szczodry wieczór (Polacy), Bogaty wieczór (Rusini) (Sylwester)– 31 XII

Nowy Rok – 1 I

Trzech Króli – 6 I

Św. Jordan – 19 I wg kalendarza juliańskiego, święto prawosławne

Matki Boskiej Gromnicznej, Gromniczna – 2 II

Św. Błażeja – 3 II

Św. Agaty – 5 II

Św. Walentego – 14 II

Zapusty (karnawał) – 1 I–Popielec

Ostatki, kusaski – Tłusty czwartek-wtorek przed Popielcem; ostatnie dni Zapustów

Miaslennaja Niediela, Maslenny Tydzień – koniec karnawału u wyznawców prawosławia

Wielki Post – Popielec-Wielkanoc

Popielec, wstępna środa – pierwszy dzień Wielkiego Postu

Św. Grzegorza, gregorianki – 12 III

Św. Józefa – 19 III

Śródpoście, przebijanie postu – połowa Wielkiego Postu

Zwiastowanie Najświętszej Maryi Panny, Matki Boskiej Roztwornej – 25 marca

Błachowiszczenie – 6 kwietnia w kalendarzu juliańskim, prawosławne zwiastowanie

Wielki Tydzień – Niedziela Palmowa–Wielka Sobota, tydzień poprzedzający Wielkanoc

Niedziela Palmowa, kwietna niedziela – na tydzień przed Wielkanocą

Wielki Poniedziałek i Wtorek

Wielka Środa

Wielki Czwartek

Wielki Piątek

Wielka Sobota

Wielkanoc – Niedziela Wielkanocna-Zielone Świątki

Niedziela Wielkanocna, Wełyk Deń – święto ruchome

Drugi dzień świąt wielkanocnych, lany poniedziałek, dyngus, śmigus, śmingus, szmigus, lejek – dzień po Niedzieli Wielkanocnej

Przewody - pierwsza niedziela po Wielkanocy

Św. Jerzego – 23 IV

Św. Marka – 25 IV

Sucha środa – w czwartym tygodniu Wielkanocy

Zielone świątki – w 50 dni po Wielkanocy

Maj – miesiąc poświęcony Matce Boskiej

Czerwiec – miesiąc poświecony Sercu Pana Jezusa

Boże Ciało – 10 dni po Zielonych Świątkach

Oktawa Bożego Ciała – osiem dni po Bożym Ciele

Sobótka (Lubelszczyzna), kupała, kompała, kumpałecka, kupalnocka (Podlasie) – 24 VI, św. Jana

Matki Boskiej Jagodnej – 2 VII, Nawiedzenia Matki Bożej

Św. Dominika – 4 VIII

Św. Wawrzyńca – 10 VIII

Matki Boskiej Zielnej, Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny – 15 VIII

Św. Rocha – 16 VIII

Dożynki – okres żniw i zbiorów

Św. Reginy – 7 IX

Matki Boskiej Siewnej – 8 IX

Św. Mateusza – 21 IX

Dokopiny – koniec kopania ziemniaków

Św. Pokrowy – 1 X, święto prawosławne

Wszystkich Świętych – 1 XI

Zaduszki – 2 XI

Pominki, obiady

Św. Marcina – 11 XI

 

Chyba wszystkie obrzędy i tradycje lubelskie dotyczą świąt religijnych lub rolniczych. Niektóre wywodzą się z dawnych obyczajów pogańskich.

Katarzynki (25 XI)
   
Wigilia św. Katarzyny. W wieczór ten kawalerowie wróżyli sobie. Najpopularniejsza była wróżba polegająca na wkładaniu pod poduszkę karteczek z imionami dziewcząt. Rano wyciągało się jedną z nich. Przyszła żona nosiła imię wypisane na kartce. W dzień ten wróżyły sobie też panny.
   W okolicach Tomaszowa Lubelskiego łamały one gałązki wiśni. Jeśli zakwitły na Boże Narodzenie, dziewczyna miała wcześnie wyjść za mąż i być szczęśliwa.
   W katarzynki organizowano również ostatnią zabawę przed Adwentem.

Andrzejki, jędrzejki (29 XI)
  
Wigilia św. Andrzeja. Dla panien był to wieczór wróżb. Na początku pościły i modliły się do św. Andrzeja, aby go ubłagać o pomoc i opiekę.
   Jedna z najpopularniejszych wróżb to lanie wosku, znana dzisiaj w całej Polsce. Topiono wosk, a następnie wylewano go na wodę przez dziurkę od klucza, podkowę, słomę lub miotłę. Gdy zastygał, patrzono na niego pod światło i interpretowało rzucany przez niego cień.
   Innym razem dziewczęta wychodziły przed dom i nasłuchiwały, z której strony zaszczeka pies. Było to dla nich ważne, ponieważ z tej strony miał nadejść przyszły mąż.
   Często też dziewczęta zbierały się i piekły placki nazywane andrzejkami, kukiełkami lub gomułkami. Każda przynosiła garść mąki lub żyta, które mieliła w odwrotną stronę niż zwykle, czyli w lewo. Do mąki dodawały wodę z wiadra przy studni przyniesioną ustami. Potem piekły placki w piecu, podkładając drewnem skradzionym sąsiadom. Gotowe placki każda znaczyła swoim imieniem, smarowała tłuszczem. Gdy wszystkie dziewczęta ułożyły swe placki na wieku dzieży albo maglownicy, wpuszczały do izby psa. Której placek zjadł najpierw, ta pierwsza miała wyjść za mąż. Której złapał i uciekał z nim do drzwi, tej też szykowały się rychłe zaślubiny. Której nadgryzł, tę porzuci kawaler, z której wyrobem schował się pod łóżko, ta umrze.
   Puszczano też na wodę ruciane lub mirtowe wianki, łupinki orzecha i jodłowe igły. Jeśli zeszły się ze sobą, dziewczyna mogła się spodziewać rychłego zamążpójścia.
   Wróżono sobie też ze sztachet lub z dranek w płocie oraz z przyniesionych z cudzego obejścia drew. Jeśli dziewczyna wzięła ich parzystą ilość, mogła wyjść za mąż jeszcze tego samego roku, jeżeli nieparzystą – musiała poczekać. Innym razem dziewczyna podchodziła z zamkniętymi oczami do kołka w płocie i interpretowała jego kształt, np. cienki kołek wróżył chudego męża. Na północy Lubelszczyzny panny wróżyły sobie przyszłego męża z nici, które plątały na drodze prowadzącej do ich domu.

Adwent, jadwent, przedgodzie
   
Adwent to okres poprzedzający Boże Narodzenie. Trwa ok. cztery tygodnie. W tym okresie nie urządza się zabaw, nie pije alkoholu, zachowuje post. W piątki i środy wyrzekano się nawet nabiału. Co rano odprawiano Roraty – msze ku czci Maryi. W kościele płonęła świeca nazywana roratką. Nowszy zwyczaj (lata sześćdziesiąte XX wieku) to przynoszenie lampionów na nabożeństwa. W niektórych wsiach, np. Gołąb, Gutanów, Kaliszany, Klementowice, Nasiłów, Piotrawin, Sieprawice, Wronów, Michałówka, rankiem grano sygnały na specjalnej wierzbowej lub lipowej trąbie, ligawce.

