historyczne przedmioty
Pierwsze wzmianki historyczne o Andrychowie pochodzą z
wykazów świętopietrza z 1344r., tj. z czasów ostatniego
polskiego władcy piastowskiego - króla Kazimierza III
Wielkiego. Był wtedy Andrychów niewielką wsią w księstwie
zamorskim. W 1345 r. liczył 105 mieszkańców i zajmował obszar
27 km2.
Dawne dzieje Andrychowa
Początki dziejów Andrychowa sięgają okresu późnego średniowiecza.
Wtedy to, najprawdopodobniej na przełomie XIII i XIV wieku, na ziemie
dzisiejszej andrychowszczyzny przywędrowali piersi osadnicy pochodzący
z Czech i Moraw, którzy założyli małą wioskę Indrzychów. We wspomnianym
świętopietrzu figurowała ona pod nazwą Henrychów, a Jan Długosz
w "Liber Beneficjorum" nazywa ją Gendrzychowem.
Około roku 1440 Andrychów własnością Mikołaja
Szaszor.
Za czasów Zygmunta I Starego, w I połowie XVI
stulecia właścicielami Andrychowa byli Schillingowie -
mieszczańska rodzina niemiecka osiadła w Krakowie. Byli oni
zwolennikami reformacji, toteż w II połowie XVI w. mieszkańcy
Andrychowa, zapewne za przykładem dziedziców - w znacznej swej
części przeszli na kalwinizm. Parafia katolicka przestała
istnieć w Andrychowie .
W początkach XVII wieku Andrychów
przeszedł w posiadanie Mariana Przyleckiego
Szreniawa - sędziego, a później kasztelana oświęcimskiego,
jako wiano jego żony - Elżbiety z Schillingów. Po
Marianie Przyleckim Andrychów odziedziczył Hieronim Przylecki
- brat Mariana. Wówczas był już Andrychów centrum
administracyjnym całego klucza składającego się z
sąsiadujących wiosek: Wieprza, Inwałdu, Targanic, Roczyn i
Sułkowic.
W 1655 roku ,
ciągnące na Oświęcim i Żywiecczyznę oddziały szwedzkie prawie
całkowicie zniszczyły Andrychów. Wieś została splądrowana,
spalona i zniszczona i potem przez jakiś czas mozolnie
podnosiła się z wojennych zniszczeń . W 1673 roku w
Andrychowie i Sułkowicach było łącznie tylko 73 domy, a liczba
mieszkańców nie przekraczała 300 osób. Ledwie po
zabliźniu się ran z potopu szwedzkiego, niebawem
przyszło nowe nieszczęście. W czasie walk Augusta II z królem
Szwecji Karolem XII, w roku 1707 Andrychów ulega ponownemu
zniszczeniu i znowu trzeba było na nowo goić rany. Po śmierci
Achacego Przyleckiego, wdowa po nim - Salomea Anna z Nielepców
wychodzi za mąż za Stanisława Szwarcenberg - Czernego
i Andrychów od r. 1704 przechodzi w
posiadanie tej rodziny.
Początki
andrychowskiego tkactwa sięgają okresu XVI
stulecia, przy czym - o rozwoju Andrychowa zadecydowały z całą
pewnością wydarzenia z czasu przełomu XVII i XVIII wieku,
kiedy to z małej wioski urasta Andrychów do miary sporej i
ludnej miejscowości. Intensywnie zaczęło się rozwijać tkactwo
lniane, które stało się historyczna szansą Andrychowa, w
znacznym stopniu wykorzystaną.
Istotne
znaczenie dla Andrychowa miało niewątpliwie uzyskanie praw
miejskich. Droga do tych praw była jednak długa i żmudna.
Rozwój Andrychowa zmierzał jednak nieuchronnie do
przekształcenia wsi w miasto. Pojawiły się instytucje
charakterystyczne dla miasta. Przede wszystkim - jak to się
dziś określa - infrastruktura handlowa. Zwrócić należy uwagę
na wzrastające znaczenie handlowe ówczesnego Andrychowa,
będącego organizatorem wymiany handlowej dla całej okolicy. To
właśnie doprowadziło do otwarcia jarmarków w Andrychowie.
Odpowiedni przywilej królewski pochodzi z kancelarii koronnej
Augusta III i nosi datę 5 czerwca 1750 r. A wiec handel i
rzemiosło doprowadziły do rozwoju oraz
wzrostu znaczenia andrychowskiej osady. I wreszcie nadszedł
rok 1767 - lokacji miasta.
Staraniem Stanisława
Ankwicza, król Stanisław August wyraził zgodę na
przekształcenie części dotychczasowej wsi Andrychów w prywatne
miasteczko Ankwiczów. Podstawę prawna urządzenia miasta
stanowiły dwa przywileje : - królewski z dnia 24
października 1767 roku z nadania króla Stanisława Augusta
Poniatowskiego oraz - Stanisława Ankwicza - ówczesnego
właściciela Andrychowa - wprowadzający wspomniany przywilej
królewski, a pochodzący z daty 8 maja 1768 roku.
