Obrzędy i zwyczaje

 

                      

 

       Poznanie i kultywowanie zwyczajów i obrzędów ludowych stanowi podstawę utrzymania własnej tożsamości regionalnej oraz wpływa pozytywnie na budowanie więzi rodzinnych między starszym i młodszym pokoleniem.Obrzędowość ludowa na Śląsku jest bardzo bogata. Duży wpływ na jej rozwój miało położenie Śląska na styku trzech kultur: polskiej, niemieckiej i morawskiej. Ślązacy mogli swobodnie czerpać z każdej z nich. Dziś często już nie jesteśmy w stanie ustalić, czy jakiś obrzęd ma rodzime pochodzenie, czy też został zapożyczony od sąsiadów .Jedno nie ulega wątpliwości – fakt, że w rodzinach śląskich istnieje osobliwy szacunek dla dziedzictwa kulturowego, własnego regionu, religii, przywiązania do gwary, niespotykane w innych regionach. Podobnie jak w innych częściach kraju, tak i na Śląsku, obrzędowość doroczna jest silnie związana z rokiem kościelnym i świętami katolickimi oraz z ludowymi wierzeniami, mającymi korzenie jeszcze w pogaństwie .Często motywy religijne i ludowe przenikają się i łączą  ze sobą.

   Zgodnie z porami roku w tradycji śląskiej kultywowane są obrzędy jesienno- zimowe i obrzędy wiosenno- letnie.

 

                                  OBRZĘDY JESIENNO- ZIMOWE

Adwentowy post.

Wróżby na wigilię św. Andrzeja /29 listopada/

Dzień św. Mikołaja /6 grudnia/

Wróżby dotyczące urodzaju i pogody w następnym roku . /św. Łucji 13 grudnia/

Zwyczaje wigilijne.

Chodzenie po kolędzie.

Skubanie pierza.

Wodzenie Niedźwiedzia.

Babski comber.

Pogrzeb basów, czyli koniec karnawału

 

                                      OBRZĘDY WIOSENNO – LETNIE

 

Topienie Marzanny.

Chodzenie z gaikiem- obnoszenie ptaka.

Chodzenie z kołatkami w Wielkim Tygodniu.

Obrzędy i zwyczaje Wielkanocne.

Procesje Bożego Ciała.

Noc świętojańska.

Śląskie dożynki

 

ZWYCZAJE I OBRZĘDY RODZINNE

 

Wyrosły one z troski o własne bezpieczeństwo i najbliższej rodziny . Są przejawem więzi  rodzinnej , sąsiedzkiej i mają głęboką wymowę . Każdy obrzęd i zwyczaj rodzinny mówi o tym , że w najważniejszym momencie jego życia nie pozostaje on sam . Towarzyszy mu społeczność , która czy to go przyjmuje w chwili narodzin , czy go żegna na zawsze ,czy raduje się z nim w chwili zaślubin

 

WESELE

 

 Jedzie młodo pani , młody pón

otwiyrej , matuchno , nowy dóm .

        Zabijejcie kury , kokoty

        bo juz młodo pani za płotym .

Kładźcie na stół swiyze kołoce ,

bo juz młodo pani nie płace .

         Cego łóna by płakać miała ,

         kiej młodego pana dostała .

 

Wesele   było najbardziej rozbudowanym  i udramatyzowanym obrzędem rodzinnym . Składało się z kilku oddzielnych aktów :

zaloty [„ zoulyty’’ ]

smówiny lub smowa

samo wesele , uczta weselna

oczepiny

poprawiny , kończące wesele

przenosiny  czyli przekludziny

 

ZALOTY

 Czas zalotów to jeden z najpiękniejszych okresów młodości ;. Narzeczony był zobowiązany do różnorakich podarków , które wręcza swej wybrance przy każdych odwiedzinach w dowód miłości . Wybranka dostawała słodycze ,ojciec flaszkę dobrej gorzały , matka drobny upominek . Zolyty nie mogły trwać długo .

SMOWA

Po upływie, góra – roku, należało przystąpić do przygotowań do wesela ; tu chodziły tzw . klyty [ swaty] , których wysyłał kawaler  w imieniu swoim i rodziców,  aby przedstawić stosowną prośbę rodzicom panny  Od nich zależał przebieg wesela , on był najważniejszym jego  reżyserem .   Klyty  w trakcie tzw. smowy czyli umowy ustalały datę ślubu , liczbę gości , wysokość posagu ,  itp.  Wówczas młodzi szli do księdza dać na zapowiedzi .

SAMO WESELE

Po ostatnim odczytaniu z ambony nazwisk narzeczonych w gospodarstwie panny młodej zaczynała się krzątanina przedweselna . Rozpoczynało  się od świniobicia , wyrobu krupnioków , leberek , preswusztu  i różnorakich wędlin . Następnie przystępowano do pieczenia kołoczów z posypką  , bez których nie odbyło się żadne wesele na Śląsku . Symbolizuje on bowiem nie   kończąca się miłość i przywiązanie młodej pary . Szymon Szymonowic w utworze pt. „ Kołacze’’ tak pisze :

    

               Kołacz grunt wszyskiemu

               A można rzec śmiele

               Bez kołaczy jakoby

               Nie było wesele

 .

