Najstarsza wzmianka historyczna o wsi pochodzi z XVI wieku, jednak wykopaliska archeologiczne przeprowadzone w pobliskich Lęgonicach Małych i Wielkopolu wskazują, że osadnictwo na tych terenach istniało w sposób ciągły przynajmniej od połowy II w p.n.e. Położenie wsi w oddaleniu od centrów komunikacyjnych i administracyjnych sprzyjało zachowaniu dawnych zwyczajów i obrzędów, których część została zaniechana zaledwie kilkanaście lat temu.

Aby te tradycje „ocalić od zapomnienia”, przy PSP w Myślakowicach powstał szkolny zespół ludowy, który przygotowywał już widowiska związane już z folklorem opoczyńskim, między innymi zwyczaje wielkanocne i obrzędy weselne.

 

Myślakowice. Szkolny zespół ludowy
w Izbie Regionalnej

Myślakowice. Szkolny zespół ludowy

 

Poniżej pragniemy zaprezentować opisy:

Szkoła współtworzy warsztaty dydaktyczne dla nauczycieli z zakresu kultury lokalnej oraz organizuje ścieżki regionalne i ekologiczne.

Mimo swojego oddalenia od szlaków komunikacyjnych i mimo małej liczby dzieci, PSP w Myślakowicach zasługuje na miano „perełki kultury”.

W ten oto sposób serdecznie bliskie stały nam się pojęcia: jak nasz region, nasze Opoczno, nasza mała nadpiliczna Ojczyzna.

I to jest w naszym przekonaniu najlepszy efekt przedsięwzięć, które mają na celu ugruntowanie wiedzy o historii regionu, w tym o zwyczajach i obrzędach, które na co dzień towarzyszyły mieszkańcom, dawały im poczucie siły i wspólnoty.

 

 

Oto fragment z powitania gości na zorganizowanej nad Pilicą, z udziałem szkolnego zespołu muzyczno – tanecznego, uroczystości poświęconej obrzędom nocy świętojańskiej (czerwiec 2003 r.)

 

Kol. Myślakowice. Inscenizacja Obrzędu
"Sobótkowego"

 

Kol. Myślakowice. Inscenizacja Obrzędu
"Sobótkowego".
Scena puszczania wianków

 

 Jak napisali w swoim bardzo ciekawym opracowaniu Jan Łuczkowski i Piotr Dekowski, „... pierwsze drukowane wzmianki o świętojańskich obrzędach pojawiły się na wschodnich rubieżach Opoczyńskiego pod koniec ubiegłego stulecia. Wynika z nich między innymi, że w wielu wsiach obchody święta na powitanie lata trwały nawet trzy dni.

Może kiedyś ludzie mieli więcej niż my dziś wolnego czasu, a może po prostu bardziej i częściej chcieli być razem i cieszyć się sobą?

Chcemy dziś nawiązać do tamtych tradycji, zwłaszcza jeśli idzie o sztukę radowania się przyrodą: latem, rzeką, a przede wszystkim sobą nawzajem”.

Kliknij jeśli chcesz zobaczyć dokładny opis obrzędu oraz przykłady piosenek
i przyśpiewek typowych dla regionu opoczyńskiego podczas
obchodów Nocy Świętojańskiej

do góry

 

 

„Śmigus – dyngus”, a zwłaszcza zwyczaj chodzenia po dyngusie, to obrządek, który w rejonie nadpilicznym utrzymał się najdłużej. Inne, takie jak chodzenie po kolędzie, przebierańcy ... zaniechane zostały znacznie wcześniej, mniej więcej na początku lat pięćdziesiątych.