Po
śmierci Stanisława Ankwicza, klucz andrychowski podzielono
miedzy dwóch synów tegoż szlachcica: Józefa - znanego
targowiczanina oraz Tadeusza - któremu przypadł Andrychów. Po
śmierci tego ostatniego (1785r.) Andrychowem zarządzała przez
jakiś czas wdowa po Tadeuszu - Katarzyna z Małachowskich, a na
początku XIX wieku sprzedany został Andrychów rodzinie hr.
Bobrowskich, w których formalnym władaniu pozostawał do 1945
roku.
Koniec XVIII wieku przyniósł znaczny rozwój
tkactwa w Andrychowie. W 1792 roku było tu już 200 warsztatów
tkackich, a miejscowy cech (wraz z okolicą) liczył ich 700.
Wyprodukowane w Andrychowie i okolicznych wioskach drelichy
(płótna) rozprowadzano nie tylko po kraju, ale również i po
wielu państwach Europy i Azji. W XVIII wieku oraz początkach
XIX stulecia - w organizacji zbytu zarówno przędzy lnianej,
jak i gotowych wyrobów niepoślednią rolę odgrywały słynne
andrychowskie jarmarki, na które Ankwiczowie uzyskali
przywilej jeszcze przed lokacją miasta. Ożywiony ruch handlowy
panował zresztą w Andrychowie także podczas cotygodniowych
targów - we wtorki i piątki (początkowo - targi odbywały się w
poniedziałki).
W latach 30-tych XIX w., dotychczasowy,
tradycyjny układ stosunków produkcyjnych ulega załamaniu.
Andrychów i okolica przeżywają swoja pierwszą rewolucje
przemysłową. Zamiast tradycyjnego, od wieków stosowanego
rodzimego lnu pojawia się bawełna sprowadzana głównie z
Egiptu. Światowe zapotrzebowanie na wyroby lniane gwałtownie
maleje, a odpowiednio wzrasta zainteresowanie wyrobami
tekstylnymi z bawełny. Andrychowscy tkacze przestawiają się w
swoich warsztatach na nowy rodzaj przędzy. Trzeba ją jednak
sprowadzać z daleka. Pojawiają się przedsiębiorcy, którzy
zajmują się hurtowym sprowadzaniem bawełny i rozprowadzaniem
jej wśród tkaczy.
W
początkach XIX w. zaczyna znacznie wzrastać w Andrychowie
procent ludności żydowskiej. Z niej to rekrutowała się duża
grupa andrychowskich nakładców, właścicieli farbiarni, magli i
innych przedsiębiorstw handlowych i przemysłowych
W
związku z wprowadzeniem do produkcji bawełny - upadły dawne
blichy, natomiast - znacznie rozbudowały się farbiarnie
barwiące wyroby bawełniane na wszelkie możliwe kolory.
Niektórzy z andrychowskich nakładców prowadzili równocześnie
farbiarnie oraz (także i w okresie bawełnianym) niezbędne
dawniejsze urządzenia wytwórcze.
Zmiana surowca
używanego do produkcji fatalnie odbiła się na rolnikach
andrychowskich oraz z dalszych okolic. Wielu z nich, nawet
niezbyt zamożnych, ale posiadających kilka zagonów - wyciągało
określone zyski z uprawy i obróbki lnu. Poczynając od lat
40-tych XIX wieku uprawy lnu zaczęły się gwałtownie kurczyć.
W XIX w. znacznie też podrożał kredyt, co zdecydowanie
niekorzystnie odbiło się na sytuacji znacznej części ludności
Andrychowa i okolicy związanej z produkcją włókienniczą.
Kiedyś, andrychowscy drelicharze byli szeroko znani i
w kraju i za granica. Mieli swe składy w Stambule,
Aleksandrii, Wenecji, Marsylii, Barcelonie, Lubece, Hamburgu,
w Moskwie. Gdy idzie o kontakty krajowe, to andrychowianie
odwiedzali jarmarki w miastach śląskich, a także znane w kraju
jarmarki w Łęczycy, Lublinie, Warszawie, Lwowie, Tarnopolu,
czy w Gdańsku. Co jednak wielki przemysł to nie warsztat
tkacki i manufaktura, wiec coraz trudniej było dotrzymać kroku
wielkim, nowoczesnym wytwórcom. Pojawiły się tez potężne,
wyspecjalizowane organizacje kupieckie, z którymi trudno było
konkurować. Chłopskie koligacje andrychowskie nie mogły się w
żaden sposób równać z wielkimi firmami handlującymi
tekstyliami i w II połowie XIX wieku zostały wyparte z
dawnych, tradycyjnych rynków. Przyszło poszukiwać nabywców
głównie we wschodniej Galicji oraz w ubogich i zacofanych
gospodarczo krajach bałkańskich. Mimo wszystko, w XIX w. było
jeszcze kilka prężnych koligacji chłopskich.
