|
|
| |
|
Zwyczaje weselne w
Jasienicy w 1860 roku
|
| |
|
Gdy parobek upatrzył sobie dziewczynę na żonę,
wysyłał dwie kobiety, swatki, z wódką w czwartek wieczorem do chaty
rodziców wybranki. Jeżeli je tam dobrze przyjmą i zrobią nadzieję
pomyślnego skutku starań, wówczas dwóch mężczyzn swatów na drugi
tydzień we środę o północy podchodzi pod okna i puka wołając: otwórzcie
gospodarzu, bo jesteśmy kupcy, szukamy drogi a nie możemy jej znaleźć i
trafić do tej wsi. Wewnątrz wiedzą lub domyślają się już o co
chodzi, pozwalają więc swatom postać i postukać chwilę na dworzu, a
potem otwierają im drzwi. Gdy ci wejdą do środka dopytują się
gospodarza o cenę różnych przedmiotów, np. po czemu zboże, groch
itp. i wyjawiają cel swego przybycia. Dziewczyna chowa się za drzwi lub
udaje, że ucieka do innej chałupy, lecz wówczas schowany za drzwiami
młodzieniec chwyta ją i nie puszcza. Na znak dany przez swatów ukazuje
się on wreszcie na progu i powitawszy obecnych kłania się do nóg
rodzicom lub opiekunom. Potem piją piwo i wódkę, śpiewają i umawiają
się co do wiana i szczegółów weselnych. |
| |
1. A i wy tez matulenku
swój rozum miejcie,
kiedy przyjdą zaloty
to wy nie chciejcie.
Niechze wam sie nakłaniają
gorzałecki nawtykają
mstulu moja.
2. Kiedy do mnie przyjedziecie
to mnie nie będzie,
w ogródecku przy ziółecku
tam mnie znajdziecie.
Będę wam się opierała,
niebędę z wami iść chciała,
gwałtem mnie weźcie.
3. Kiedy będzies jego zoną,
to się tez z nim zgódź,
do karcemki nie uciekaj,
do matki nie chódź.
Jak będzies na jego chlebie,
przyjdzie on z kijem po ciebie
córusiu moja. |
4. Kiedy będę jego zoną,
dom mu wyrządzę,
niech nie krzycy, nie cuduje,
niech mnie sanuje.
Jak mnie będzie kijem bijać,
niebędzie mnie w domu miewać
matulu
moja.
5. Cemuześ mnie matulenku
za mąż wydała
kiedy ja do gospodarstwa
jesce za mała.
- Chociaz jesteś taka młoda
aleś do roboty dobra
córusiu moja.
6. Oj wsystkiego narobili
one muzyki,
co nam grali pod okienkiem
jako słowiki.
Grali, grali cały tydzień,
na dobranoc, na dobry dzień
matuli moji. |
|
|
W następną niedzielę zwołują więcej ludzi do chałupy, godzą i
sprowadzają muzykę, bawią się i dają na zapowiedzi ślubu, który za trzy
tygodnie (po trzeciej zapowiedzi) ma nastąpić. Przez ten czas robią
stosowne przygotowania. |
|
W sobotę wieczór (wigilię wesela), druchny wiją równianki z kwiatów dla
siebie i drużbów, dla panny młodej zaś mały wianek z ruty na głowę;
swatki zaś robią duży wieniec z jałowca. Nazajutrz w niedzielę rano idą
do panny młodej goście z graniem na rozpleciny, z muzyką i swatem
trzymającym w ręku duży wieniec z jałowca. Przechodząc z wrzaskiem koła
chat i domów, ciskają i tłuką po opłotkach stara garnki z popiołem i
śpiewają: |
| |
1. Oj siasta siasta dziewcyna z miasta,
daj się namówić, będziesz niewiasta.
2. Oj do nij do nij, do Podolanki
u nij porządek jak u ślachcianki.
3. U nij porządek jako w kościele -
talerz nad ławą, łyzka w popiele.
4. Moja dziewcyno, sanuj sie dobrze
niech nie gadają ludzie o tobie.
5. Ja się sanuję, sanuję dobrze -
jedno na ręku, a drugie w biodrze. |
|
|
Dochodząc do domu
weselnego swatki śpiewają u płota:
|
1. Idziem z wieńcem lawendowym
do Marysi juz gotowym;
A Marysia u drzwi stała
modre ocka zapłakała.
