sobota 25 maja 2019 imieniny Grzegorza i Magdy 992 - Zmarł książę Mieszko I
Do końca roku pozostało: 0 dni
Geografia
Interaktywna mapa szkół
Język polski Historia WOS Sztuka (plastyka i muzyka) Języki obce Religia i etyka
Matematyka Fizyka i astronomia Chemia Biologia Przyroda Geografia Technika Informatyka
Przedmioty zawodowe WF Ścieżki edukacyjne Wychowanie przedszkolne Nauczanie zintegrowane Więcej
W cieniu pięknej ravenali, zwanej drzewem podróżnika

Zasypiam z "Gorącą wsią Ambinanitelo" pod głową...

   Zasypiam z Gorącą wsią Ambinanitelo pod głową...

   Zasypiam z "Gorącą wsią Ambinanitelo" pod głową. Czy Fiedler miał malarię? Na pewno. Do Ambinanitelo Fiedler dotarł w latach trzydziestych, razem ze swoim przyjacielem entomologiem, Bogdanem Kreczmerem, który na Madagaskarze szukał unikatowych, endemicznych gatunków. Fiedlera przyciągnęła tu chęć odnalezienia i zbadania miejsc związanych z hrabią Maurycym Beniowskim, byłym konfederatą barskim, który został francuskim wysłannikiem królewskim na Madagaskarze. Tutaj, jak sam pisał w "Pamiętnikach", obrano go plemiennym królem. W pierwszych słowach swej książki Fiedler pisał: "Miasto Maroantsetra leży na wschodnim brzegu północnej części Madagaskaru, w głębi rozległej zatoki Antongil, w tym samym miejscu, w którym Maurycy Beniowski wylądował w 1774 roku i zakładając swe Louisbourg marzył o stworzeniu wielkiego państwa Malgaszów, mieszkańców wyspy pod swoim berłem".
   O szóstej rano budzi nas syn właścicielki. Sam nas odnalazł. Zgodził się popłynąć za... 300 tysięcy! No nieźle. To trzy średnie pensje urzędnicze tutaj - ok. 80-ciu dolarów. Targujemy się. Dość szybko dochodzimy do połowy. Mniej się nie da - benzyna tu droga i niedostępna w tej głuszy. No i jest jeszcze jeden problem. Już od 1-szej w nocy leje jak z cebra. Czekamy może się "przetrze".
   O swoich poszukiwaniach w Maroantsetrze Fiedler pisze: "Po Beniowskim żadnych śladów. Pewnego dnia wyszedłem w towarzystwie Bogdana Kreczmera parę kilometrów poza miasto do ujścia Antanambalany, rzeki nad podziw potężnej. Według dawnych map stały tu osiedle i fort Louisbourg. Dziś głuche fale Oceanu Indyjskiego biły o piaszczystą plażę tak pustą, jak gdyby tu nigdy nie postała noga ludzka (...)". Fiedler postanowił poszukać w dżungli miejsca, gdzie Beniowski założył swoje osady w "Dolinie Zdrowia". Przypuszczał, że to właśnie tam, gdzie obecnie leży wieś Ambinanitelo.



Nasz "sternik" pokazuje,
że Ambinanitelo już niedługo...

   10-ta rano, decydujemy płynąć mimo deszczu. Chyba nas nie zatopi. Bierzemy kamerę, statyw, plandekę, moskitiery na twarz i maczetę. Do pirogi wstawiamy dwa krzesełka - przynajmniej sprzęt nie podmoknie od spodu. Przez pierwsze dwie godziny pada bez przerwy. Mijamy pirogi rybaków, ludzi płynących do Maroantsetry z bananami, z krabami rzecznymi. Po obu stronach na brzegach pojawiają się co jakiś czas zebu - azjatyckie garbate krowy, jedno z największych bogactw rolników Madagaskaru. Zaczyna się przejaśniać. Przestało padać. Wyjmuję kamerę i aparat. Filmuję i fotografuję bez przerwy. Atmosfera tego miejsca przypomina mi trochę "Czas Apokalipsy" Coppolli. Gdzie tego Fiedlera pognało? To rzeczywiście koniec świata. Jest ciepło i parno. Mijamy bambusowe wioski na stromym brzegu rzeki. Machają nam przyjaźnie kobiety piorące i myjące naczynia. Do brzegu przybiegają chmary dzieci z głośnym okrzykiem "vazaha". Tak tu nazywa się obcych - no i białych oczywiście.
Nasz "sternik" pokazuje, że Ambinanitelo już niedługo. Przed nami, po lewej stronie pojawia się wśród gór ogromna, kilkukilometrowa kotlina spływająca do Antanambalany brunatno-żółtym językiem plaży rzecznej.



Mijamy bambusowe wioski...

Natychmiast pojawiają mi się przed oczami opisy Fiedlera: "Kiedyś Beniowski odkrył Dolinę Zdrowia nad rzeką Antanambalana. Zachwycił się jej niezwykłym urokiem i przez pewien czas tam mieszkał. Odtąd zachwyt jego przylgnął do tej doliny niby urzeczenie i jak gdyby raz na zawsze: bo i dzisiaj ta sama dolina Ambinanitelo pozostała jednym z najpiękniejszych zakątków świata i tak samo jak ongiś czarowała".





Autor: Jarosław Kret
Komentarze + Dodaj komentarz
  • Brawo, zuza (odpowiedzi: 0)
  • Wielkie brawa to naprawde trzeba przeczytac
 
Nasi partnerzy:
MEN SchoolNet eTwinning Związek Powiatów Polskich PCSS
Cisco OFEK Przyjazna Szkoła Fundacja Junior FIO CEO
Parafiada net PR Orange IMAX Cinema City WSP TWP
IMAGE PPI-ETC ArcaVir Master Solution Device


Projekt Polski Portal Edukacyjny Interkl@sa
powstał i był realizowany w latach 2000-2011 dzięki wsparciu
Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".


Pytania i uwagi: portal@interklasa.pl

Regulamin portalu /  Polityka prywatności /  Ochrona własności intelektualnej /  Zasady korzystania / 
Wyłączenie odpowiedzialności /  Biuro prasowe /  Zasady współpracy /  Redakcja /  Kontakt

Przejdź na stronę ucznia Przejdź na stronę nauczyciela Przejdź na stronę rodzica Certyfikat sieciaki.pl Przyjazna strona kidprotect.pl