Samo
miasteczko Andrychów od początku XIX wieku do lat
sześćdziesiątych tegoż stulecia - niewiele się rozwinęło i
rozbudowało. W roku 1807 wieś i miasto Andrychów zamieszkiwało
łącznie 2663 mieszkańców, a w roku 1846 - 3320. W roku 1866
było w mieście Andrychowie 131 domów (przeważnie murowanych)
oraz 1166 mieszkańców, a tym: 899 Polaków, 181 Żydów, 86
Niemców i 1 Ukrainiec.
W roku 1872 wieś Andrychów
nadal górowała liczebnością nad miastem. Miała 1665
mieszkańców. Miasto Andrychów było wówczas siedzibą
magistratu, sądu grodzkiego (od 1855 r.), ekspedycji
pocztowej, urzędu miar i wag, kwatermistrzostwa wojska i
notariatu. Od roku 1807 istniał w Andrychowie szpital dla
ubogich.
Jak już wspomniano - w r. 1886 wieś Andrychów
została włączona do miasta. Nareszcie powstał jeden organizm
administracyjny. Ludność tak powiększonego Andrychowa wyniosła
3866 osób. W r.1890 było w Andrychowie 4053 mieszkańców, a w
r. 1914 - 4361.
W okresie XIX wieku - liczba ludności
Andrychowa niejednokrotnie, drastycznie zmniejszała się. Tak
było w szczególności w I połowie tegoż stulecia, a to - ze
względu na parokrotne ówczesne epidemie i zarazy (np. epidemia
cholery, tyfus głodowy).
W roku 1893 - groźny pożar
zniszczył centralna część miasta.
Okres
od II polowy XIX w. to trudny czas w historii Andrychowa.
Zaczęło podupadać tkactwo, a i w innych dziedzinach pojawiły
się dotkliwe oznaki stagnacji i zastoju. Lata aż do roku 1907
to dla miasta okres regresu gospodarczego. Bezrobocie,
emigracja sezonowa i stała - to nieodstępne elementy życia
ludności Andrychowszczyzny tamtych czasów. W mieście panowała
zresztą ospała atmosfera. Kiedyś, wydawało się, że kolejną
szansą miasta i regionu stanie się produkcja bawełniana, która
pojawiła się obok dotychczasowej wytwórczości z lnu. Nie
wszystkie jednak marzenia ziściły się, a dopiero wtedy - w
okresie bawełnianym - doszło do nieprawdopodobnego wyzysku
miejscowych, najbiedniejszych tkaczy przez nakładców. A tu,
licha ziemia nie mogła wyżywić wszystkich. Nędza licznych
andrychowian stała się przysłowiową galicyjską, a głód dosyć
nieodłącznie począł doskwierać licznym z nich.
Niestety, dość daleko w tyle za ambicjami i
dokonaniami pozostawało sporo spraw. Choćby - szkolnictwo. W
XVIII wieku - analfabetyzm pośród mieszkańców miasta i wsi
Andrychów był niemal powszechny. Dopiero z końcem 1791 roku, w
24 lata po lokacji miasta założona została pierwsza szkoła w
Andrychowie. Aż do roku 1858 szkoła ta miała tylko jednego
nauczyciela, a uczyły się w niej również dzieci z Targanic,
Sułkowic i Roczyn. Znacznym problemem w działalności tej
szkoły było jej przepełnienie. W r. 1887 uczyło się tu aż 468
dzieci. Otwarto wiec drugą szkolę - w trzy lata później.
Trzeba przy tym pamiętać, że szkoły powszechne w Andrychowie
były natenczas pięcio - lub sześcioklasowe. Wg danych ze
znanej monografii B.Marczewskiego o powiecie wadowickim, w
r.1897 było w tymże powiecie 52% analfabetów.
Przełom
XIX i XX wieku przyniósł andrychowskiemu ośrodkowi tkackiemu
drugą rewolucję przemysłową. Już z końcem XIX w. zaczęto
powoli odchodzić od ręcznego sposobu produkcji tkanin i
wprowadzać mechaniczne krosna. Początek dała firma
J.Grünspana. Zaczęła ona sprowadzać coraz większa ilość
mechanicznych krosien i na spłaty oddawać je tkaczom. Kres
ręcznej produkcji tkackiej w Andrychowie i okolicznych
wioskach wyznaczyło powstanie w Andrychowie w początkach XX
wieku - pierwszej, dużej fabryki tekstylnej własności braci
Czeczowiczków. Była to żydowska rodzina pochodząca z Czech.