2. My w te progi wstępujemy
ojcu, matce dziękujemy,
zeście ładnie wychowali
z poćciwością za mąż dali. |
|
| |
1. Idźcie matuś do sieni
cy dobrze ludzie staneli.
Oj staneli, staneli
jako ruta w jesieni (jesieni). |
2. A cyli śpis, cyli cujes (czuwasz)
cyli kogo nie nocujes.
Ani ja śpię ani cuję,
ciebie Jasiu przenocuję. |
|
|
Gdy swat z wieńcem wejdzie we wrota i opłotki i stanie u zamkniętych
drzwi przed sienią lub progiem zapytując głośno i pukając: Panie
ojce, pani matko! cy wolno cy nie wolno, bo wstępują nase nogi w wase
progi! - odzywają się w chałupie że: nie wolno! Na powtórne
zapytanie, podobną otrzymuje odpowiedź. Za trzecim dopiero razem mówią:
wolno! i drzwi się otwierają. Wszedłszy na próg swat
wita mówiąc: Pochwalony Jezus Chrystus! Boże was błogosław z wasą
panną młodą, którą ją wydajecie z poćciwością za mąz. Wówczas (lub
gdy jeszcze w sieni), wyprowadzają z izby przed sień na próg, druchnę
mającą głowę zasłoniętą płachtą by ów wieniec odebrała, lecz swat dać
go nie chce; ta sama igraszka powtarza się i z drugą druchną. Dopiero
gdy się ukaże panna młoda, swat podnosi wieniec w górę i mówiąc do
dziewcząt i dzieci, które wszędzie powłaziły i przypatrują się: Dzieci,
napatrzcie się tego wieńca, którego panna młoda donosiła swego casu;
zebyście i wy tak donosiły. daje wówczas wieniec pannie młodej,
która trzymając go w ręku (nie zaś na głowie) tańcuje po trzykroć to z
starostą, to z drużbą, to ze swatami i swachnami, poczym oddaje wieniec
druchnie, (która niekiedy bierze go do siebie, częściej zaś po
obnażeniu go ze wstążek i ozdób, pozostawia w chacie gdzie go porzucają
lub zawieszają nad drzwiami aż do zwiędnięcia lub zniszczenia).
Tańcując, ucieka z nim czasami panna młoda przed samymi rozplecinami do
komory; wtenczas kobiety śpiewają, gdy ją który z tancerzy goni i
chwyta (śpiew ten odzywa się także wówczas, gdy pan młody przybywa do
jej chaty z drużbami): |
| |
1. I przyjechał do pani matki
w podwórze
i uchylił z pióreckiem capecki
ku górze.
2. Kłaniam, kłaniam pani-matuleńce
w
tym owym dworze,
cyli zyje panna Maryjanna
w tyj
nowyj komorze?
3. Niemas tu panny Maryjanny
w tyj nowyj
komorze,
wyjechała z królową jejmością
za morze.
4. Wy służeńkowie, wy kare koniki
siodłajcie,
a na drozenkę, pannę Maryjannę
scigajcie.
5. I przyścigli pannę Maryjannę
w
pół-boru,
wracaj że panno Maryjanno
do
swyj matki dworu. |
6. A nie wrócę, moi słuzeńkowie,
nie wrócę,
Oj az swój wianek ruciany
bez morze
przerzucę.
7. Łapajcie go, moi słuzeńkowie
obiema
rękoma,
powieście go u pani matuli
w
sieni nade drwioma.
8. Będzie chodzić pani matuleńka
furtami,
co spojrzy na ruciany wianek
zaleje się łzami.
9. Dobrze było pani matuleńce
słuchać
muzyki,
tak-ci i mnie pod okienkiem
śpiewali słowiki.
10. Dobrze było pani matuleńce
w karty grać,
tak-ci i mnie z młodemi panami
poigrać. |
|
| Przed rozplecinami
druchny spiewają: |
1. A nima tego na świecie
co mi warkocyk rozplecie.
Jest braciszek rodzony,
rozplecie warkoc spleciony.
2. Na stołecku siadała
słówecka się badała :
daj-ze Boze to scęście
bo juz idę pod pięście.