   Gospodynie na weselu       

                   

Kiedy ustalono dzień wesela , starszy drużba wraz z kawalerami lub sama młoda para chodzili spraszać gości .W przeddzień wesela odbywał się wieczór panieński . W domu panny młodej zbierały się druhny , które śpiewały pieśni i wiły wianki dla przyszłych małżonków .Kawalerowie rozbijali na progu panny młodej stare skorupy ze szkła .Miało to chronić od zła i demonów . Dziś przynosi się pobite szkło w worku i workiem tym potrząsa , aż panna młoda wyjdzie z poczęstunkiem .

Obok młodej pary najważniejszą osoba był starosta .W zależności od położenia od Opola starostowie nosili różne nazwy .W okolicy Dobrzenia byli to „wyprosace ‘’.Rola starosty wymagała dobrej pamięci , umiejętności wygłaszania wielu oracji , zwłaszcza w tzw. „wyprosie ‘’, w którym starosta wyprasza z rak rodziców najpierw pana młodego , potem pannę młodą, kierując do rodziców rzewne i nastrojowe przemówienie .Starostowie znali na pamięć wszystkie oracje i wygłaszali je z głowy . Były one pełne metafor , symboli i przypowieści nawiązujących do treści Starego Testamentu .   Znanym starostą był Jakub Kania , siołkowiczanin . Podjął się „ starostowania ‘’na weselach opolskich li tylko dlatego , aby czuwać nad polskim charakterem obrzędu  . Wszak rola starosty weselnego decydowała o charakterze wesela , pieśniach , jakie na nim śpiewano, o polskich oracjach , jakie wygłaszano . Napisał on :[...]  „Byłech 36 lat starostą na weselach i to głównie dlatego , żeby na weselach nie mogła się niemczyzna panoszyć" .[...]  .

 Znanym „wyprosacem’’ z okolic Dobrzenia Wielkiego był Wojciech Polok .  Oto fragment „wyprosu’’ weselnego  starosty z Dobrzenia Wielkiego:

 

-Kochany panie młody ! Gdy Pan Bóg stworzył świat, stworzył piyrsego człowieka Adama . I widział jak mu było smutno żyć jednemu człowiekowi na świecie .I dał mu za pomocnicky Ewy . I tak na ciebie , kochany panie młody , przysła ta chwila ,ze chces poniechać stan kawalerski i chces złącyć stan małżeński . Ale wiys dobrze  , że w tym stanie małżeńskim przyjdą rózne krziże i dolegliwości , żebyś je ale ino chętnie znosił tak jak Pan Jezus za nas ciężki krziż nosił. Chcieliby my się udać z toba na tę podróz , aby ci znaleźć tę twoją  miłą ulubiona , z którą byś chciał iść do kościoła i stan małżeński zawierać . Ale niż opuszczymy tyn dóm rodzicielski , to najważniejse miejsce ,które poradzisz otrzymać od swoich rodziców majętności , to jest błogosławieństwo rodzicielskie .Błogosławieństwo to jest skarb najważniejsy , które od nich otrzimać możes .Ale napominam cię ,kochany panie młody , żebyś pamiętał na rodziców twojich aż do zgonu zycia twego . Bo przikazanie Boski cwarte jest : Czcij ojca i matkę twoja , aby ci się dobrze powodziło i długo zyło na świecie .

Następnie starosta dziękuje rodzicom w imieniu syna . Podobna impreza odbywa się w domu panny młodej Jednak przed nią odbywa się scena wykupu panny młodej symbolicznym dukatem . Z 1854 roku pochodzi oracja druhen śląskich dotycząca wykupu :

Młoda pani wieniec ten posłała

O dukat się postarać kozała .

Młoda pani z komory nie wyjdzie ,

Póki dukat za wieniec nie będzie .

 

Po wyprosie następowało błogosławieństwo rodziców i wspólne śpiewanie pieśni „ Serdeczna Matko''. Następnie orszak weselny  na wozach wyrusza do kościoła przy wtórze orkiestry i śpiewach gości weselnych .Po wyjściu z kościoła państwo młodzi byli zatrzymywani przez  różnych przebierańców i musieli się wykupywać kołaczem .

W domu weselnym podejmowano weselników poczęstunkiem i obiadem. Starosta zaczynał kolejną orację,  w której wychwalał stan małżeński i cnoty panny młodej , dziękując rodzicom za dobre wychowanie małżonków .

 

OCZEPINY

 

Oczepiny były  następnym elementem symbolicznego aktu wesela .