Założycielem i głównym udziałowcem firmy był inż. Emil
Czeczowiczka, a wspólnikami jego bracia: Salomon, Edwin i
Fryderyk. 16 listopada 1906 roku fabrykanci zawarli z miastem
Andrychowem umowę o budowie fabryki. W r. 1908, przy poparciu
władz miejskich ukończono budowę i otwarto "Pierwsza
galicyjska tkalnie mechaniczna wyrobów bawełnianych - Braci
Czeczowiczka".
Uruchomienie w Andrychowie fabryki z
prawdziwego zdarzenia było dla miasta i okolicy faktem
doniosłym i znaczącym. Czeczowiczkowie dość szybko udowodnili,
że nie boją się konkurencji, trudny czas potrafią jakoś znieść
i przetrwać, a koniunkturę w pełni wykorzystać. Nie znaczy to,
że wszystkie ich pociągnięcia były wiekopomne i chwalebne.
Trudno było im też sprostać olbrzymim potrzebom tutejszego
rynku pracy. W roku 1910 firma Czeczowiczków zatrudniała 500
robotników, a w cztery lata później - 850. W roku otwarcia
fabryki było 480 warsztatów tkackich, a po czterech latach -
1005. Administrację firmy stanowiło w tym czasie ośmiu do
piętnastu urzędników.
Najważniejsze wydarzenia I wojny
światowej rozegrały się daleko od Andrychowa. Andrychowianie
jednakże - tak jak i inni mieszkańcy Galicji - byli zmuszeni
do służby wojskowej w armii cesarza Austro-Węgier, a wojna -
wiązała się przede wszystkim z narażaniem życia na różnych
frontach. W czasie wojny, opustoszałe po ojcach, mężach i
braciach miejsca pracy w fabryce Czeczowiczków zająć musiały
kobiety i dzieci. Pojawiły się poważne trudności i problemy.
Już w drugim roku wojny zaczęło brakować w Andrychowie
żywności i opalu. Umęczeni ludzie z utęsknieniem wyczekiwali
zakończenia wojennego koszmaru oraz powrotu najbliższych z
frontu.
Andrychów międzywojenny I wreszcie
nadszedł ów rok 1918. Przyniósł on rozpad monarchii
austro-węgierskiej oraz przede wszystkim - wolność, której nie
znał już i nie pamiętał nikt z Polaków. Obce jarzmo
doskwierało przecież sto kilkadziesiąt lat! Nie wszyscy
dokładnie wiedzieli, co z tą wolnością robić. A przecież sama
już tylko wojna - deprawuje, psuje i wykoślawia ludzi.
Postępuje ich demoralizacja i zdziczenie. 5 listopada 1918
roku dochodzi w Andrychowie do wystąpień antyżydowskich.
Rozbijano i rabowano sklepy żydowskie. Władze miejskie miały
pełne ręce roboty. Największym problemem były żywność i opal.
Przecież - szła zima! Rada miasta bardzo energicznie podjęła
też problem polonizacji administracji gospodarczej Andrychowa.
Szczególnie dostało się tu Czeczowiczkom, którzy - wbrew
uprzednim deklaracjom i ustaleniom zatrudniali na stanowiskach
administracyjnych w swojej firmie cudzoziemców, awansując w
szczególności Niemców i Czechów, a pomijając i dyskredytując
Polaków. Na skutek interwencji i nacisków władz miejskich
usunięty został dyrektor Ryszard Arlt oraz dwaj znienawidzeni
majstrowie: Oskar Opitz i Juliusz Kraus. Na tym nie
poprzestano. Właścicieli fabryki zobowiązano, bowiem do
prowadzenia firmy "w duchu polskim".
Z wielkim trudem,
ale i z przemożną nadzieja na lepsze czasy wkraczał Andrychów
w czas odrodzonej, wyczekanej, wytęsknionej, wymodlonej i
ciężko wywalczonej Rzeczypospolitej. Po odzyskaniu
niepodległości, w 1919 roku miasto liczyło 4514 mieszkańców. W
tym Żydów było 511, Czechów - 5 i Ukraińców - 8. Jak widać -
udział ludności żydowskiej w całości populacji miasta
zmniejszył się do ok. 11%. W okresie II Rzeczypospolitej -
największym zakładem pracy Andrychowa pozostawała nadal
tkalnia braci Czeczowiczka.