3. Przed ółtarzem klęcała
serdecnie se westchnęła :
daj-ze Boze tę dólą
bo juz ide w niewólą. |
|
|
Potem pannę młodą sadzają na stołku, a starszy
drużba lub brat rozplata jej warkocz. Po rozplecinach czesze włosy, a
druchny przypinają mały wianeczek okrągły z rozmarynu, niekiedy z ruty
i lawendy, około którego rozwija się i grupuje całe ubranie głowy w
kwiaty, a głównie we wstążki karbowane białe i błękitne, przeplatane
niekiedy żółtymi, nigdy zaś czerwonymi. Panna młoda w tym dniu nic
czerwonego nie powinna mieć na sobie. Podczas tego swachny śpiewają: |
| |
1. Talara bitego
od pana młodego,
trzeba jej dać,
nie żałować.
2. A daj-taz ji, mas-li dawać,
niedaj-ta ji długo płakać,
trzeba ji dać,
nie żałować.
3. Trzeba ji dać na worek
pójdzie za dzień co wtorek
trzeba ji
dać,
nie
żałować.
4. Pociągaj z woreczka,
bo ładna dzieweczka,
trzeba ....
5. Idź do tego co w kozuchu
ma piniązki za pazuchą,
trzeba ...
6. Idź do tego co w kapocie
ma pieniążki w samym złocie,
trzeba ...
7. A dalej-ze do ciotuni,
bo tam tłuste gąski u nij,
trzeba .... |
8. A dalej-ze do wujenki
obiecała fartuch cienki,
trzeba ....
9. Jesce ji ci nic nie dali,
co za piecem postawali,
trzeba ...
10. Trzeba ji dać na paciorki,
zeby miała ładne córki,
trzeba ...
11. Trzeba ji dać na burstyny,
zeby miała ładne syny,
trzeba ...
12. Trzeba ji dać na cielęta,
by się rodziły bliźnięta,
trzeba ...
13. Trzeba ji dać na płachtę,
bo juz idzie za ślachtę,
trzeba ...
14. Trzeba ji dać na sitko,
na korytko i na wsytko,
trzeba ji
dać,
nie
załować. |
|
|
Kiedy powstanie panna młoda ze stołka, starosta weselny czyli swat
odczytuje obowiązki stanu małżeńskiego (z książki), wreszcie odzywa się
do niej: Przeproś ojca, przeproś matkę, i całą swą rodzinę, co cię
ładnie wychowali z poćciwością za mąż dali. Błogosławi ich potem,
równie jak i ojciec z matką, a ona (wraz z oblubieńcem) wszystkim się
kłania i wciąż do nóg pada, nie bez rozczulenia i płaczu, gdy swachny
śpiewają: |
Najświętsa panna Maryja
ślicznaś, piękna jak lelija,
ślicznaś, piękna jak kwiat rózy
tobie całe niebo słuzy,
słuzą tobie aniołowie
i wszyscy świąńci apostołowie |
|
|
Po błogosławieństwie, gdy wszyscy już mają
wyjść z chaty, mówi swat: Muzyka graj! a wówczas skrzypek gra powolnego
dla bab, które biorą się za ręce tańczą i wychodzą
wykrzykują: |
| Huś! huś, huś,huś, huś, huś, huś, huś, ... |
|
| Po czem
śpiewa gromada: |
1. Oj siadaj, siadaj Maryś kochanie,
nic nie pomoze twoje płakanie;
nic nie nada, nie
pomoze,
para koni stoi w wozie
juz zaprzęzone.
2. Jakze ja będę z wami siadała
kiedym się z ojcem nie pozegnała.
Bóg cię chowaj panie
ojce (matko)
bywali tu za mnie
goście (gładko)
teraz nie będą. |
|
|
Po tym wezwaniu siadają na wozy
przystrojone niekiedy w zielone gałązki u drabin, by się udać do
kościoła. Na pierwszym wozie muzyka z panną młodą i starszą druchną, na
dalszych pan młody, druchny, swatki i kto wsiąść zdoła, kto zaś nie,
podąża piechotą. Drużbowie, których bywa siedmiu lub ośmiu, jadą konno
na przedzie, i mają przy kapeluszach czerwone wstążki, każden po jednej
okręconej w koło kapelusza z wiszącym z tyłu końcem. Druchny bez
wianków, mają tylko wstążki lub kwiaty przypięte u włosów, i trzymają
niekiedy równianeczki z ruty. Jeśli panna młoda jest sierotą po ojcu
lub matce (lub obojgu), wtenczas zbaczają na cmentarz i zajeżdżając na
grób ojca lub matki, klękają na nim i odśpiewują: |
1. Tatulu miły, powstańcie z grobu
a dajcie córusi błogosławieństwo do ślubu.