Stanowiły włączenie panny młodej w grono mężatek . Następowały one około północy . Przed oczepinami wygłaszano orację:

[...] ,,Tak by młodo pani ni miała w cym warzyć

musiałaby sie z młodym panem powadzić

A my tego nie dozwolimy ,

młodóm panią wspómozymy.

Po mnie sie nie rychtujcie ,

po talarku , po dwa ciepejcie, "[ ...]

 

Musiała ona usiąść na skrzyni wianowej , dzieży lub stołku , a mężatki zdejmując jej wianek  wkładały na głowę czepiec i śpiewały : ,,Oj, chmielu , chmielu ". W ich trakcie dziewczyna często zalewała się łzami za beztroskim życiem i z obawy , co ją czeka .  Po oczepinach kobiety wprowadzały pannę młodą do weselnej izby i rozpoczynały taniec kobiet , zbierając przy tym datki na czepiec panny młodej . Podchodząc do każdego gościa śpiewały   żartobliwie  np.:

 

Z zielonej pszeniczki

Wyrywamy osty ,

Nie będzie czepeczka ,

Bez datku starosty.

 

Refren śpiewali wszyscy goście . Brzmiał on :

 

Dejcie , dejcie , nie załujcie ,

Młodej pani na czepeczek podarujcie

Zielony Rozmaryjon ,

Naszych chłopców kusi ,

Każdy dobry drużba

Na czepiec dać musi ,

Dejcie , dejcie , nie żałujcie.....

 

Inna pieśń oczepinowa brzmiała tak :

Młodo pani cepca ni mo ,

grochowiną łeb owijo.

- ,,Dejcie , dejcie , nie załujcie ,

młodo pani wspomógejcie" .

 

Młodo pani cepca ni mo ,

grochowina łeb owija .

- ,, Dejcie , dejcie dwa talary ,

bandzie, bandzie dwa zygary " .

      [...]

 

                                                   [ Pieśń ta znajduje się w repertuarze zespołu ,, Dobrzeńskie Gagatki "]

 

POPRAWINY

 

Nazajutrz odbywały się poprawiny . Rozpoczynały się one poranną mszą świętą w intencji zmarłych z obu rodzin . Na tę uroczystość zapraszano już tylko najbliższych z obu stron oraz tych , którzy pomagali przy przygotowaniu wesela .

 

PRZEKLUDZINY

 

Poprawiny kończyły się przeprowadzką młodej mężatki do domu męża . Śpiewano przy tym różne piosenki, czasem brzmiące żałośnie , gdyż mężatka szła pożegnać się z otoczeniem , także z Odrą, której się zwierzała :

 

Dziękuja ci ostatni roz Odrzicko

Moja ty z dzieciństwa rzeczicko.

Przi tobiech siedziała

O miyłym myślała ,

Żegnom cie kochana Odrzicko

 

Żegnała się też ze swoim wiankiem :

[...]

Nie żal matuchny ,

Nie żal mi taciczka ,

Ani całej rodziny .

              Jeno mi żal wianka ,

              Złotego piestrzanka,  

              O mój Boże jedyny !

[...]

 

 

 

 

WIANO PANNY MŁODEJ

 

Na Opolszczyźnie zróżnicowanie w wyposażeniu wiannym dziewcząt wiejskich było bardzo duże . Najważniejszym czynnikiem była majętność rodziców panny młodej . Przy obdarowywaniu stosowano zasadę „ co kto miał  , to dał  ‘’, a więc obowiązkowo pościel , mogły być pieniądze , ziemia , inwentarz żywy , sprzęt gospodarstwa domowego . Każda panna młoda wnosiła pieniądze , które dawali jej rodzice lub je sama zarabiała .Był to pierwszy wkład we wspólne gospodarstwo . Córki gospodarskie otrzymywały ziemię – mógł to być kawałek  łąki lub duży łan pola . Ta , która zostawała na gospodarstwie rodziców obejmowała w posiadanie cały inwentarz żywy . Odchodząca z domu rodzinnego otrzymywała jego cześć np. krowę .Marzeniem każdej dziewczyny była kuchnia kompletnie wyposażona . Wiano stanowiły więc kredensy , łóżka ,  ławy , półki , kołowrotki , magielnice , święte obrazy itp. Obowiązkowym wyposażeniem były  dwie pierzyny , cztery poduszki ,  zmiana pościeli , ręczniki , obrusy , odzież [  w tym strój ślubny ] , bielizna własnoręcznie zdobioną . Ze zwyczajem wiannym wiążą się skrzynie  [loudki]  , gdzie przechowywano cały przywieziony dobytek  i inne cenne rzeczy .

A oto pieśń o wyposażeniu wiannym :

[ ... ]

Gdziesz są mamuliczka ,

Gdzież są mamuliczka ?

             Matuchna na górze ,

             Pierzyneczki wiąże ,

             Wszystkoć mi to na pomoc !

Gdzież jest siostrzyczka ,

Gdzież jest siostrzyczka ?