Jeszcze podczas wojny, w roku 1915 uruchomiono tu przędzalnię odpadową,
a w roku 1926 - wykańczalnię tkanin. W roku 1938 przędzalnię tę
zlikwidowano, uruchamiając w jej miejsce przędzalnię
średnioprzędną. Najwyższe zatrudnienie przypadło na lata
1923-1924, kiedy to w firmie Czeczowiczków zatrudnionych było
ponad 3000 robotników. Było to najwyższe zatrudnienie w całej
historii tej firmy. Potem nastał kryzys (od 1926 r.) oraz
krótkotrwale ożywienie (od 1929 r.). Skutki kolejnego kryzysu
dawały się odczuć aż do roku 1937. Niestety - spadło
zatrudnienie, ograniczono wymiar czasu pracy, drastycznie
spadły zarobki. W roku 1938 załoga liczyła około 1700 ludzi,
którzy pracowali nawet tylko po pięć godzin przez trzy, cztery
dni w tygodniu i to za marne pieniądze.
Cześć ludności
Andrychowa znalazła zatrudnienie w tutejszym małym przemyśle
lokalnym. Według danych z 1924 roku, w tutejszym drobnym przemyśle
i rzemiośle zatrudnionych było ogółem około 1200 osób...
By
go złagodzić - zorganizowano i podjęto roboty publiczne
(szczególnie w latach 1920 i 1934), ale jedynie w nieznacznym
stopniu wpłynęło to na sytuacje rodzin bezrobotnych. Nasiliła
się emigracja - sezonowa i stała. Ta pierwsza, kierowała się
głównie do Bielska, Oświęcimia oraz do okręgu chrzanowskiego.
Wyjeżdżano też za granicę - do Niemiec, Danii, Austrii i
Szwecji. Znaczny procent wyjeżdżających przypadał na kobiety.
Szczególności liczna była emigracja sezonowa z tutejszych Rzyk.
Bezrobotni Andrychowianie starali się też usilnie o wyjazdy do
Francji, Belgii i Niemiec, ale jedynie nielicznym udało się
wyemigrować. Pozostawało - jak to określano - biedowanie na
miejscu.
Pomimo wszystko - okres II Rzeczypospolitej
był czasem ewidentnego rozwoju miasta. Zelektryfikowano je
(1926 r.), a w latach 1934 - 1939, w ramach i przy pomocy
kredytów z Ministerstwa Robót Publicznych m.in. poszerzono
sieć kanałów, poprawiono miejskie drogi i chodniki (chodniki
położono w mieście z końcem XIX w.), pobudowano mosty
(kładki), ułożono podziemny kabel telefoniczny (telefony
wprowadzono w Andrychowie w roku 1906). Głównymi inwestycjami
tego okresu były jednakże dwa pięknie położone i
wykonane obiekty sportowe: basen kąpielowy i stadion sportowy.
To był słuszny powód do dumy i chluby andrychowian. Rychło
rozwinął swą działalność klub sportowy "Beskid". Dodać trzeba,
że andrychowscy Żydzi mieli już od 1922 roku własny klub
sportowy "Makabi" z własną bazą do ćwiczeń i gier.
Okres międzywojenny 1918 - 1939 to czas aktywizacji
politycznej i społecznej Polaków. Sprawy zasadnicze stanęły
wówczas w centrum zainteresowania ogółu społeczeństwa.
Andrychowianie, jak cały naród - zajmowali się wszystkimi
ważnymi sprawami polskimi. Zorganizowano uroczyste obchody
uzyskania przez Polskę dostępu do morza. Z pietyzmem
celebrowano patriotyczne obchody rocznicowe i bieżące. Pomimo
nieszczególnej własnej sytuacji materialnej, dotkliwego braku
żywności i niewielkich zarobków zorganizowano pomoc materialną
dla powstańców śląskich oraz przyjęto uchodźców. Dokonano
również konkretnego wsparcia późniejszej akcji plebiscytowej
Ślązaków, a poparcie moralne dla "naszych braci na Górnym
Śląsku" wyrażano zdecydowanie i oficjalnie.
Ojcom
miasta marzyło się uzyskanie przez Andrychów statusu
miejscowości wypoczynkowej. To między innymi z taką myślą
pobudowano u stóp Pańskiej Góry stadion sportowy oraz basen
kąpielowy . Były i inne osiągnięcia. Próbowano
uporządkować koncepcje przestrzennego rozwoju miasta. Wybitną
postacią tamtego okresu, autorem wielu śmiałych planów i
zamierzeń rozwoju Andrychowa (szereg z nich pomyślnie i z
rozmachem zrealizowano) był burmistrz Adam Wietrzny.
W
zakresie służby zdrowia - funkcjonowały agendy lekarza
miejskiego i Towarzystwa Przeciwgruźliczego. Była też Kasa
Chorych, potem - Ubezpieczalnia Społeczna.
Nadal
funkcjonowały wcześniej powstałe i urządzone placówki
kulturalne w szczególności - Towarzystwo "Czytelnia" posiadało
własny dom urządzony jak kasyno, a w nim - salę widowiskowa i
bogatą bibliotekę powszechnie dostępną. Istniało zresztą
szereg towarzystw, związków i instytucji skupiających tutejsze
społeczeństwo. Były to m.in. związki: Strzelecki, Rezerwistów,
Byłych Wojskowych, Dom Katolicki ze stowarzyszeniami: "Oświata
i Praca", "Stowarzyszenie Młodzieży Polskiej" i innymi.
