Teksty piosenek sobótkowych

 


W książce pt. „W kręgu zwyczajów i obrzędów Polski środkowej”, Jan Piotr Dekowski i Jan Łuczkowski napisali, że w wigilię świętego Jana dziewczęta odbywały wróżby w różny sposób w różnych miejscowościach; w Gapininie, Łęgonicach Małych rzucały wianki na Lipę, które - jeżeli się zatrzymały na gałęziach wróżyły „że pewnikiem jesce tego roku wyjdum za chłopa”.

A w ogóle do „chłopa” nawiązywano często w obrzędach.

Gdy wianki były już na wodzie, dziewczęta śpiewały rozmaite pieśni i wykrzykiwały: „Hop, hop, gdzie mój chłop”.

Oto przykłady piosenek sobótkowych:

Piękne gożdziki,

Ślicne tulipany,

Gdzieześ, ach gdzieześ,

Jasiu mój kochany.

 

Cy cie zeglaze

 zabrali na morze,

Ze się me serce

 utulić nie może.

 

Albo cie wicher

Hen na polach nosi,

Cy ześ zapumnioł

O swej biedny Zosi.

 

Serce, ach serce,

Któz ten ból wytrzyma

Kogom kochała,

Ni ma go, jus ni ma.

 

Stoi rutka kole drogi

Nigdy nie tykano,

Białom rózom i lelijom

 piknie przetykano.

 

Bo ta róza i lelija,

 to pachnunce ziele,

Nie rozmowium, nie rozmowium,

Z kawalyrem wiele.

 

Siedmiu my się zalecało,

Siedmiu za mnum strzegło,

Siedmium brame roztwierało,

Siedmi za mnum biegło.

 

Jo buciki snurowałam

Skloncemi perłami

Nie rozmowium nie rozmowium

Z tymi chłopokami.

 

Gdy wianek szedł z wodum lub „lecioł pryndko” znaczyło to, że mąż bedzie w dalekiej stronie. Gdy wianek kołował – przyszły mąż znajdzie się we wsi rodzinnej.

Gdy przez dłuższy czas zatrzymał się, kołował w miejscu – dziewczyna zejdzie na manowce, zaś gdy zatonął – łzy, staropanieństwo, albo nawet śmierć.

 

Nie jedna, nie jedna,

róza zakwito,

nie jedyn kawalir

o mnie się pyto,

oj dana, dana,

oj dana, dana

nie jedyn kawalir

o mnie się pyto.

 

Nie jedna, nie jedna,

róza z kolcami,

nie jedna, nie jedna,

matka z córkami,

oj dana, dana

oj dana, dana,

nie jedna, nie jedna,

matka z córkami.

 

Nie jedna, nie jedna,

róza w bukiecie,

nie jedyn, nie jedyn,

kawalir w świecie,

oj dana, dana,

oj dana, dana,

nie jedyn nie jedyn,

kawalir w świecie.

Gdy jo se wiła

wianek zieluny,

przyjechoł do mnie

mój narzecuny.

 

A jak przyjechoł

z taum się witoł,

mamie się kłanioł,

o mnie się pytoł.

 

A jo ma zaro

drzwi uchyleła,

wynoś się, wynoś,

tak mu mówieła.

 

Wynoś się, wynoś,

niech cie nie widze,

przódy kochałam,

teros sie wstydze

 

Teros się wstydze

i wstydzić będę,

gdzie się obruce,

tam płakać będę.

 

 

A w wigilije świntego Jana

wiełam wianuski zaraz od rana,

zaraz od rana.
 

I najładnijse kwiaty znosiełam,

zebym se ładny wionek uwiała,

wianek uwiała.
 

Bo nad Pilicum je tako moda,

pusco wianecki dziewcyna młodo.

dziewcyna młodo.
 

Kupiełam sobie biołum wstunzecke,

zeby ustroić we wianku świecke,

we wianku świeske.
 

Wianek uwiałam i ustrojełam,

a teros trzymam, bym go puściła,

bym go puściła.

 

Płyńze, płyń wianecku,

niech cie niesie rzeka,

powiedz memu Jasiniowi,

ze na niego cekam.
 

Hop, hop, se wykrzykne,

może Jaś usłyszy,

może do mnie przyndzie,

serce me uciesy.
 

Popłynuł, popłynuł,

mój wianecek z wodum,

a mój Boze kochany,

kumu się spodobo.
 

Świnty Janie, świnty

ty patronie nas,

przyprowadź num kawelirów,

przysed na nas cas.

 

W pogodny wiecór świntego Jana,

ślicny pagórek z wiecora,

na tym pagórku siedziała mama,

trzymała córke zamglunum.

 

Nie płac Karolciu, nie płac aniele,

nie jeden Leun na świecie,

chocios un u nos cynsto nie bywoł,

ale gdy wróci nie zuci.

 

Oj mamo, mamo, un jus nie wruci,

bo moje serce tak bije,

wiem, ze dla mnie to scyńście było,

bo un lo inny jus zyje.

 

Leun powraco, to jus po ślubie,

weselni goście tańcujum,

jego Karolcia już z innym siedzi,

inny ij usta całuje.

 

Ach kuniu kary wracaj do dumu,

ni mo tu lo nos mieszkanio,

tam przy dolinie, gdzie srumyk płynie,

tam lo nos pościel usłano.

 

Kunik odwrócił, kopytem trzasnoł,

cerwuna iskra zabłysła,

młodzieniec inknuł i siablum brzysknuł

i zginoł jak gwiazdka w niebie.