Będę ja jej dziękować .

              Siostrzyczka w ogrodzie ,

              Cztery wołki wiedzie ,

              Wszystkoć mi to na pomoc !

[...]

 

 

Skrzynia wianna.

 

 

OPOWIEŚCI PRAWDZIWE –JAK TO PIYRWEJ BYŁO ?

Przekludzanie

 

[...]   Przi tyj przekludzaniu  to tyż niekedy boło szpasu , bo jak przewoziyli ty jejy rzeczy , to synki poprziwianzowali do wozu dziurawy ajmry , co tak larmowały ło floster,co boło słyszeć na calutką wieś. Na kłónicach powieszali hadry i postawiyli ustrojoną mietła . Doma stała już nowoł kuchynioł , takoł zrobiónoł u stolarza , z drzewa , co to i sto lołt wydzierzała, a nie taky kastliky z papdekla jak teraz . Mujsioł być porzadnyj bifej z brotbiksą na postrzodku . Młodyj pon mujsioł tyż dać zrobić szlafcimer : mocnyj ejebet , wielki szrank ze zdrzadła i toaletka . Chto by wtedy chcioł spać na wyciąganyj tapczanie abo wersalce .Ale to wszysko potyj prziniósła nom nowoczesnoł moda .Pierzinky mujsiały być w kastelkatych poszwach , w łoknach hejklowany sztory , gardiny , na dylach lojfry, a do tygo nelónowy sztepdeky z krużoma , co nom przisłali przołciel iz Rajchu " [..].

 

                                                                

                                                                  Wesele

 

[...],, Wjycie , teraz łopowia wum jak to piyrwej było jak zyli moji ołpowie , jak się  poznali i jak gospodarzyli na gospodarce . Moja ołma mjyskała w Ameryce cyli na Surowcu , a ołpa na Brzejziu . Ołpowi łokropnie podobała się ołma to tez jom podrywoł i zacuł do niej łazić na zołlyty . Ołma go nie chciała , bo był łod niej as trzynołście lołt starsy , ale łun tak dugo gymzioł i łazioł , łazioł za nium , as ołma się zgodziyła wydać się za niego . Wjycie ,piyrwej wesele wyglundało trocha inacej jak teroz . Kiedyś nie było ałtów, ani limuzyn, yno do ślubu jechali kolasuma . Jak młody pun przyjechoł do młodej pani do dumu weselnego , to na niego cekoł przy drzwiach  wyprołsac i chcioł coby młody pun wykupioł młodoł pani . Wyprołsac to handlował się łokropicnie , jak by umioł toby łod młodego pana do łostatniego fynika wyciugł.  Jak było z tym wyprołsanym to nie banda łopisywać , bo by mi kartki brakło , za co tyn młody pun musiał zapłacić . Jak jus wyprołsac przyprowadzioł młodoł pani to łojcowie dali jej błogosawjyństwo , a poty pojechali bryckuma do kościoła . Druhny z druzbóma po drodze śpiywali młodej pane rustomajtne piosynki , a ze ołma sła do ołpy na gospodarka , to miyndzy innymi druhny śpiewały tak :

Kartoflanu  naciu pola nie wyrobis,

Tej chłopowej matce nigdy nie wygodzis.

Choćby ta niewiasta  złote łoża słała,

Ta chłopowa matka byndzie narzekała.

 

Skoro rano stała, jus pu niej bubrała:

Stuń wyduj ta krowa coś ją tu przywiodła.

Kyjzejście wiejdzieli,ize joł nic  nimu,

Poce zejście  słali swego syna za mnu.

 

Niewiasto, niewiasto zawrzijze swą gębę,

Bo jak wezma kija wybija ci zęby.

Wylazła do sini, zalała się łzami,

Oj   Boże mój Boże z takimi teściami.

 

A łun wylołs za niu łocirał jej licka,

To  su wszystko winni moi mamulicka.

 

Wjycie po trochu w tej piosynce było prawdy , bo ta świger muter cyli tejściowoł była dla mojej ołmy łokropnie niedobroł . Tak nierozł wrzescała pu niej jak w tej piosynce . Moja ołma to wszystko śćyrpiała , bo była bardzo spokojnoł , to tes z świger mutru się nie wadziła , wjejdziała tes ze ołpa jum kochoł , to tes było widać , bo urodziyło im się  as siejścioro dziejci , a co jedyn to fajniejsy " [...]

 

                                                                                      Rafał Piekorz

                                                                                PSP Dobrzeń Mały

 

 

 

 

 

 ZWYCZAJE I OBRZĘDY DOROCZNE

 

W opolskiej kulturze ludowej zwyczaje i obrzędy stanowią najbogatszy dział  . Był on identyfikowany z narodowością . T . Ujazdowski przejeżdżając przez Opolszczyznę napisał w 1830 roku :[...] „ Z bracią naszą Ślązakami łączy nas ubiór , mowa ,  zwyczaje , obyczaje , religia , miłość do ojczyzny spólnej i zamiłowanie wolności ‘’ [...] .