Działały cztery kluby sportowe : "Beskid", "Andrychowianka",
"Orzeł" i "Makabi".
Przodująca pozycja przypadła
"Beskidowi". Klub ten prowadził szczególnie ożywioną i
wszechstronną działalność uzyskując cenne i wartościowe
osiągnięcia i sukcesy.
W roku 1910, po wielu latach
usilnych starań zorganizowano w Andrychowie szkołę przemysłową
uzupełniającą, która w roku następnym przeszła na etat
krajowy. Przez pierwszych kilkanaście lat - nauczanie w tej
szkole miało charakter dość prowizoryczny. Uczono m.in.
murarzy, masarzy, szewców, krawców, młynarzy, piekarzy,
ślusarzy, kowali itp.. Do szkoły uczęszczali uczniowie
odbywający praktyczną naukę zawodu u miejscowych
rzemieślników. W roku 1924 wprowadzono w szkole trzyletni
okres nauczania oraz nazwie: Szkoła Zawodowa Dokształcająca.
Od r. 1930 była to Publiczna Szkoła Dokształcająca Zawodowa w
Andrychowie. Dopiero w roku 1937 utworzono w niej oddzielną
klasę tkaczy. W roku 1925 obie andrychowskie szkoły powszechne
stały się siedmioklasowe. Ważnym wydarzeniem było oddanie do
użytku w roku 1930 nowego obiektu szkoły żeńskiej.
W
Andrychowie działało w tamtych czasach wielu wybitnych
nauczycieli: Michał Mrugacz, Franciszek Zimnal, Ferdynand
Pachel, Felicja Plaskura, Józef Nowakowski, Wiktoria Dalewska.
Od roku 1936 istniała szkoła podstawowa przy
Sanatorium Przeciwgruźliczym w Andrychowie (placówka działała
do roku 1978).
Również istotne było uruchomienie
stałego kina, które dołączyło do istniejącej już placówki tego
rodzaju, a to - przy zakładach Czeczowiczków. Od 1926 roku
istniała komunikacja autobusowa na trasach do Krakowa i
Bielska Białej, od roku 1929 - stacja benzynowa, a w roku 1936
zmotoryzowano tutejsza Straż Pożarna.
W połowie 1939
roku wiele już niestety wskazywało na to, ze wojna jest
blisko. Trudno było oczywiście przewidzieć, ze zbliża się IV
rozbiór Polski - tym razem hitlerowsko-sowiecki, nikt tez nie
zdawał sobie sprawy z tego jak okrutny koszmar czeka ludzi,
że będzie on aż tak tragiczny i długotrwały. Poczucie
wielkiego zagrożenia wojną miał jednak ogól polskiego
społeczeństwa. To scalało i zjednoczyło ludzi, nastąpiła
wielka konsolidacja Polaków. Były liczne przykłady wielkiego
patriotycznego poświecenia i ofiarności. Przekazywano drogie
sercu pamiątki po ojcach i pradziadach na dozbrojenie polskiej
armii. W Andrychowie też tak było.
Działania zbrojne
Armii Ludowej na tym terenie były niewielkie, a w Andrychowie
- żadne. Jeszcze w roku 1944, na kilka miesięcy przed
wkroczeniem Armii Czerwonej powołano w Targanicach i w
Andrychowie konspiracyjne rady narodowe. Podstawa były
odpowiednie "instrukcje", które otrzymały komórki PPR.
Tymczasem, od początku stycznia 1945 r. rozpoczęła się
masowa ucieczka niemieckich osiedleńców z Andrychowa. Zbliżał
się front. 15 stycznia 1945r. rozpoczęła się decydująca o tym
fragmencie wojny ofensywa wojsk IV frontu ukraińskiego
dowodzonego przez gen. Iwana Pietrowa. Wtedy to, 38 armia gen.
Kirila Moskalenki wspomagana korpusami 60 armii - uderzyła na
Jasło i Gorlice, a 24 stycznia, bez walki zajęła Kalwarię.
Rozpoczęło się kolejne przygotowanie lotnicze i artyleryjskie.
26 stycznia, około 14-tej, po wysadzeniu mostów na Skawie
Niemcy wycofali się z Wadowic w kierunku Andrychowa. Tu zajęli
stanowiska bojowe w przygotowanych jeszcze jesienią 1944 roku
okopach strzeleckich oraz rowach przeciwczołgowych z gniazdami
karabinów maszynowych i zasiekami z drutu kolczastego.