2. "A są tam ludzie na tamtym świecie,
co wasiele dadzą, i zaloty wyprawią, mej ubogiej
sierocie." |
|
| W drodze do
kościoła, ciągle krzyczą i śpiewają różne pieśni: |
| |
1. Na środku pola
stoi topola -
powiedz-ze mi moje dziewce
cy będziesz moja?
2. Nimogę wiedzić
ani powiedzić,
bo ja młoda, młodziusieńka
nimogę robić.
3. Jest na boru wić
naucy robić,
i brzozowy pomietełek
rano obudzić.
4. Jeceś niedał nic,
juz sie grozis bić -
a bodajeś niedocekał
mojem miłem być. |
5. Chodzi po sieni
chustka w kieszeni,
cekaj-ze mnie moje dziece
choć do jesieni.
6. Co ześ ty za pan
co cię cekać mam?
wszystkie twoje majętności
capka i zupan.
7. Cóześ za pani
z majętnościami?
wszystkie twoje majętności
wianek ruciany.
8. Chociaż ruciany
ale z perłami,
nie zapłacis psie hultaju
i tysiącami. |
|
|
Gdy po otrzymaniu błogosławieństwa
kapłańskiego i po Veni creator, wyjdą z kościoła, druchny śpiewają: |
1. Ciesy się matula,
wszystka rodzinecka,
ziem ja donosiła
do casu wianecka.
2. Nie ostawiłam go
na zadnyj ulicy,
tylom ostawiła
w kościele przy świcy. |
3. Ześli niewierzycie,
są świadkowie za mną,
zem go ostawiła
przed najświętszą Panną.
4. Przed najświętszą Panną
za wielkimi drwiami,
co spojrzę na niego
obliwam się łzami. |
|
| Wsiadając na wozy,
lub w drodze do karczmy śpiewają: |
1. Ej wykręć-ze się wilku
ogonem do lasa,
ej niechze się ucieszy
rodzinecka nasa.
2. Ej wykręć-ze się wilku
ogonem do pola,
ej niechze się uciesy
rodzinecka moja. |
|
| Druchny: |
3. Hej! nie będzies Marysiu
drobno drewek rąbać,
o bo się będą same
o twe plecy łomać.
4. Hej! nie będzies Marysiu
rozniecała ognia,
o bo go pięść roznieci
na twym karku co dnia.
5. Hej! nie będzies Marysiu
cebrem wody nosić,
o bo ji będzies miała,
pod ockoma dosyć. |
|
|
Gdy przyjdą do karczmy, drużbowie częstują swoje druchny piwem i
tańcują tam ze 3 lub 4 godziny. Podczas tańca śpiewają: |
1. Oj poznać, poznać, chtóry młodzieniec,
idzie do tańca jak z ruty wieniec.
2. Oj poznać, poznać, chtóra jest panna,
idzie do tańca jak dziewanna.
3. Oj poznać, poznać chtóry zaniaty
idzie do tańca jak pies kudłaty.
4. Oj poznać, poznać, chtóra zaniata
idzie do tańca jak wes pękata.
5. Oj poznać, poznać, chtóry jest wdowiec,
idzie do tańca jak wilk do owiec.
6. Oj poznać poznać, chtóra jest wdowa,
idzie do tańca jak cielna krowa.
7. Oj poznać, poznać, chtóra jest tłusta,
idzie do tańca - gospodyni słusna. |
|
|
Ku wieczorowi idą na obiad do matki panny młodej. Młodzi małżonkowie
siadają za stołem w rogu; pani młoda ma obok siebie starszą druchnę;
dalej reszta gości. Drużbowie usługują do stołu, roznosząc potrawy. Gdy
zasiędą daje się słyszeć śpiew: |
1. Zakukała kukawecka u Bugu,
zapłakała młoda pani u ślubu.