Rok obrzędowy zaczyna się od okresu adwentu . Jest to czas odpoczynku przyrody i ludzi . Był to czas różnych obrzędów i kultywowania różnych tradycji 

. KATARZYNKI

 

25 listopada obchodzono Katarzynki . W Dobrzeniu chłopcy mówili wkładając kartki z imionami dziewczyn pod poduszkę : 

W święto Katazyny,

wesły pod zagłówek

moje dziewczyny .

 

ANDRZEJKI

         

30 listopada były Andrzejki .W Andrzejki wróżyły głównie dziewczyny ,  nieraz przychodzili i chłopcy . Chłopcy z Dobrzenia Wielkiego mówili :

 

        Dejcie wosku na woda

        A ujzycie psygoda

lub

        Na sw. Andrzeja

        Dziouskom wielko nadzieja .

 

W Czarnowąsach dziewczęta wychodziły na dwór i potrząsając płotem mówiły zaklęcie :

 

       Płotku , płotku trząsa cię ,

       Święty Jędrzeju prosa cię ,

       Rac mi dzisiaj objawić ,

       Z kim bana mój wiek prowadzić.

 

W Dąbrówce Łubniańskiej także potrząsały płotem i mówiły :

      

       Płocie , płocie trzesa cie ,

       Powiedz mi , czy wydom się ?

 

W Chróścicach potrząsały pierzynką

 

W adwencie nie wolno było urządzać zabaw  .Oto przysłowie  z Dobrzenia Małego  mówiące o tym :

 

        Święta Katazyna

        Kluce poytraciyła

        Świety Jędzej znalozł

        Zamknął skrzypki zaroz

 

ZWYCZAJE WIGILIJNE

 

Wierzono, że to co dzieje się w Wigilię dziać się będzie przez cały rok. Stąd obowiązywał w tym dniu szereg zakazów i nakazów. Z chwilą pojawienia się na niebie pierwszej gwiazdy, cała rodzina zasiadała do stołu. Pod biały obrus wkładano siano na pamiątkę narodzenia Chrystusa w stajni. Na stole stawiano krzyż i świece. Wieczerzę rozpoczynano modlitwa, która inicjował ojciec rodziny, a następnie dzielono się opłatkiem i składano sobie życzenia .Następnie przystępowano do spożywania potraw wigilijnych. Potraw wigilijnych miało być 9 lub 12. Do tradycyjnych należały : grochówka z kartoflami , ryby smażone z kartoflami , „makówki ‘’ [ kluski z makiem ]  , siemionka’’ [ potrawa z konopi ] , piecorki [ kompot z suszonych owoców ] .   Każdej potrawy należało spróbować, aby niczego w nadchodzącym roku nie zabrakło .  Od drugiego dnia świąt chodzili kolędnicy śpiewając stare kolędy i otrzymując za to dary . „Kolyndziourze’’ lub „winsowace’’kończyli śpiewanie z reguły przemówieniem :

 

      Dajcie kolynda

      Bo tu nie bynda

      A jak nie dacie

      Jedyn pódzie do stodoły

      Drugi pódzie do chlywa

      Powiążymy wasze woły

      Hej kolynda , kolynda

 

W Borkach  do dzisiaj istnieje zwyczaj chodzenia w popołudnie wigilijne z jasełkami przedstawiającymi sceny bożonarodzeniowe . Jest Józef , Maryja z dzieciątkiem na ręku  , anioły , trzej królowie  i pokraczna baba ,która straszy swoją brzozową miotłą niegrzeczne dzieci i niektórych dorosłych . Za kolędowanie otrzymują „ co łaska ‘’ czyli  ,  pieniądze , słodycze itp. , które zapełniają wiklinowy kosz pilnowany przez babę . Mieszkańcy z niecierpliwością czekają na tą wizytę , a dzieci chowają się po kątach przed razami  .

                         

 

ZAPUSTY

 

Zapusty to okres okres widowisk herodowych ,  chodzenia przebierańców , wodzenia „niedźwiedzia’’ .Wodzenie „niedźwiedzie’ ’to zwyczaj kultywowany we wsiach śląskich do dziś .  Mieszkańcy Kup ,  Czarnowąs , Świerkli  w korowodzie przebierańców  zrzucają na niedźwiedzia wszelkie zło , po czy zabijają  go przy tańcu i zabawie . Wodzenie Niedźwiedzia polegało na tym, że oprowadzano po wsi człowieka przebranego w skórę niedźwiedzia lub owiniętego w słomę. Zwierzaka nazywano również misiem lub ,,berem”. Prowadził go na sznurku mały chłopiec w towarzystwie przebierańców: Żandarma, Leśniczego ze strzelbą, Śmierci, Pary Młodej, Cygana i Cyganki, Diabła, Lekarza, Aptekarza, Policjanta oraz Kominiarza. Gdy zbliżali się do zagrody, chłopiec przygrywał na harmonii, a Niedźwiedź tańczył w takt melodii i porywał do tańca gospodynię. Gospodarze za muzykę musieli gościom zapłacić. Policjant i Żandarm czuwał, aby datki nie były zbyt małe. Do koszyków wkładano słoninę, jajka, chleb i inne produkty żywieniowe, które potem zjadano na wspólnej uczcie. Do orszaku należał często chłopiec przebrany za kobietę, który udawał, ze chce poczęstować dzieci cukierkami, a w rzeczywistości smarował je sadzą.