 

Myślakowice. Zespół ludowy
z dyngusowymi darami

Myślakowice. Inscenizacja Obrzędu
Dyngusowego

 

W naszym rejonie najważniejsze były i częściowo są do dziś, dyngusowe śpiewki – wieczorem pierwszego dnia Wielkiej Nocy. W obrzędzie uczestniczyli przede wszystkim młodzi ludzie, śpiewając za oknami domów w kilku lub kilkunastoosobowych grupkach, przeważnie po jednej lub dwie grupy w danej wsi. Dość często również najbardziej aktywni dyngusiarze „przenosili się” po „obśpiewaniu” domów we własnej wsi do sąsiedniej miejscowości, by tam również, przynajmniej w niektórych domach, powtórzyć repertuar. Kluczem wyboru domów w tej drugiej wsi były: pewność co do życzliwości i hojności domowników lub przekonanie, że wśród słuchaczy są młode dziewczęta. W tym miejscu należy podkreślić, że w pierwszym okresie znanym nam z pamięci i z opowieści ludzi starszych, po dyngusie chodzili wyłącznie chłopcy lub młodzieńcy. Z czasem jednak, począwszy mniej więcej od lat siedemdziesiątych- tu także nastąpiła zmiana: sądzę iż był to jeden z symptomów zmiany obyczajów, większego tzw. „młodzieżowego luzu”, co niestety nie zawsze wychodzi na korzyść ustalonemu przez dziesięciolecia porządkowi- w chłopskim najprostszym rozumieniu tego słowa. Problem polegał n tym, że ów  „młodzieżowy luz” oznaczał także i to coraz częściej brak dyscypliny (np.. w trakcie przygotowań do zespołowego śpiewania) ale także, nie rzadko, nadmiar wypitego alkoholu, a w związku z tym skłonność do spontanicznej zmiany repertuaru, popisywaniu się znajomością wielkomiejskich przebojów.

Ukryta w tych słowach, gestach nuta drwiny z wiejskiej, chłopskiej tradycji była, tak mi się wydaje początkiem końca obrzędu tym razem dyngusowego.

Zrozumiałe bowiem, że wśród odbiorców, zwłaszcza starszych wiekiem taki hałas za oknem budził narastającą niechęć i coraz częściej - to kolejny znak czasu - przeszkadzał w spokojnym odbiorze telewizyjnego obrazu.

Opinia, że telewizja „wyparła obrzędy z wiejsko-chłopskiej tradycji wydaje się prawdziwa, choć sprawa jest moim zdaniem, bardziej złożona.

Z jednej strony telewizja, obok radia, dostarczyła ludziom  z tak zwanych zapadłych wsi, mnóstwa informacji i rozrywek: tym samym tradycyjne obrzędy, a także odpusty stopniowo zaczęły tracić na znaczeniu, przestały być czymś niezwykłym i jedynym, niosącym odmianę w  monotonii wiejskiej codzienności.

Zbiegło się to ze wspomnianą już nasilającą się modą na odstępstwa od przyjętych w dyngusowym obrzędzie reguł.

Odstępstwa polegały nie tylko na zmianie repertuaru, ale także n coraz większej wśród dyngusiarzy  preferencji do alkoholowego poczęstunku który zaczął zastępować wręczanie śpiewakom jajka, młodsi z kolei woleli pieniądze, co domowników stawiało nieraz w kłopotliwej sytuacji.

Trudno chyba jednak mówić o jakichś przesłankach ściśle materialnych, to była bowiem i jest do dziś swoista maniera, której w większości przypadków nikt nie starał się hamować czy korygować.

Nie będzie przesadą wniosek, że degradacja wiejskich obrzędów jest także jednym z przejawów degradacji kultury wiejskiej, tej to w tradycyjnym społecznym znaczeniu.

Czy jest to proces nie odwracalny? To właśnie pytanie na które odpowiedź nie jest łatwa, bo to trochę jakby pytać, czy można zatrzymać czas, albo przejść dwa razy przez tą samą rzekę? Jedno co na pewno można, warto robić to mianowicie starać się, by przynajmniej ocalić od zapomnienia. Taki jest właśnie motyw przewodni naszej izby i przygotowanych tu zbiorów regionalnych przyśpiewek ludowych, a także - właśnie dyngusowych.

Główne ich przesłanie to chęć sprawienia słuchającym przyjemność i przekazania im słów ciepłych i życzliwych.

Kliknij jeśli chcesz zobaczyć  przykłady piosenek i przyśpiewek dyngusowych typowych dla regionu opoczyńskiego

 

Fragmenty wystąpienia Bożeny Wielgus, dyrektora PSP w Myślakowicach,
wygłoszonego podczas otwarcia Izby Regionalnej – kwiecień 2002
.

do góry