Wieczorki, wieczorynki, prządki, z kądzielą
   
Były to spotkania adwentowymi wieczorami, organizowane z reguły w największej chacie we wsi. Kobiety wtedy przędły, opowiadały bajki, śpiewały, darły pierze. Często w tych spotkaniach towarzyszyli im mężczyźni.

Św. Barbary (4 XII)
   
Tego dnia przewidywano pogodę na Boże Narodzenie. „Święta Barbara po wodzie, Boże Narodzenie po wodzie.” lub odwrotnie „Święta Barbara po wodzie, Boże Narodzenie po lodzie.” W dniu tym do św. Barbary (patronki górników i dobrej śmierci) modlą się również górnicy lubelscy wydobywający kamień, kredę i węgiel.

Św. Mikołaja (6 XII)
  
Dnia tego gospodarze oraz pasterze udawali się do kościoła na specjalne nabożeństwo ku czci św. Mikołaja, patrona dobytku, żywego inwentarza, broniącego trzodę przed wilkami. Składano mu ofiary: chleb, placki pszenne, gomułki z sera, drób, masło. W tym dniu często zapraszano wilka na Wigilię.
   Dziś święto to przekształciło się w nowy zwyczaj, tak zwane mikołajki. Zwyczaj polega na obdarowywaniu się prezentami, najczęściej dzieci (grzeczne; krnąbrne dostają rózgi).

Św. Łucji (13 XII)
   
W ten dzień prognozowano pogodę na przyszły rok. Dwanaście dni po św. Łucji odpowiadało dwunastu kolejnym miesiącom kolejnego roku.

 

Gody – staropolska nazwa Bożego Narodzenia, okres od Wigilii do Trzech Króli

Wigilia
   
Wigilia to dzień poprzedzający Boże Narodzenie. W ten dzień poszczono, a po zachodzie słońca nie pracowano ciężko, a przede wszystkim przygotowywano wieczerzę wigilijną i dekorowano wnętrze chaty.
   Tradycyjną dekoracją był pająk. Wykonywano go z bibuły, fasoli i słomy, zawieszano u sufitu. We wsiach takich jak Telatyn i Ulchówek u powały zawieszano światy – wycięte z opłatka gwiazdy. Obrazy przystrajano, wtykając za nie gałązki jodły lub świerku  oraz przyczepiając do ich ram bibułkowe kwiatki. Okna zdobiły białe firanki z bibuły. Izbę starano się jak najbardziej upodobnić do Stajenki Betlejemskiej, np. rozkładając na podłodze i wtykając za obrazy słomę. Potem podkładano ją kurom na grzędy lub wykonywano z niej powrósła.
   W kącie gospodarz stawiał króla–snopek żyta lub owsa, czy pszenicy. Stał tam do Trzech Króli (6 I). Nazywano go trzy króle, kolęda, dziad, kolędnik, baba. Po Godach ziarno z króla dodawano do ziarno siewnego, a słomą już jako sieczką karmiono bydło. Miało to zapewnić błogosławieństwo dobytku i przyszłych plonów.
   Choinki, które dotarły na Lubelszczyznę na przełomie XIX i XX wieku, upiększano bibułkowymi łańcuchami, słomianymi lub bibułkowymi zabawkami oraz jabłkami, orzechami i ciastkami.
   Na stole, czasami na siedzeniach biesiadników, umieszczano siano. W okolicach Biłgoraja i Krasnegostawu kładziono je na dzieży, na której spożywano wieczerzę. Do siana na stole dołączano zazwyczaj nieco żyta, owsa i pszenicy, na trzech rogach stołu umieszczano opłatek i chleb. W okolicach Biłgoraja na talerzu stał czosnek, miód i kolorowy opłatek dla zwierząt, czyli kolęda.
   Wieczerzę wigilijną (pośnik, wilija, postnik, kolęda) rozpoczynano, gdy na niebie zauważono pierwszą gwiazdkę. Najpierw wspólnie modlono się, potem łamano opłatkiem (symbolizował pojednanie), następnie gospodarz lub osoba najstarsza składała życzenia wszystkim zebranym. W końcu zasiadano do wieczerzy. Dawniej spożywano ją z jednej miski. Składała się z nieparzystej liczby potraw (wyjątkiem była liczba dwanaście) z pola, z lasu, z łąki i z wody. Każdy musiał spróbować każdą potrawę, aby jej nie zabrakło w kolejnym roku. Lubelskie dania wigilijne:

Łyżeczkę każdej potrawy, kolorowy opłatek i chleb niesiono do obory, dla krów. Po wieczerzy śpiewano kolędy. W okolicach Biłgoraja wieczerzę jedzono na dzieży, aby zapewnić sobie urodzaj.
   Wigilia była również dniem wróżb. Na podstawie wyglądu nieba wróżono urodzaj. Jeśli zasnują je chmury, krowy dadzą dużo mleka, jeśli zabłysną gwiazdy – kury naznoszą wiele jajek.
   Rzucano również do sufitu kutię i groch, im więcej się przykleiło do pułapu, tym obficiej miało obrodzić w następnym roku.
   Gdy spożyto już wieczerzę, panny wychodziły z domu i wołały „Hop-hop!”. Z której strony dosłyszały echo, z tej miał nadejść przyszły mąż.
   Ciągnięto również siano spod obrusa. Jeśli panna lub kawaler wyciągnęli zielone źdźbło, mieli rychło wyjść za mąż lub ożenić się. Z długości i kształtu wyciągniętego źdźbła wróżono długość i przebieg życia.
   W wigilię obowiązywały pewne zasady, których należało przestrzegać. Miały charakter wróżb, których wynik zależał od człowieka, nie losu. Oto niektóre z nich:

Przed północą większość ludzi szła do najbliższego kościoła na pasterkę. W okolicach Kijan w międzyczasie palono ognie na znak, że narodził się Bóg, przynosząc na Ziemię światło.

Gody (Boże Narodzenie, 25 XII)
  
Dzień ten spędzono w gronie rodzinnym, jedynie rano udawano się do kościoła. Nie wolno było pracować. Nie spano w dzień, aby zboże nie zalegało na polach, nie brano słomy do ust, aby nie bolały zęby.