                           ,, Wodzenie niedźwiedzia'''

 

CHODZENIE Z MARZANNĄ

 

 

Ubieranie marzanny                                                               Panna w całej okazałości i krasie

 

Chodzenie z Marzanną  odbywały się w Dobrzeniu Wielkim , Czarnowąsach i w Siołkowicach na dwa tygodnie przed Wielkanocą . Kukłę słomianą ubierano w strój śląski i topiono w Odrze .Oznaczało to wyrzucenie śmierci i chorób . Wracano do domu z „gaikiem’’- gałązką pięknie ustrojona ,symbolizująca wiosnę i radość

 

WIELKI TYDZIEŃ

.

Wielki Tydzień  ma dwa najważniejsze dni : w Wielki Piątek moczyło się nogi w rzece , aby uchronić się od chorób , w Wielka Sobotę ludzie z Dobrzenia Wielkiego przygotowywali małe wiązki z drzewa brzozowego, które składano przed kościołem , palono, a opalone resztki zatykano za strzecha , aby chroniły przed piorunami . „Dobrzenianki  ‘’zatykały je też  na grządkach . W Wielkanoc dzielono się jajkiem , było „lanie wodą ‘’ .Dziewczyny przygotowywały farbowane w łupinach cebuli jajka , które wręczały kawalerom w zamian za polanie .

 

SOBÓTKI ŚWIĘTOJAŃSKIE

 

Sobótki świętojańskie są świętem ,  kiedy dziewczyny wiły wianki i darowały je chłopcom . Najstarsza śląska pieśń świętojańska pochodzi z Chróścic :

 

          Odro , Odro moja

          Nie mom ci pokoja ,

          Zech nad Odrą w sobótecka

          pozbyła wiónecka

 

          Nie skamrej cerzicko

          Na nasa Odrzicka

          Bo się wiónek już nie wróci ,

          yny  matka smuci .

Palono ogniska , wokół których spotykała się młodzież ,  wróżąc  przy zabawie własny los .

 

DOŻYNKI

 

 

                                             

         

              Korony dożynkowe

 

Dożynki zwane były w Dobrzeniu i okolicy  „ żniwniokiem ‘’. Czyniło się wszystko , aby ukończyć żniwa przed odpustem św. Rocha tj. przed 16 sierpnia .Po zbiorach dziewczyny przystępowały do plecenia „koruny  ‘’.  Składała się ona z różnych rodzajów zbóż i była wieńcem żniwnym , który młodzież wkładała na wóz  i przy wtórze orkiestry wieszała w karczmie ,  w ten sposób zaczynając zabawę z okazji dobrych zbiorów . Na początku października  wito drugą koronę z warzyw i owoców i wnoszono ją do kościoła , gdzie przebywała do adwentu .  

 

ODPUSTY

 

 

Te uroczystości obchodzone są w kościołach katolickich i odprawiane w święto ich patronów albo w niedzielę po tym dniu . W naszej gminie każda parafia , a nawet każda wieś miała swego patrona , albo patronkę .

 Odpusty przypadają :

16 października W parafii św . Jadwigi Śląskiej w Chróścicach

w maju ku czci św.  Jana Nepomucena w Borkach

w czerwcu ku czci św. Norberta i Bożego Ciała w Czarnowąsach

ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krzanowicach

ku czci Niepokalanego Serca Najświętszej Marii Panny w Świerklach

w lipcu ku czci św. Anny w Czarnowąsach

w parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Dobrzeniu Wielkim

1 maja ku czci św. Józefa  w Brzeziu

25 maja ku czci św. Urbana w Małym Dobrzeniu

 16 sierpnia ku czci św. Rocha Dobrzeniu Wielkim w

w parafii św. Jerzego w Kup,  23 kwietnia

 