Przygotowano również stanowiska artyleryjskie na Pańskiej
Górze, Jawornicy i Złotej Górce. Zaminowano kluczowe obiekty
miasta. Po ostrzale artyleryjskim - Sowieci natarli od strony
Inwałdu i Wieprza. W wyniku akcji czołgów przypuszczono szturm
na Pańską Górę i dworzec kolejowy. Ale żołnierze 17 Armii
niemieckiej nie utrzymali się w Andrychowie. Około godziny
23-ciej zaczęli się wycofywać przez Targanice i Czaniec w
Beskid Żywiecki. Tam, niektóre ich oddziały nawet jeszcze w
maju 1945 roku walczyły desperacko, już po formalnym
zakończeniu wojny oraz po bezwarunkowej kapitulacji Niemiec.
Zachodzi pytanie - po co, ale od razu należałoby postawić
następne -" komu i do czego potrzebna była tamta wojna?!"
Wycofując się z Andrychowa Niemcy wysadzili w
powietrze most kolejowy, podpalili magazyny na Herbsztówce oraz
przede wszystkim - zakłady bawełniane. Na więcej nie było
właściwie czasu ... W sobotę 26 stycznia, przed południem -
ostatni żołnierze Vermachtu wycofali się z Andrychowa. W nocy
z soboty na niedzielę 26/27 stycznia spadł śnieg. Trzeba było
bardzo uważać na miny, których sporo pozostawiło wycofujące
się niemieckie wojsko.
W niedziele o 6:30 rano, od
strony, Zagórnika wkroczyły do miasta pierwsze oddziały Armii
Czerwonej. Dla miasta i okolicy wojna nareszcie zakończyła
się.
Po wojnie ludzie wzięli się do pracy. Była jej
moc, na każdym kroku.
Wykonywali je pięknie, nie pytając o nic, przede wszystkim o
zapłatę.( Zresztą, kto i czym miał płacić skoro brakowało
wszystkiego? Dziś, trudno o tym opowiedzieć. Jak opisać te
biedę, która wyglądała zewsząd, jak ukazać głód, który
zagrażał powszechnie, te wszy i gnidy, od których roiło się w
szmatach z lat, w których chodziło wielu ludzi. Ile poniewierki
i krzywdy nacierpiało się tamto pokolenie.) A tu i ówdzie
wyrastały nagle fortuny tych, co to grabili i zagarniali
wszystko, co nawinęło się pod rękę. Nie były to łatwe czasy. W
roku 1945, olbrzymim wysiłkiem wielu wspaniałych zaczęto w
Andrychowie budować - właściwie od podstaw - zręby tak
potrzebnego zniszczonemu i umęczonemu wojną krajowi przemysłu.
To zresztą była też szansa podźwignięcia Andrychowa i okolicy
z biedy, zacofania i beznadziei, jakie dotąd były udziałem
sporej części tutejszych ludzi.
W mieście, oprócz
tradycji dawnej firmy Czeczowiczków, części zachowanych lecz
zniszczonych przez wojnie obiektów, maszyn i urządzeń tej
fabryki trudno było na czymś bazować. Nie wszyscy przeżyli, a
wojna rozrzuciła ocalałych po świecie. Nie było, więc kadry,
środków finansowych i materialnych, możliwości. A jednak
przystąpiono do odbudowy zniszczonego zakładu włókienniczego,
potem - zaczęto tworzyć zakład metalowy, a po roku - drugi
zakład maszynowy. Czy ktoś wtedy marzył o kombinacie przemysłu
bawełnianego, liczącej się fabryce silników wysokoprężnych
oraz znanej fabryce obrabiarek? Ano właśnie! A jednak takie
zakłady w Andrychowie powstały i funkcjonują, droga jednak do
tego była długa i mozolna.
Okupacja hitlerowska
1 września 1939 roku, o 5:30 rano zawyły fabryczne syreny. Potem, nad
Andrychowem przeleciały niemieckie bombowce. Był pierwszy
piątek miesiąca. W kościele parafialnym odprawiano nabożeństwo
do Najświętszego Serca Pana Jezusa...
Wykorzystując
moment zaskoczenia - uzbrojone po zęby niemieckie wojska
przekraczały w różnych punktach polską granicę państwową. Do
Andrychowa podążali od strony Orawy. Był to XXII wiedeński
korpus pancerny wchodzący w skład XIV Armii. Od
strony Bielska, w kierunku Wadowic i Kalwarii nacierał XVII
korpus tej Armii. Obronę na tym odcinku prowadziła Grupa
Operacyjna "Bielsko" dowodzona przez gen. Mieczysława
Borute-Spiechowicza. Wchodziła ona w skład armii "Kraków"
której dowódca był gen. Józef Szyling. W rejonie Kalwarii
walczył m.in. dywizjon zmotoryzowanych ułanów 24 pułku, z 10
brygady kawalerii zmotoryzowanej dowodzonej przez samego
Stanisława Maczka.