 

Św. Szczepana (26 XII)
  
Rano dziewczęta sprzątały izbę ze słomy. W niektórych wsiach (np. Drohiczyn, Lipiny Dolne) myto się w wodzie, do której dodawano srebrną albo złotą monetę, trochę opłatka i nieco sianka ze stołu wigilijnego, aby zapewnić sobie bogactwo i zdrowie na cały rok. Po domach chodzili połaźnicy, składający życzenia domownikom.
   W kościele ksiądz święcił siano, którym wierni obrzucali jego i siebie nawzajem. Symbolizowało to ukamienowanie św. Szczepana. Potem ów owies dosypywano do ziarna przeznaczonego na siew (aby obrodziło) oraz dawano kurom (aby naniosły jajek).
   Pod karczmą bogaci gospodarze płacili swym pracownikom, ustalali dalsze warunki pracy.

Koledowanie - w okresie Bożego Narodzenie i Nowego Roku
  
Było to obrzędowe składanie życzeń. Chodzono po domach, śpiewano kolędy, urządzano krótkie przedstawienia, składano życzenia.
   Najstarszą formą kolędowania było chodzenie z żywymi zwierzętami, zazwyczaj z koniem, bykiem, jałówką, owcą lub baranem. „Ubierano’ je w bibułowe kwiatki i wstążki. Gdy ten gość zostawił w izbie „niestrawione resztki jedzenia”, wróżył szczęście cały następny rok. Kolędnicy zaś improwizując, prowadzili ze sobą dialogi, śpiewali, życzyli szczęścia. Chodzono zazwyczaj na św. Szczepana lub w Nowy Rok.
   Chodzono również z kozą. Jeden z kolędników narzucał na siebie białą płachtę. W ręku trzymał przymocowaną na kiju głowę kozy, pokrytą skórą i ozdobioną rogami. Jej dolna szczeka ruszała się za pomocą sznurka. „Koza” skakała po izbie, „bodła” dziewczęta. W końcu upadała i zostawała wyleczona. Podczas występu śpiewano: „Gdzie koza chodzi, tam się żytko rodzi. Gdzie koza rogiem, tam żytko brogiem”. Na koniec kolędowano. W niektórych wsiach kozie towarzyszyli Żyd i dziad.
   Nieco podobny do „kozy” był „konik”. Osobnik udający konia tańczył wśród wesołych dialogów, aby w końcu upaść. Reszta kolędników musiał go ożywić. Ozdrowienie konika symbolizowało odrodzenie przyrody.
   Na południowym Podlasiu chodzono z wężem wykonanym z drewna lub papieru. Chowano go w kożuchu i, wśród śpiewu kolęd, podrzucano do góry, aby się rozwinął.
   Również na Podlasiu kolędnikom towarzyszył bocian lub żuraw (zwany też truską lub kluwaczem). Osadzony na kiju dziób otwierał się za każdym pociągnięciem sznurka. Parodiowano klekotanie bociana, zaczepiano dziewczęta, śpiewano kolędy i składano życzenia.
   Na św. Szczepana, Nowy Rok i wigilię Trzech Króli urządzano szczodrowanie, czyli podłazy. Dzieci chodziły rano, młodzież i starsi – wieczorami. Kolędowano przed domem, do izby wchodzono po zaproszeniu gospodarza. Składano życzenia w formie specjalnego tekstu, powtarzając jak refren: „Szczodraki, kułaki powiadali nam”. Młodzi kolędnicy dostawali szczodraki (rogale-razowce), pierogi z makiem i kaszą gryczaną lub pieniądze, natomiast dorośli – gorzałkę. W niektórych miejscach obsypywano się żytem, owsem lub pszenicą.

Dialog bożonarodzeniowy (dijałóg, diałog) wywodził się jeszcze ze średniowiecza. Miał charakter misteryjny. Praktykowano go głównie na południowej Lubelszczyźnie, odgrywając sceny biblijne: Adam i Ewa w Edenie, Zwiastowanie, adoracja Dzieciątka, pokłon Trzech Króli, ich spotkanie z Herodem, rozkaz rzezi niewiniątek. Grali mężczyzni w największej chacie.
    Kilku chłopców chodziło z gwiazdą, śpiewając popularne kolędy. Dostawali za to ciasto, jajka lub pieniądze. Same gwiazdy były bardzo różnorodne, miały wiele odmian (np. buńka).
  
    We wsi Błonie na św. Szczepana chodzono z niebem. Była to kula zawieszona na kiju, ozdobiona scenami biblijnymi i gwiazdkami. W środku paliła się świeca. Po zaproszeniu do izby kolędnicy recytowali wierszyki i śpiewali specjalną kolędę.
   Najpopularniejszym widowiskiem bożonarodzeniowym były Herody. Występowali w nich król Herod, Żyd, śmierć, feldmarszałek, czterej żołnierze, Turek i królowa. Odbywały się w domach od św. Szczepana do Trzech Króli. Występ przygotowywano już w Adwencie. Jego punktem kulminacyjnym była zbrodnia i śmierć Heroda. Na południu i zachodzie Lubelszczyzny kawalerowie „koronowali” dziewczynę, śpiewając jej kolędę życzącą.
   Wystawiano też szopki. Były wśród nich makiety domków z figurkami, figurki ruchome, poruszane przez aktorów. W Laskowicach szopki przypominały teatr cieni. W Lublinie od XV do XVII wieku z szopką chodzili młodzi chłopcy na terminach, bezrobotni w czasie zimy. Szopka lubelska miała z tyłu wieżę z kopułą, z przodu trzy poddasza. Najniżej umieszczano scenę na lalki. Po odśpiewaniu kolędy (zwykle „Wśród nocnej ciszy”) pokazywano różne scenki, w tym skrócone Herody. Kolędującym często towarzyszył instrument, np. skrzypce i harmonia. W końcu zbierano datki. Szopki wiejskie były dużo skromniejsze od miejskich. Dwuspadowe domki wieńczyła u góry gwiazda, a wewnątrz znajdowały się figurki z drewna lub dykty ubrane w kawałki materiału lub papieru.
   6 stycznia od rana chodziła grupa kolędników, zwana Trzema Królami, i za nich przebrana. Składała życzenia: „Winszujemy wam wszystkiego najlepszego z Trzema Królami” i śpiewała „Mędrcy świata, monarchowie”, potem każdy „król” mówił swą rolę. W końcu każdy z nich dostawał od gospodyni kolędę, którą stanowił pieróg z kaszy gryczanej, placek gryczany, ciasto z fasolą lub makiem, jajka, słonina bądź jedynie kasza gryczana lub owsiana.
   W Rozkopaczewie w wigilię Trzech Króli chodzono z pochwolmym. Nazwa wywodzi się z pieśni – „Dziś pochwolmy, dziś pochwolmy tego króla”. Kolędowali dorośli, wchodząc do sieni. Jako pierwszą kolędę, śpiewano „Dziś pochwolmy, dziś pochwolmy tego króla”, potem inne. W końcu gospodarz zapraszał kolędujących do izby i częstował ich napitkiem.
   Młode dziewczęta, zazwyczaj na Podlasiu i w południowej Lubelszczyźnie odgrywały wesele krakowskie (krakowiaki). Aktorzy w stylizowanych strojach krakowskich inscenizują przedstawienie, którego głównym wątkiem są zaloty, zakończone zaślubinami.
   W okolicach Szczebrzeszyna na św. Szczepana chodzono z Żydem – jeden z kolędników przebierał się za Żyda. Wkładał czarną jesionkę przepasaną powrósłem i okrągłą czarną czapkę, przypinał wykonaną z lnu brodę i sztuczny garb. Najpierw kolędnicy pytali, czy mogą wejść z Żydem? Gdy udzielono im pozwolenia, wraz z Żydem śpiewali na przemian. W końcu wypędzano Żyda do sieni i śpiewano kolędy.
   W okolicach Biłgoraja dunajowano. Kolędnicy grupowo śpiewali kolędy życzące dla gospodarza, panny lub kawalera. Przez pieśń przewijał się refren „Na dunaj Nastuś, rano po wodę na dunaj”. Pochodzi od niego nazwa kolędowania.
   Prawosławni z południowego Podlasia śpiewali na przełomie starego i nowego roku chochoty.
   W Potoku Górnym niedaleko Biłgoraja dzieci praktykowały zwyczaj chodzenia na kurki. Rozmawiały z gospodarzem:

-Nieso wam się kurki?

-A nieso, nieso.

-A dużo jajek majo?

-Aż kociubo wyciągajo.

-Żeby wam się niesly do samyj jysiyni

 i żeby jajka przynosiły do siyni

Potem następował poczęstunek. Jeśli kolędnicy uznali go za mało obfity, mówili:

-Niech wam się nieso do samyj wiosny,

ażeby potem w pokrzywy poszły!

 

Chodzono również z misiem (lub z niedźwiedziem). Jeden z kolędników przebierał się za misia – okręcano go powrósłami ze słomy lub grochowinami, na twarz zakładał skórzaną maskę. Prowadził go Żyd lub Cudzoziemiec, trzymając na łańcuchu i grożąc słomianym biczem. Akompaniowała im muzyka. Miś popisywał się przed gospodarzami, ganiał panny, żądał miodu lub wódki. W końcu przewracał się. „Ożywał” po odpowiednich zabiegach, co symbolizowało odrodzenie życia. Potem gospodynie uwalniały misia z powróseł i kładły je do gniazd kur i gęsi. Miało to sprawić, że obniosą.
   Dziewczęta z okolic Chełma i Włodawy na Nowy Rok, rzadziej na Trzech Króli składały wizyty z małpą, za którą przebierała się jedna z nich. Na uniesione ręce narzucano długą białą zapaskę, tak, aby zakryła całą postać; ręce i dłonie ozdabiano wstążkami i paciorkami. Kolędniczki składały życzenia. Potem jedna z nich kręciła się z „małpą” w rożne strony.
   Pod koniec grudnia ulicami Sławatycz chodzili brodacze. Śpiewali kolędy, bawili ludzi, zbierali datki (zazwyczaj przeznaczane na cele społeczne). Chłopcy zakładali włosem na zewnątrz kożuchy i maski z ciemnej, pomarszczonej skóry. Naklejali na nie długie lniane wąsy i brodę (symbolizowała doświadczenie i dostojność). Na głowach nosili 80-centymetrowe kapelusze zdobne kwiatkami i wstążkami z bibuły. Owijali nogi słomą i obwiązywali powrósłem. W rękach mieli kije. Dzieci przebierały się za brodaczy tuż po świętach Bożego Narodzenia, starsi chłopcy w trzech ostatnich dniach roku.
   Popularne do dziś Jasełka to teatr bożonarodzeniowy oparty na Biblii. Tworzą je trzy części: pasterska, u króla Heroda i adoracyjna. Wystawia się je w kościołach, salkach katechetycznych, domach kultury, przedszkolach, szkołach. Niekiedy wprowadza się znane postaci historyczne, aby połączyć tematykę biblijną z narodową.

Święte wieczory (25 XII-1 lub 6 I)
  
Trwały one od Bożego Narodzenia do Nowego Roku, niekiedy do Trzech Króli. Kobiety nie mogły wtedy prząść, motać nici, szyć, prać kijanką i piec chleba, gdyż porwałyby się nici, len nie obrodził, wiatr zrywał bielone płótno, a wilki snuły koło chaty. Zamiast tego śpiewano kolędy oraz czytano o narodzeniu Chrystusa.

Szczodry wieczór (Polacy), Bogaty wieczór (Rusini) (Sylwester, 31 XII)
  
Był to dzień wróżb. Co robiło się w szczodry wieczór, to robiło się przez cały kolejny rok. Tak więc starano się weselić, wdziać na się nowe ubranie, dobrze jeść, mieć coś pożyczonego od sąsiadów, samemu nie pożyczać itd.
   Panny na wydaniu rankiem wychodziły przed dom i podrzucały widłami słomę. Z której strony nadleciały ptaki, z tej miał nadejść przyszły mąż (kruki i sowy zapowiadały wdowca).
   W niektórych wioskach otulano drzewa słomą, aby obrodziły latem.
   Często przebierano się za Stary i Nowy Rok oraz składano życzenia chodząc po domach. Przebrania były różne: od tabliczek z napisami „Stary Rok” i „Nowy Rok” po sztuczne garby i brody oraz czapki papierowe.
   Dziś to dzień hucznych zabaw i fajerwerków. W kościołach odprawia się nabożeństwa dziękczynne.
   Rusini z Podlasia obchodzili Bogaty Wieczór (Bohaty Weczer). Młodzież przebrana za wieszczków, Cyganów i Żydów chodziła po domach, składając życzenia. Panny wróżyły, czy nadchodzący rok będzie pomyślny.

 
Nowy Rok (1 I)
  
Sąsiedzi składali sobie życzenia. Robili to również mali chłopcy chodząc po szczodrakach. W okolicach Spiczyna chodzono po nowym chlebie i śpiewano „Nowe lato, szczodre lato”. W Skierbieszowie praktykowano zwyczaj obrzucania się ziarnem, mówiąc: „Siejem, wiejem, posiewamy, z Nowym Rokiem pozdrawiamy”.
   W Nowy Rok przepowiadano też pogodę. „Gdy na Nowy Rok jasno, to w stodołach ciasno”.
   W Rozkopaczewie wymiatano biedę. Przed świtem zamiatano izbę. Śmieci wynoszono na drogę. Choinę wkładano w płot. Jeśli wyrzucili ją kawalerowie, panna z domu miała wyjść za mąż jeszcze w tym roku.

Trzech Króli (6 I)
  
W kościele święcono wtedy kredę oraz kadzidło z jałowca, ziół i żywicy. Okadzano nim chorych ludzi i zwierzęta. Kredą zaś pisano na drzwiach chat i stajen K+M+B – pierwsze litery imion Trzech Króli, Kacpra, Melchiora i Baltazara. Miało to chronić przed złymi mocami.
   W Woli Obszańskiej święcono niewielki bochenek chleba z miodem, czosnkiem i opłatkiem, przygotowany w czasie świąt. Dawano go krowom po ocieleniu, aby były zdrowe i mleczne.
   W Łopienniku Dolnym, Żurawcach i Ulhówku ludność ruska stawiała w oknach słomiane krzyże. W okolicach Sawina Rusini jedli postną wieczerzę – póśnyk.