Największy odpust odbywa się w Dobrzeniu Wielkim na św.Rocha . Dawniej trwał trzy dni – od 15 do 17 sierpnia i w takie dni na jakie przypadło . Obecnie zaczyna się w sobotę procesją z głównego kościoła do kościoła  św. Rocha , gdzie odprawiane są nieszpory i msza do Najświętszej Marii Panny . W niedzielę odbywają się najważniejsze obchody ku czci św. Rocha . W poniedziałek dopełnia te uroczystości msza święta dla starszych . Wieczorem po mszy idzie procesja ze świecami z powrotem do kościoła św. Katarzyny . W drugą niedzielę po odpuście ,  po południu odbywa się msza , na której błogosławi się dzieci W głównej procesji odpustowej tradycyjnie na czele idą ministranci niosący krzyż , potem idą dzieci i kolejno  mężczyźni niosący fany i figury , odpowiednio ubrani muzykanci , siostry klasztorne , wszyscy ministranci  , potem ksiądz i panny niosące wieniec . Do Dobrzenia na odpust św. Rocha przybywają ludzie ze wszystkich stron . Dawniej szli piechotą , przyjeżdżali ustrojonymi furmankami i bryczkami zaprzęgniętymi w wyszykowane konie .Na wozach mieli sztandary i figury święte. Tam śpiewali pieśni do św. Rocha .Przed Dobrzeniem ustawiali się w procesję ,przy wtórze orkiestry , śpiewach pątników  , modlitwie różańca zbliżali się do kościoła  . Tam śpiewali pieśń do św. Rocha . Na uroczystości odpustowej goszczą księża z sąsiednich parafii i ci , którzy pochodzą z Dobrzenia .

Kiedy wiatr wieje od Rocha do wsi to słychać śpiewy daleko. Według tego gospodynie wiedziały , że kończy się msza i czas wrzucać kluski do garnka , bo goście zaraz nadejdą . Po kościele rodzina i znajomi schodzili się na „ fajer ‘’, który trwał cały dzień . Dawniej się tak nie wymyślało z jedzeniem i ciastem . Obiad był trochę lepszy niż  zwykle, bo miał więcej rodzajów mięsa .  Na deser był kołacz z makiem , jabłkami , serem , koniecznie z posypka , a do tego koniecznie „ cołrnyj kafej ‘’

Na odpustach najwięcej radości miały dzieci , bo były i są budy [ kramy ] , karuzele [ rumejl ]

 

 

OPOWIEŚCI PRAWDZIWE – JAK TO PIYRWEJ BYŁO ?

 

 

[...] „ Co tyż to mioł   jeszcze pod tóm budóm na łodpuście ! I łoblyczynie : zołpaski , mazylónki , spodniołki , kabołty , baraniny , ranczniki , pieluchy . I naczynie : bónclołki , garnce , dziyżki ,  cedzidła , pyrlik dla kartołfli, koszyk i kastról dloł prania , prycza do spanio , komółdan ,siedym wideł , kónewki strzybne , kopaczki , talyrze i maść na plynckyrze , mertyny na wiónek , i wody świyncóny zbónyk , trzewiki , pantofle , lacie i strojan dla woła i ryl dla kopidoła , kamyń na kapustan , na muchy klupaczkan i s żelazła ćwiynk i motek na brzdynk  , kowadło i klyjszcze , drabiniołk i furan i szpunt na dziuran. A to króm bylejaki , co niy moł tabaki . Tela tego klamojstwa trza naszykować , coby smarkaci i garbaci , biydni i bogaci , gbury i wodziołrze , łorganiści i farołrze , pastuchy , łowcołrze , piekołrze , masołrze , próntkołrze, miotlołrze , koszykołrze ,  smołołrze  , druciołrze , kóniołrze , krowiołrze,  mataczkołrze , baby , dziołchy i starziki, co wybiyrać miały i zapłacić chciały  ‘’ [...].

Teraz nie ma już takich odpustów jak kiedyś i kramy nie te , a szkoda !

  

 

Łodpust u św. Rocha

 

Niy ma jus takich łodpustów jak piyrwej bywało .

Było fajnie , poboznie i uciechy nie mało .

Na łodpust wszyscy się radowali ,dworki i drogi cysto zamiatali .

Piekli kołoóce , klóski kulali.

Na połtków , ujków i ciotki cekal .

Bo łoni się stancki bołli trocha

I kazdego roku byli u św . Rocha

 

      Sły procesje , jechały kolase

      Z Krościc , Carnowąs, z Kupa i nase .

      Z Nałroka przisła ciotka Hejdla ,

      Z Borku ujek  Hans

      Ze Świerkle ciotka Tekla

      A z Brzejzioł ujek Franc

      Farołsz wszystkich witoł, a łoni rzykali

      Muzykanci grali, a ludzie śpiywali:

„Rochu świynty nas Patronie

Miejze nołs w swojej łobronie ”.      

 

Dziejci cekały , as boł amyn i się końcyło.

Wartko sły na karasel , a starzi na piwo .

Były budy , a w nich co się chciało :

Łobrołzki , krzizyki , różańców nie mało .

Ale tez kejse , fankuchy , bombliki ,

Kisone łogórki , krupnioki , wusztliki .

 

       My łod krewnych piyniądze dostali .  

       Wincej ci starsi , a mniej ci mali .

       Ujek doł nołwiyncej , ciotka maniej dała

       Jak brachło – ujek dołozoł , jak ciotka nie nie widziała .

