Krótki zarys historii Elbląga

Legendy naszego regionu

Historia Mennonitów

 Żuławy 

Wysoczyzna Elbląska

Elbląg dzisiaj

 

Bażantarnia

 Elbląski las - park Bażantarnia, zajmuje powierzchnię 369 ha
przed II wojną światową las nosił nazwę:
Vogelsang - Ptasi Śpiew.

     
foto. Jerzy Zaskiewicz - Fundacja Pogezania

 

LEGENDA BAŻANTARNI "O DIABELSKIM KAMIENIU"

    W wielu miejscach z wartkich nurtów rzek i potoków sterczą głazy narzutowe. Potężny głaz - Diabelski Kamień - leży w korycie Srebrnego Potoku. Związana jest z nim legenda. Otóż kiedy w Elblągu budowano kościół św. Mikołaja, zjawił się u księdza diabeł.
- Co budujesz? - spytał.
- Karczmę - odpowiedział ksiądz, licząc na to, że diabeł pomoże mu przy budowie.
Rzeczywiście, uradowany diabeł począł znosić kamienie. Składał je na miejscu budowy każdej nocy. Kiedyś jednak nie pokazywał się przez dłuższy czas. Pod jego nieobecność ściany kościoła podciągnięto aż do dachu. Aby nadgonić stracony czas, chwycił diabeł największy kamień i pospieszył z nim do Elbląga. Słysząc jednak dzwony kościelne cisnął głaz ze złością do potoku, gdzie leży po dziś dzień.


 LEGENDA BAŻANTARNI "O WZGÓRZU MARII"

    W Plebance mieszkał wówczas gajowy z jedyną córką - Marią. Dziewczyna, choć uboga, zwracała na siebie uwagę nieprzeciętną urodą. Z miłym uśmiechem usługiwała wędrowcom zatrzymującym się w gospodzie. Ale żaden z nich nie potrafił zdobyć jej względów.

   Tak było do dnia, w którym w Plebance pojawił się pewien przystojny młodzieniec - syn bogatego kupca. Niestety w legendzie nie zachowało się jego imię. Piękna Maria od razu wpadła mu w oko, więc zaczął się do niej zalecać. Jego zabiegi nie pozostały bez oddźwięku i wkrótce rozkochał w sobie dziewczynę. Zaczęły się potajemne schadzki na skraju lasu. Zwykle jednak spotykali się ukradkiem na wysokim wzgórzu za gajówką, z którego wówczas rozpościerał się piękny widok na okolicę, gdyż jego czubka nie porastał tak gęsty las jak obecnie. Na szczycie wzgórza siadywali, trzymając się za ręce i marzyli o wspólnej przyszłości.

   Widać jednak, że chłopakowi nie zależało tak bardzo na Marii, bo kiedy ojciec zechciał wysłać go na naukę fachu kupieckiego do dalekich Niemiec, nie protestował zbyt mocno. Ruszył w świat i pełne wrażeń życie pochłonęło go tak dalece, że zapomniał o ukochanej pozostawionej w podelbląskich lasach. Podobno w odległych krajach znalazł sobie bogatą żonę i miał z nią sporą gromadkę dzieci. Sam wzbogacił się na handlu i osiadł w jakimś porcie nad Morzem Północnym.

   Tymczasem Maria wiernie na niego czekała zwiedziona słodkimi obietnicami. Miała zwyczaj nadal siadywać na szczycie tego samego wzgórza. Stamtąd spoglądała na drogę wiodącą od strony Elbląga, wypatrując ukochanego. Tak mijały lata... Maria dziwaczała coraz bardziej w swej samotności. Odrzucała zaloty innych młodzieńców. Wędrowała samotnie po zalesionych wzgórzach nad Srebrnym Potokiem, plotła wianki na leśnych polanach. W końcu zgasła z żalu i tęsknoty, a dawni turyści upamiętnili jej piękną acz smutną postać nazywając jej imieniem wysokie wzgórze w pobliżu Plebanki.

Dziękujemy Fundacji Pogezania za udostępnienie tekstów legend i zdjęć Bażantarni.

   

AUTORZY

 BIBLIOGRAFIA

MAPA