Św. Jordan (19 I wg kalendarza juliańskiego)
  
W cerkwi odprawiało się nabożeństwo. Potem formowała się procesja, która udawała się nad rzekę lub zbiornik wodny. Wcześniej wycinano tam przerębel w kształcie krzyża. Święcono wodę. Wierni zabierali ze sobą świętą wodę. Wierzono, że zapobiega nieszczęściom i jest lecznicza.

Matki Boskiej Gromnicznej, Gromniczna (2 II)
  
Świecono wtedy w kościele gromnice – świece o ochronnej mocy. Dymem z niej znaczono główną belkę. Chroniło to dom od piorunów i wróżyło pomyślność. Aby dzieci nie bały się grzmotów i burz, podpalano im włosy z czterech stron głowy. Świecę palono również w czasie burzy, jak również w najważniejszych momentach życia domowników, zwłaszcza, gdy ktoś umierał. Chroniła również przed wilkami.
   W ten dzień wróżono pogodę. „Gdy na Gromnice mróz, schowaj sanie, szykuj wóz”.

Św. Błażeja (3 II)
  
Święcono wtedy błażejki – jabłka i małe świeczki owijane pasemkami lnu. Jabłka pomagały na ból gardła. Jedzono je lub przykładano pod szczękę.
   Na Podlasiu przepowiadano pogodę: „Deszcz na św.. Błażeja, kiepska wiosny nadzieja”.

 Św. Agaty (5 II)
  
Święcono wtedy chleb, wodę i sól. Ta ostatnia miała chronić przed pożarem i oczyszczać wodę w studni. Symbolizowała mądrość. Chleb, woda i sól św. Agaty chroniły ciężarne kobiety przed stratą dziecka.

Św. Walentego (14 II)
  
W dzień patrona obłąkanych rano przepowiadano pogodę – „Gdy święty Walenty deszcze, mrozy będą jeszcze”.
Dziś to walentynki, dzień zakochanych.

Zapusty (karnawał)
  
Był to okres ogólnej wesołości i zabaw. Urządzano wesela, spotkania przy muzyce, tańce, śpiewy.
   Ostatnie dni zapustów zwano ostatkami lub kusakami. Rozpoczynał je Tłusty Czwartek, kiedy to pieczono pączki (lub bliny – u Rusinów) i faworki. Częstowano się nimi wraz z białym pieczywem, mięsem i wódką.
   Ważnym elementem ostatków byli przebierańcy. Po wsiach chodzili Cyganie, dziad z babą, zwierzęta, żebracy, kominiarze i inni. Gdy gospodarz zaprosił ich do mieszkania, improwizowali przedstawienie. Na Podlasiu młodzi chłopcy płatali figle, ubrani w kożuchy włosem na zewnątrz, przepasani powrósłem, w rogatych czapkach, maskach, sztucznych brodach i z twarzami usmarowanymi węglem. Przygotowywali również bachusa, którego przynosili do zamożniejszych gospodarzy, żądając poczęstunku. Dawniej przebierano się też za kusaka lub zapusta – staruszka w łachmanach, o którym śpiewano pieśni.
   W ostatni dzień zapustów, we wtorek, młodzież organizowała spotkania taneczne, podczas których podawano rozmaite potrawy. Po wsiach chodzili przebierańcy. W końcu odprawiano tańce obrzędowe, mające zapewnić urodzaj danych roślin (np. na kapustę). Od północy zaczynał się Wielki Post.
     W chełmskim urządzano ucztę („kruka”) dla starszych mieszkańców wsi. Składała się z mięsa, pierogów, pączków i wódki. Rozchodzono się po północy.

Wielki Post – od środy Popielcowej do Wielkanocy
  
Obejmował 40 dni powszednich i 6 niedziel. Należało wtedy pościć. Jedzono między innymi żur, kapuśniak z chlebem, kaszę gryczaną i jęczmienną na oleju, słoduchę, kisiel z owsa, lak (rosół ze śledzi), groch, prażony len, barszcz grzybowy, ziemniaki z lnem, ziemniaki przypiekane. Nie urządzano zabaw, nie śpiewano wesołych pieśni. W piątki w kościołach odprawiano Drogę Krzyżową, w niedziele Gorzkie Żale.

Popielec, wstępna środa
Był to pierwszy dzień Wielkiego Postu. W kościołach księża posypywali popiołem głowy wiernych, przestrzegając ich: „Pamiętaj, człowiecze, żeś jest proch i w proch się obrócisz”.
  
W okolicach Łosic i Białej młodzież przygotowywała bałwana z grochowin. Woziła go na dwukołowym wózku po wsi, przebrana za Cyganów lub żebraków. Nosiła ze sobą napełnione popiołem pończochy na kijach lub garnki z popiołem. Chodzili po domach, zbierając podarki. Tych, którzy im coś podarowali, dotykali po głowie kijem, tym, którzy im poskąpili, rozbijali dzban z popiołem w izbie. Potem bałwana niszczono, a z darów przygotowywano ucztę.
   Tego dnia należało wypić wódkę, aby wypłukać pozostałości zapustów. Zwyczaj ten zwał się popłuczynami. Na obszarach wschodnich mężczyźni przynosili do gospody kloc drewna i grozili karczmarzowi, że go podpalą, jeśli nie da im wódki, aby mogli się „wypłukać” po zapustach. Po napitku darowali kramarzowi ów kloc.

Św. Grzegorza, gregorianki (12 III)
  
W tym dniu żacy zbierali jajka dla nauczycieli. Towarzyszył temu śpiew.

Św. Józefa (19 III)
  
Rozpoczynano wtedy prace polowe. Nie obowiązywał w tym dniu post i można był urządzać zabawy.

Śródpoście, przebijanie postu
  
W połowie postu młodzi chłopcy płatali figle, zwłaszcza tam, gdzie mieszkały dziewczęta. Wrzucali do izby garnek z popiołem – hładyszkę, wpuszczali wróbla do domu, smarowali okna słoniną, rozbierali wozy i wciągali je na dach.
   Do dziś na południowym Podlasiu maluje się przystanki PKS-u lub umieszcza napis „Śródpoście”.

Zwiastowanie Najświętszej Maryi Panny, Matki Boskiej Roztwornej (25 III), Błachowiszczenie (wg kalendarza juliańskiego 6 IV)
  
W tym dniu czczono Maryję jako patronkę budzącej się do życia przyrody. Na Podlasiu pieczono busłowe łapy – ciasto w kształcie nóg bociana. Wkładano je w bocianie gniazda, aby zapewnić szybkie nadejście wiosny i pomyślny przebieg prac gospodarskich. Aby zaś zapewnić urodzaj na polu, obdarowywano gospodarza ciastem w kształcie sierpa, brony lub pługu. Młode dziewczęta dostawały ciasto - ludzką nogę (by dobrze chodziły) i łapę bociana (by prędko wyszły za mąż).