Kolumna wojsk niemieckich
przetoczyła się przez Andrychów 4 września 1939 r. Potem
przejechały tabory, a po nich przyjechali ci, którzy mieli
objąć władzę w mieście. Następnego dnia ukazały się w
Andrychowie (odtąd nazywał się on Andrichau) rozporządzenia
władz okupacyjnych. Wprowadzono godzinę policyjną, ograniczono
możliwość przemieszczania się ludności, wprowadzono obowiązek
zdawania broni palnej i amunicji oraz nakazano zdawanie
odbiorników radiowych. Sankcja była jedna - kara śmierci.
Wezwano do otwarcia sklepów i "przywrócenia porządku w
mieście". Zgodnie z planem niszczenia obiektów, przejawów i
śladów kultury polskiej - faszyści zburzyli Pomnik Grunwaldzki
na Górnicy, rozbili obmurowanie i tablice założoną w stulecie
Insurekcji Kościuszkowskiej przy źródełku pod Pańską Górą,
zniszczyli kapliczkę i figurę Św. Floriana w Rynku, zrabowali
dzwony kościelne oraz zniszczyli budynek Domu Robotniczego. Na
własny użytek przejęli szereg andrychowskich budynków
użyteczności publicznej. W komisaryczny zarząd poszły
wszystkie większe zakłady pracy w Andrychowie, m.in.: zakłady
bawełniane Czeczowiczków, garbarnia Mittlera, tartak hr.
Bobrowskiego oraz wszystkie większe składy hurtowe. Kadrę
kierowniczą obsadzili Niemcy.
I sprawa zasadnicza. Na
mocy późniejszego dekretu Hitlera z dn. 8 października 1939 r.
o tzw. "podziale i zarządzie ziem wschodnich" - okolica
Andrychowa wraz z miastem wcielona została bezpośrednio do III
Rzeszy Niemieckiej. Niemieckie władze okupacyjne traktowały
ziemie wcielone do Rzeszy jako "odwiecznie niemieckie" lub też
widziały w nich "trwale zdobycze terytorialne Niemiec".
Mieszkańcy mieli być albo Niemcami albo cudzoziemcami
przeznaczonymi do wysiedlenia lub likwidacji biologicznej.
Pewna część Polaków miała być zaledwie siłą roboczą, dla
reszty przeznaczono cyklon B, szubienice, rozstrzelania.
Faszyści z zachodu bez ceregieli wyznaczali role dla ludności
z podbitych terytoriów. Liczyła się tylko "rasa panów". Inni,
przeznaczeni byli do eliminacji fizycznej. Kwestią był tylko
czas unicestwienia.
U części mieszkańców Andrychowa
pierwsze tygodnie rządów okupacyjnych wzbudziły mieszane
uczucia. Były nawet i wypowiedzi entuzjastyczne, szczególnie w
sytuacji, gdy Niemcy wypłacili zasiłki dla bezrobotnych. Lecz
entuzjazm szybko opadł. Okazało się, że "zdobywcy" nikomu nie
mieli zamiaru nic podarować. Wszyscy pobierający zasiłki
zostali szybko zmuszeni do pracy, lub też - wywożeni do
Niemiec. Poglądy, więc zmieniały się. Nastąpiły aresztowania
pośród inteligencji i potem - wśród działaczy robotniczych.
Zaczęły się wysiedlenia. Z ogólnej liczby sześciu tysięcy
mieszkańców Andrychowa - około dwa tysiące wywieziono na
przymusowe roboty do Niemiec. Dla Żydów utworzono getto w
rejonie ulic Szewskiej i Brzegów. Potem wywieziono ich do
obozów zagłady. Przeżyła garstka z nich. Rozpowszechniło się
donosicielstwo. Okupacja wyzwoliła u części ludzi najgorsze
instynkty i nałogi. Wzrosło pijaństwo, gdyż w swym dążeniu do
biologicznego wyniszczenia Polaków okupant dostarczał alkoholu
w ilościach wręcz nieograniczonych i to po bardzo niskich
cenach.
Poważne utrudnienia przeżywały szkoły
andrychowskie. Zamykano je na dłuższe okresy pod byle pozorem,
okrojono program nauczania, szykanowano nauczycieli.
Pozostawało tajne nauczanie - indywidualne, w konspiracji. W
Andrychowie prowadzili je z narażeniem życia : Wiktoria
Dalewska, Zofia Lenartowicz, Helena Chojecka, Agnieszka Żurek,
Wiktoria Frackiewicz, Jadwiga Zamojska, Maria Like, Wanda
Malicka, Jan Niemiec, Felicja Plaskura, Władysław i Leokadia
Cholewka, Janina Tonkin, Maria Czurej, Krystyna Starostka, Jan
Klimek, Matylda Gumoś, Stefania Bojkowska, Janina Kramarz,
Józefa Pabiś..
do góry 
| | |