2. Zakukała kukawecka za borem,
zapłakała młoda pani za stołem.
3. Ej nierada kucharecka - nie rada,
zasadziła ludzi za stół, niedaje im obiada.
4. A gdzie nam się starszy druzba zapodział?
sukmaniną, łachmaniną za piecem się przyodział.
5. A przebieglec nam druzbecka, przebieglec,
poleciał nam po łyzecki do Siedlec.
6. Prosiemy cię pani matko o jasną gwiazdę, prosiemy,
o niechze ją na stoliku ujrzemy. |
|
| Przynoszą najprzód
na stół groch z pęcakiem. Do tego jest śpiew: |
1. O rosie o rosie,
siany ten groch po rosie,
przy gościeńcu przy drodze
przy pannie młodej niebodze. |
2. O rosie o rosie
cięty ten groch po rosie
ze wszystkiemi świantemi
z aniołami bozemi. |
|
|
Gdy stawiają barszcz, mówią (drużba starszy): Prosiemy na ten zur
co p. młoda i p. młody bez siedem lat na niego miuł. Po tych
daniach ukazują się jeszcze: kartofle z rosołem i mięsem, kasza
gryczana ze słoniną lub wieprzowiną, flaki z kaszą jaglaną, prażucha
itp. Pomiędzy miskami stają flaszki z wódką i piwem.
Gdy już sobie podjedzą i do wstania się zabierają, starsza druchna
kładzie swoją chustkę na stół i staje na ławie, a starszy drużba
przesadza ją przez tę chustkę na drugą stronę stołu i jeżeli zaraz po
tym zdąży on chustkę ową złapać, to staje się ona jego własnością,
jeżeli zaś druchna go w tym uprzedzi, to zatrzymuje ją ona dla siebie,
a nadto dostaje odeń kilka złotych dopłaty. To samo powtarza się i z
panną młodą, którą drużba przez stół przesadza, Poczym druchny staną
dookoła stołu i śpiewają wraz z gromadą:
|
1. Powiedziała klucznica:
będzie piwa piwnica.
A teraz nam nie dają,
racyjami zbywają.
Ma-wa brzucha kieby kadź
jesce ma-wa w co wlać,
w co
wlać, w co wlać.
2. Toć to było piecenie
toć to było lelenie.
Dziękujemy panu Bogu,
tobie panie gospodarzu,
z twoją miłą gospodynią,
za obiad, za dobry. |
3. Toć to była pietruska
toć to była od Gdońska.
Dziękujemy panu Bogu,
tobie panie......
4. Toć to była cebula
toć to była z Torunia.
Dziękujemy .....
5. Powiedziałeś nam kucharz,
teraz drugi obiad warz!
Niech nam drugi obiad tu dają,
racyjami nie zbywają.
|
|
|
Powstawszy, tańczą całą noc. Wprzód jednak druchny obowiązkowe są
nakarmić i usłużyć drużbom, którzy dotąd usługiwali.
Nazajutrz w poniedziałek wieczór czepią
ją w innej chałupie (niekoniecznie u matki). Na ten cel udają się z nią
druchny i swaszki do komory i sadzają na dzieży (od rozczyniania ciasta
na razowy chleb). Przy zdjęciu wianka i rozbieraniu głowy odbywają się
różne figle i śpiewają różne pieśni:
|
1. W polu dębina stojała
pod nią dziewcyna lezała.
Skierki na nią padały
sukienecki gorzały
widział ja. |
2. Nie skierki to padały
tylo gołębie gruchały.
To gołębie, to ptaki,
to Jasieńskie chłopaki
latały. |
|
|
W czasie oczepin wyprowadzają z komory do izby dwie druchny, którym
zarzucono prześcieradło lub płachty na głowę, i każą panu młodemu
zgadywać która z nich jest jego żona; i gdy ten chce którą z nich
schwycić wpół, otrzymuje razy, szturchańce i kopanie, bo każda liga
nogą jak koń i wydziera mu się z objęć. Drużbowie ze szpilkami w ręku
przybiegają by je łapać i kolą je niemi, więc te uciekają krzycząc: o
la Boga, rety i są poznawane po głosie. Igraszka ta powtarza się z
dwiema innymi jeszcze druchnami, a dopiero po tym, otwierają na oścież
drzwi komory, swaszki wyprowadzają pannę młodą w czepku i trzymają,
każąc panu młodemu ją kupić. Muzyka gra wówczas chmiela i śpiewają
pieśni o chmielu: |
1. Zebyś ty chmielu na tycki nie laz,
ej chmielu, ej nieboze
to po dole, to po górze,
chmielu nieboze.