Wielki Tydzień
  
Był to kulminacyjny okres obchodów Męki Pańskiej.

Niedziela Palmowa, Kwietna Niedziela, po rusińsku Werbnycia
    Rozpoczynała Wielki Tydzień. Święcono wtedy palmy wielkanocne. Robiono je z gałęzi wierzby, leszczyny, trzciny wodnej, barwinka, widlaka, bukszpanu, czasem z gałązek wiśni lub porzeczki. W niektórych zakątkach regionu palmy ozdabiano kwiatkami i wstążkami. Uważano, że palmy mają magiczną moc. Na Podlasiu po wyjściu z kościoła palmowano się, czyli dotykano palmami i życzono doczekania Wielkanocy. Już w domach bito się palmami wołając na przykład „Za sześć dni Wielkanoc”, czy „Palma bije, nie zabije”. Chłopcy chodzili z rana po chałupach i bili palmami tych, których zastali w łóżku, zwłaszcza panny. W niektórych miejscach należało zjeść „kotki” wierzbowe, aby nie bolało gardło. Palmy zatykano za święte obrazy lub palono je, aby ochronić dom przed piorunami. Uderzano również palmą bydło, gdy po raz pierwszy wychodziło się paść, aby dobrze się chowało.

Wielki Poniedziałek i Wielki Wtorek
  
W te dni sprzątano chaty. Bielono ściany, myto okna, czyszczono obrazy, szorowano podłogi.

Wielka Środa
  
Dzień ten miał charakter zaduszkowy. W kościele uroczyście otwierano drzwi do nawy głównej.

Wielki Czwartek
  
Dzwony kościelne, odpędzające według ludu demony i pioruny, zastępowały kołatki. Biskup w katedrze obmywał nogi dwunastu żebrakom. W powiecie włodawskim przez sześć dni po Wielkim Czwartku nie wolno było prać kijanką, co miało przyciągać pioruny. Nie rąbano też drzewa, nie młócono i nie przędzono.

Wielki Piątek
  
Ściśle poszczono. W kościołach przygotowywano groby Jezusa. Liturgia wiązała się z adoracją krzyża.
   Przed wschodem słońca myto się w bieżącej wodzie lub w misce z monetami, aby zapewnić sobie zdrowie i bogactwo przez cały rok. Aby nie zabrakło szczęścia w domu, nie wolno było pożyczać. Przepowiadano pogodę i urodzaj. Pieczono paschy, przygotowywano święconki i potrawy wielkanocne.

Wielka Sobota
  
Święcono wodę, ogień i pokarmy (jajka, chleb, kiełbasę, boczek, ser, masło, chrzan, sól), zazwyczaj u najbogatszego gospodarza lub na wolnym powietrzu. Wieczorem przy kościele palono gałęzie tarniny, śliwy, głogu i stare palmy. Popiołem z tego ogniska sypano głowy w środę Popielcową. Wierni zabierali ciernie, aby wsadzone w strop, chroniły dom przed piorunami. W kościele całodobowo adorowano grób Chrystusa prze różne stany i grupy społeczne. W niektórych miejscach bębniono na pamiątkę zmartwychwstania Chrystusa.

Niedziela Wielkanocna, Wełyk Deń
  
Święto Zmartwychwstania Jezusa rozpoczynały Rezurekcje – uroczysta Msza. Po niej gospodarze chcieli jak najszybciej dotrzeć do swych domów, aby to oni pierwsi skończyli żniwa. Nim rozpoczęto śniadanie wielkanocne, przygotowane ze święconki, dzielono się jajkiem i składano życzenia. Z posiłkiem tym wiązało się wiele zwyczajów, np. skorupki jajek rozrzucano po domu, pod pierwszy snop siana, po polu, zagonach kapusty, na kurze grzędy, aby chronić się przed robactwem, myszami i na urodzaj. Święcone surowe jajka dawano krowom, by były mleczne i toczono po grzbietach bydła, by było zdrowe. Słoniną smarowano krowom chore wymiona, ludziom ręce i nogi, by nie pokaleczyć się przy żniwach, chowano do skrzyni, by świnie dobrze się chowały. Sól sypano do studni, by woda była czysta. Kości ze święconki dawano psom przeciw wściekliźnie, zakopywano w ziemi przeciw kretom, chowano pod krokiew jako środek przeciw piorunom. Okruchy święconki zostawiano dla myszy. Po zjedzeniu miały im przestać rosnąć zęby. Trochę święconki jadły zwierzęta domowe, by się dobrze chowały. Aby ziemniaki dobrze obrodziły, kawałek chowano na zagonie.
   Po zachodzie słońca nie jedzono święconki, by nie zapaść na kurzą ślepotę. Nie zamiatano, by kury nie rozgrzebywały grządek. Nie spano w dzień, by nie bolała głowa przez cały rok. Nie pito wody, aby wciąż jej nie pragnąć.

Drugi dzień świąt wielkanocnych, lany poniedziałek, dyngus, śmigus, śmingus, szmigus, lejek \
   Jak głosi legenda, Żydzi obleli wodą Matkę Boską i na pamiątkę tego zdarzenia, wszyscy się oblewamy. Czasami nawet wrzucano dziewczyny do rzeki. Chodzono po dyngusie, śpiewając pieśń o Męce Chrystusa, potem pieśni życzeniowe. Po wsiach biegali dyngusie, dynguśniki głoszący wesołe monologi, za co otrzymywali przysmaki. W niektórych miejscach polewano się jeszcze we wtorek, by lato nie było suche, a nawet w pierwszą niedzielę po Wielkanocy.

 

Zwyczaje wielkanocne w różnych stronach Lubelszczyzny

Pisanki
   
Te kolorowe jajka świąteczne sięgają swą tradycją X wieku. Wykonywano je różnymi technikami, najczęściej malując woskiem (technika batikowa) lub wydrapując, a nawet wyklejając. Nazywano je rozmaicie: pisęka, piska, pisa, malowanka, kraszanka, krasanka, kraska. Symbolizują odradzanie się życia. Są darem kolędniczym świąt Zmartwychwstania. Wiążą się z nimi wierzenia. Uważano, że chronią przed nieszczęściem, leczą. Dziewczęta na znak sympatii ofiarowywały pisanki swoim chłopcom. Pisankami obdarowywali swoich chrześniaków rodzicie chrzestni. Traktowano je również jako ozdoby.

Racyjki
   
Jest to zwyczaj z pogranicza Lubelszczyzny i Podlasia. Rano w Wielki Poniedziałek chłopcy chodzili po domach i śpiewali pieśni religijne. Otrzymywali za to jajka lub pierogi. Podobny zwyczaj to chodzenie z pasyjką. Po domach chodzili również mali chłopcy nosząc pasyjkę i śpiewając pieśni wielkanocne. Z nimi chodził dziad z koszem i zbierał jajka.