       Łod Łojców tez my coś dostali

       Przeca po to my się dobrze sprawowali .

       Stykło na karasel , szisbuda , placpatrony

       Na brałza, dwa wuszty i łogórek kisony

      

Piknie jest na łodpuście

bańdzie zaś za rok .

Fajny jest dobrzyński Patron

Tyn nas świynty Roch

 

                                                                                                                 Agata Kokot

                                                                                            PSP  nr 1 ,Dobrzeń Wielki klasa III a

 

JAK MY PIYRWYJ PIEKLI CHLEB ?

 

  [...] ,,Mąka muter dzierżeli w wielkyj kastli i każdyj piyndziałek piekli chlyb . W niedziela na wieczór prziniyśl ise dwie słomionki mąki do kucheniy, coby se łogrzoła  i naszykowali bunclołk zołczynu . Do niego nalołli ciepły wody i zamiyszali z mąką . Kole szósty rano wymiesiyli ciasto  , zrobiyli na nij krziż , a grotek przikrytyj deką postawiyli  blisko pieca . Kole łósmy ciasto boło wyruszony . Na stole muter skulali trzi pecynki , wciepli jy do słomiónki i zajś zrobiyli krziżyjk. Jał przilepiyła na kożdyj kartka s naszyj miana i chleb na tołczce zawiozła do piykarza, trzi chałupy dali . Za dwie godziny trza boło iść je łodebrać . Joł wdycki szłach trocha rychli, bo chciałach widzieć jak piekołrz bandzie wydobywał chleby s pieca . Robiół to taką wielką , drzewianą łopatą , ukłołdoł pecynki na długyj desce , potąkoł szczotka w zimnyj wodzie i pomazoł nią chleby . Ty robioły se jak złoty , para z nich buchała , a tak woniało, że aż kranciyło w nosie,, [...]

 

 

      SZKUBANIE   PIYRZO

 

 

 [...]  ,, To se ciągło bez cała zima. Ło szóstyj to se  już szkubaczki schodziyły . W piecu boło fest zatopiono , dwa stoły postawione do kupy tak , co dziejsiynć ludzi ungefert miało plac. Piyrzy stoło w papiórzanych miechach , skąd muter wydobyjwali jy po trocha i dołwali na stoły ,a my wszyscy z tygo brali do ranki i szkubali . Sztyry godziny przi stole szło jino wydzierrzyć bez to , że kobiyty rozprawiały wicy i rozmajty spóminky , a miały tygo tela , co stykło na całe szkubaniy i porząd boło cojś nowygo . Chtoś rołz rozprawioł, że jego sąsiad siekł ku wieczoru przi rzyce trołwa . Wezł za tołczka , a tu nie poradzi jy podźwignąc . Trzi razy se chłop przeżegnał , a tu z ty tołczky zarołz coś czerwionygo zeskoczyło i plusk do wody . Zicher to boł utopiec . Boły tyz tak śmiyszny wicy , co łod śmiychu aż piyrze furgały po izbie . Jak już prziszoł tyn dziyń , co miechy z piyrza boły entlich prózne, narychtowało se kołołcz i hobelszpejny , ale przed ty wszyscy dostali wieczerza: kartoflanyj sałołt i swojską kiełbasa.Potym my tańcowali, a śmiychu i pisku boło przi tyj nierołz i do dwanołstyj . Poszkubany piyrzy wisiało w miechach ,na górze pod pomołą , aż prziszoł czas ,kedy cera padała :-Muter , szykujcie pierziny , bo jedyn już na mnie kuknął !  "[...] ”

 

TŁUCZENIE MASŁA

 

Maśniczka na korba

 

 

 [...]   '' Chto dzisiaj pamiantoł,że piryrwyj se po masło nie szło do sklepu , jino trza boło jy nołprzód utłuc . Jak se już bez tyjdziyń nazbiyrało dojść śmietónky  , to trza boło naszykować maśniczka . Maśniczka wyglądała jak drzewnianoł beczka , w postrzodku miała drzewniany skrzidła z dziuroma , a drausen wielką korba do krancynioł .Do ty beczky to wlazło i z dwa ajmry śmietónky . Trza było dołwać pozór , bo masło nie wdycky jednako se tłukło [..] .Taky świyży masło trza boło wypłukać wodą i wyrobić , a potyj ubić do drzewniany maselniczky . Jak se jy potyj wyklupało na deska , to na kożdyj kąsku boło widać taky fajny  kwiołtuszka  ''[...]   .

 

     SŁOWNICZEK  PODRĘCZNY:

ranczniki  -  ręczniki

lacie  -  kapcie

mertyn  -  mirt

strzybne  -  srebrne

szpunt  -  korek

ćwiynk  -  gwóźdź

króm  -  kram

stancka  -  choroba

karasel  -  karuzela

brałza  -  oranżada

potąkoł  -  zamaczał

drausen  -  na zewnątrz