2. Ale ty chmielu na tycki łazis
nie jedną dziewkę z wianecka zdradzis.
Ej chmielu, ej nieboze
niech ci pan Bóg
dopomoze,
chmielu nieboze.
2. Ale ty chmielu, chmielu, juześ nas zdradził,
nie jedną dziewkę z tańca sprowadził.
Ej chmielu, ej
nieboze
to po dole, to
po górze,
chmielu nieboze!
|
|
1. Miała babula koziołka swojego -
kośnajder, kunder majder, fider nide,
koziołka swojego.
2. A ten koziołek był bardzo rozpustny,
kośnajder ....
3. Wyjad babuli ogródek kapusty.
4. Wziena babula kija dębowego,
5. Wygnała koziołka z ogródka swojego.
6. Wygnała go na rozstajne drogi,
7. Nic nie ostawiła tylo jego rogi.
8. W jednym rózku chmielu nawarzyła,
9. W drugim rozku piwa narobiła.
10. Jedzcie i pijcie moi mili goście,
11. Za mego koziołka pana Boga proście.
12. A niech za niego wsyscy wilcy prosą,
13. Niech jego gnaty po polu roznosą. |
|
|
W czasie kupna, starszy swat bierze pannę młodą w targu do tańca
by panu młodemu pokazać jak ona tańcuje, że dobrze idzie, że nie
znarowiona, i że dobrze zapłacił. Oddaje ją więc panu młodemu do tańca
na przekonanie, ale z nim ona zaraz kuleje, utyka, boczy się; więc on
ją puszcza oświadczając, że jej nie chce, że licha warta, że głupie
bydlę, że go oszukano. Poczym odbierają ją znowu swachy; koło nich też
zaraz skika i świka ona lekko i zwinnie; więc te nuż ją
zachwalać, wynosić, przysięgać że zdrowa, rozumna, że udaje tylko, i
żądają żeby dobrze za nią zapłacił, a będzie jak najlepszą. |
Huś! flaskę postaw ze nam dobrą,
huś! będzie Marysia nadobną.
Huś! będzie gorzałecka moja,
huś! będzie Marysieńka twoja. |
|
|
Zwalczony tymi argumentami nowożeniec, gdy igraszka ta po trzykroć się
powtórzyła, karze dać trzy do czterech garcy wódki, stawia takową na
stole, przypija do bab i częstuje je, gdy rozdają placek czyli kołacz,
który rozkrojono. Młodą sadzą wówczas między baby a stół a swachny
spiewają: |
1. Potocyła Marysia
swój wianecek po stole;
po stoliku bukowym,
po obrusie nowym. |
2. Potoc-ze się wianecku,
do matuli do rącku;
matula go nieprzyjma
bo w nim nadziei nima. |
|
|
(tak przechodzą : tatula, braciska, siostrzyckę, wujaska, rodzinę,
wreszcie:) |
13. Potocyła Marysia
swój wianecek po stole;
po stoliku bukowym
po obrusie po nowym. |
14. Potoc-ze się wianecku
do Jasiula do rącków.
Jasiulo go przyjmuje
bo w nim nadzieję cuje. |
|
|
Częstokroć aż w drugą dopiero niedzielę wyprawiają ją do męża ze
śpiewem i graniem, i dają wiano, np. parę krów, drób, bieliznę,
pierzynę, wyprawę w skrzynce itp. Wtenczas idą też na wywód do kościoła
by ich tam ksiądz pobłogosławił; tu biorą za stułę księdza, który ich
do stopni ołtarza doprowadzi za świecą (niezapaloną), pobłogosławi,
przeżegna i pokropi święconą wodą, po czym wychodzą. |
1. Ej co to za wasiele,
kiedy tylko dwa dni,
ej zeby całki tydzień,
toby było ładnij. |
2. Ej na weselu'm była
i nic nie uzyła,
ej i trzewicki'm zderła,
głodu się
namerła. |
|
| |
| |
| |
|
do góry
|
|