Gaik, gaik – maik, zielony gaik, nowe latko

To zwyczaj chodzenia młodych dziewcząt ze świętym obrazkiem Matki Boskiej i ściętą młodą brzozą lub jedliną przyozdobioną kolorowymi wstążeczkami. Dziewczęta odwiedzały każdą chałupę śpiewając radosne pieśni, np. „My z gaikiem wstępujemy”.

Jajorze
  
To zwyczaj chodzenia grup kolędniczych, śpiewających pod oknami. Za śpiew otrzymywały w darze również jajka.
  

Kumkanie lub wybitki
  
Zabawa wielkanocna polegająca na zbijaniu jajek. Zbite jajko przechodziło do rak zwycięzcy.

Wołoczebne
    Zwyczaj wschodni, który już zaginął, dotyczący drugiego dnia Wielkanocy. Chłopcy chodzili od domu do domu i składali życzenia, prosząc o święcone jajka. Napotkane dziewczyny oblewali wodą. Zebrane jajka odnosili do dworu i za to otrzymywali kiełbasę.

Żuraw
   
Zabawa wiosenna drugiego dnia Wielkanocy. Bawiący się chłopcy krzyczą jak żurawie i opierając ręce na biodrach sąsiada biegną za prowadzącym. Przy skręcie wszyscy padają.

Zalimany
   
Zwyczaj o charakterze zalotno – matrymonialnym obowiązujący do Przewodniej Niedzieli. Młodzież chodzi po wsi i śpiewa pieśni zalimanowe.

Chachułki
   
Zabawa z udziałem dziewcząt i kobiet oraz kawalerów odbywała się w wielkanocny poniedziałek. Miała charakter zalotów

Taratona
   
Jest to zwyczaj polsko – ruski. Katolicy i prawosławni biorąc się za ręce, chodząc wokół cerkwi, wspólnie śpiewali pieśni ruskie i polskie

Mazusia
   
Wczesną wiosną chłopcy owinięci grochowiną chodzili z kukłą ze słomy przedstawiającą niedźwiedzia. Oznaczała ona urodzaj. Krzycząc zdzierano z kukły powrósła i wkładano je w gniazda kur i gęsi, aby dobrze się niosły.

Przewody
   
To pierwsza niedziela po Wielkanocy. W tym dniu dziewczęta wręczały chłopcom pisanki za to, że nie zostały powtórnie oblane. Zabawa kończyła się wspólnymi tańcami

Św. Jerzego (23 kwietnia)
   
W dniu patrona rolników, hodowców i pasterzy gospodarz obchodził swoje pole. Zabierał ze sobą żytni chleb i butelkę wódki. Na granicy pola dochodziła gospodyni, donosząc obrus i przekąskę. Wspólnie zasiadali do jedzenia i picia. Tam spotykali sąsiadów i ich także częstowali. Chleb kładł gospodarz na polu i obserwował. Jeśli cały chował się w życie, oznaczało to urodzaj. Później ten chleb zjadano. W ten dzień po raz pierwszy wypędzano bydło na pastwisko, uderzając palmą wielkanocną każdą krowę i skrapiając ją wodą święconą. Dzięki temu miały nie chorować.

Św. Marka (25 kwietnia)
   
Jest to dzień, w którym obowiązywał zakaz pracy w ogrodzie. Nie wolno było również wypiekać chleba, bo to wróżyło deszcz.

Sucha środa
    Wypada w czwartym tygodniu po Wielkanocy. W tym dniu wystrzegano się prac przy bydle, żeby go nie okaleczyć. Tak samo traktowano drzewa.

Zielone Świątki
   
Święto szczególne, obchodzone do dzisiaj. Po nabożeństwie księdzu i służbie kościelnej składano ofiarę w postaci chleba, kaszy, słoniny, kiełbasy, sera, masła, jaj, jabłek. Dom i podwórko wyściełano tatarakiem, w domu i w obejściu wtykano gałązki wierzby i klonu, a nawet w polu. Przystrajano również bydło. Wiązki z gałązek brzozowych nakładane krowom na rogi nazywano maidłem. Wieczorem pastuszków gospodyni częstowała pszennymi plackami i pierogami. Dziewczęta wiły wianki z polnych kwiatów i przyozdabiały nimi kapliczki lub krzyże przydrożne. W trzecim dniu odbywała się procesja wokół polnych zasiewów. Po procesji spędzano bydło w jedno miejsce, aby ksiądz je poświęcił. Z tym świętem związanych jest wiele wierzeń. Kto pierwszy wygonił krowy na pastwisko lub pierwszy przyprowadził je z pastwiska, ten miał mleko przez cały rok, a krowy zdrowo się chowały.

Majówka
   
Zwyczaj panujący głównie na wsi. Codziennie w maju w kapliczkach lub przy przydrożnych krzyżach odprawiane są nabożeństwa, podczas którego odmawiana jest litania do Matki Bożej i śpiewa się pieśni maryjne.

Czerwiec
   
Podobnie jak majówka zwyczaj panujący głównie na wsi. Jest to codzienne nabożeństwo, odprawiane w kapliczkach i przy przydrożnych krzyżach, podczas którego odmawiana jest litania do Serca Pana Jezusa.

Boże Ciało, oktawa Bożego Ciała
   
Święto, które obchodzi się w dziesięć dni po Zielonych Świątkach, także współcześnie i wiąże się także z wierzeniami ludowymi. W dniu Bożego Ciała procesja obchodzi cztery ołtarze polowe przyozdabiane brzózkami. Później wierni starają się zabrać choć jedną gałązkę do domu, aby włożyć ją za obraz lub w strzechę chałupy. Wierzono, że chroni ona przed chorobami i pożarem. W następnych dniach odprawiano nabożeństwa, modląc się o urodzaj. Ostatniego dnia, w tak zwany Zielony Czwartek święcono wianuszki z polnych ziół i kwiatów. Poświęcone wianuszki wieszano u drzwi wejściowych, aby chroniły dom. Wykorzystywano je w leczeniu chorób, podkładano zmarłemu pod poduszkę, niewykorzystane palono.

Sobótka (Lubelszczyzna), kupała, kompała, kumpałecka, kupalnocka (Podlasie, Mazowsze, Ruś)
   
Jest to święto przesilenia dnia z nocą. Przypada w wigilię św. Jana. Obchodzi się je na cześć słońca i miłości. Sięga czasów pogańskich. W ten dzień dziewczęta i kobiety zbierały zioła, gałęzie i zdobiły nimi domy. Później rośliny wykorzystywano do celów leczniczych. Roślinom przypisywano także moc magiczna. Miały chronić przed burzą. Czynności pielęgnacyjne wykonywane przy roślinach w tym dniu powodować miały ich szybszy wzrost.
    Najważniejsze jednak było palenie ognia. Rozniecano go na wzgórzach, nad wodą, na polanach leśnych i od niego rozpalano ogień w domach. Do ogniska wrzucano zioła. Ogień palony w tym dniu odwracał choroby i zarazy bydła, dlatego przepędzano je przez sobótkowy ogień. Ważne były skoki przez ogień. Od ich wysokości zależał urodzaj. Woda w tym dniu nabierała mocy oczyszczającej. Dziewczęta puszczały wianki na wodę ze świeczką w środku. Spotkanie dwóch wianków oznaczało zamążpójście, zatonięcie – śmierć właściciela. Wierzono, że tego dnia słońce trzy razy wschodzi i gra, zakwita kwiat paproci, odzywają się głosy zatopionych dzwonów i ludzi.

Matki Boskiej Jagodnej (2 lipca)
   
Oznacza dzień, od którego można zbierać jagody.

Św. Dominika (4 sierpnia)
   
Termin rozpoczęcia zwózki zbóż.

Św. Wawrzyńca (10 sierpnia)
   
Dzień, w którym rozpoczyna się orkę pod jesienne zasiewy. Wcześniej poświęcano wodą zwierzęta i obsypywano je naookoło solą. Pracę rozpoczynano znakiem krzyża. Jest to także dzień poświęcenia miodu.

Matki Boskiej Zielnej, Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia)
   
Jest to dzień poświęcenia polnych ziół i rozmaitych zbóż: jęczmienia, lnu, prosa, żyta, pszenicy, owsa, a także warzyw i kwiatów. Chroniły potem przed urokiem i czarami, leczyły. Wkładano je również zmarłemu do trumny. Poświęcone w tym dniu makówki strzegły przed suszą. Poświęcone płody rolne nazywano zielnicami, równiankami, kwietkami. W tym dniu palono również ogniska, stare wianuszki, śpiewano pieśni religijne, przepędzano krowy przez ogień, które święcił ksiądz.

Św. Rocha (16 sierpnia)
   
W dniu patrona od morowej zarazy palono ognie i przepędzano przez nie bydło. Obecnie dokonuje się poświęcenia zwierząt.

Dożynki
   
Jest to okres obejmujący czas żniw i zbiorów. Mają część polną i wieńcową. Żniwa (zażynki) rozpoczynano na głos przepiórki, zawsze w sobotę, w dniu poświęconym Matce Bożej. Koszenie rozpoczynał gospodarz, czyniąc znak krzyża i mówiąc „Boże dopomóż!”. Równie pobożnie spożywano posiłki podczas przerw w pracy. Pierwszy skoszony snop był przechowywany aż do Wigilii. Na zakończenie koszenia zostawiano garść zboża nieskoszonego zwaną kozą, przepiórką, wereją, brodą, kozią bródką, kózką. Przystrajano ją polnymi kwiatami i związywano u góry powrósłem. Starano się ją oczyścić z chwastów, zasiać ziarno, bo w tym miejscu w przyszłym roku miał być urodzaj. Po przygotowaniu kozy następował zwyczaj jej oborywania. Żniwiarze ciągnęli gospodarza za nogi kilka razy wokół kozy, dopóki im nie obiecał poczęstunku.

Okres wieńcowy lub okrężne składał się z wręczania wieńca wykonanego z różnych zbóż i wspólnej zabawy. Przodownica z wieńcem na głowie podchodziła do gospodarza, aby mógł zdjąć go ze jej głowy i włożyć na swoją albo zwiesić na specjalnym kołku. Zgromadzeni śpiewają cały czas pieśni dożynkowe. Wieńce mają różne kształty. Niegdyś raczej korony, obecnie postaci religijnych i państwowych lub symboli narodowych. W tym okresie wykonywano także czynności magiczne, które miały zabezpieczać zbiory, np. w rogach stodoły kładziono wianuszki poświęcone na Boże Ciało; zachowywano milczenie przy zwożeniu pierwszej fury, żeby myszy nie zjadły zboża.
    Dożynki to także współczesne święto plonów. Nabrały charakteru państwowego i społecznego na różnych szczeblach, od gminnych po centralne. W XX wieku pojawiły się także dożynki kościelne. Są symbolem zakończenia cyklu prac polowych i jednocześnie znakiem rozpoczęcia nowego.

Św. Reginy (7 września)
   
Zwyczaj z Podlasia. W tym dniu każdy gospodarz powinien zasiać przynajmniej kilka garści zboża. Przed rozpoczęciem zasiewów odbywa się zasiewka- uczta z udziałem krewnych i sąsiadów gospodarza.

Matki Boskiej Siewnej (8 września), Narodzenie Najświętszej Maryi Panny
   
To termin rozpoczęcia zasiewów, ponieważ uważano Matkę Bożą za patronkę zasiewów. Aby zapewnić sobie jej błogosławieństwo, należało w tym dniu zasiać maleńki skrawek pola. To także termin odlotu ptaków i prognozowania pogody.

Św. Mateusza (21 września)
   
Jest to dzień zakończenia siewu oziminy, z czym wiązał się stary zwyczaj dosiewek. Po obsianym polu rozrzucano słomę ze zboża, jakie zasiano, aby urosło równie dorodne. W domu spożywano uroczysty obiad. W tym dniu pszczelarze powinni sprawdzić stan uli przed zimą.

Dokopiny
   
W tym dniu świętowano zakończenie kopania ziemniaków.

Św. Pokrowy (1 października)
   
Prawosławni w tym dniu świętują Bogarodzicę Opiekunkę, rozwiązują umowy o pracę z pastuszkami i parobkami.

Wszystkich Świętych
   
Dzień wspominania Świętych Pańskich. Wiąże się z nim współczesny zwyczaj odwiedzania cmentarzy, palenia świateł na grobach i składania kwiatów.

Zaduszki
   
Dzień poświęcony zmarłym. Wierzono, ze w tym dniu dusze zmarłych powracają na ziemię i dlatego trzeba przestrzegać pewnych zasad, np. wylewać wodę wieczorem, otwierać na noc kościoły, aby dusze mogły tam wejść i odpocząć, składanie potraw na grobach, spożywanie potraw ofiarowywanych zmarłym. W roku 1779 zakazano takich praktyk.

Pominki, obiady
   
Umówiony z księdzem dzień, w którym po nabożeństwie gospodarz święcił swoją zagrodę, urządzał obiad, zapraszał krewnych. Każdy z nich przynosił kawałek chleba, kładł na stole, odmawiał pacierz i witał się z domownikami. Po poświęceniu chałupy i modlitwie za zmarłych zasiadano do jedzenia. Dzisiaj w kościołach praktykuje się wypominki – modlitwy za zmarłych wcześniej zamówione na specjalnych kartkach.

Św. Marcina (11 listopada)
   
To dzień zakończenia wszystkich prac polowych. W niektórych miejscach dawniej składano tak zwane meszne – daninę dla dworu i księdza.

powrót