poniedziałek 22 lipca 2019 imieniny Magdaleny i Marii 1944 - Ogłoszenie Manifestu PKWN
Do końca roku pozostało: 0 dni
Geografia
Interaktywna mapa szkół
Język polski Historia WOS Sztuka (plastyka i muzyka) Języki obce Religia i etyka
Matematyka Fizyka i astronomia Chemia Biologia Przyroda Geografia Technika Informatyka
Przedmioty zawodowe WF Ścieżki edukacyjne Wychowanie przedszkolne Nauczanie zintegrowane Więcej
W cieniu pięknej ravenali, zwanej drzewem podróżnika

No, nareszcie jest jakiś ślad...

   No, nareszcie jest jakiś ślad...

   W jednym z zaułków wioski łapie nas nauczycielka Eleonora. No chodźcie - mówi - dziadek już czeka. Nawet się pospieszył, wbrew malgaskiej zasadzie "mora, mora", "powoli, powoli".
Wchodzimy do chaty - siedzi w niej na stołku, ubrany wręcz odświętnie - w czystą świeżą, błękitno-białą bluzkę, siwy, zasuszony i uśmiechnięty Malgasz - Isaia Alphonse. Mówi po francusku. Ma prawie 80 lat. W 66-tym był szefem dzielnicy. Mówi, że pamięta dwóch białych, którzy mieszkali we wsi dawno temu, gdy był jeszcze bardzo młody. Mówi to jednak bez przekonania. Zastanawiamy się, czy on aby to rzeczywiście pamięta? Może Eleonora kazała mu tylko tak mówić? Pokazujemy mu książkę. Ogląda z zaciekawieniem. Pokazuje palcem zdjęcie dwóch półnagich kobiet i mruczy coś po malgasku.



- Benaczechina, znam ją...

- Ta piętrowa chata to nie jest szpital, jak mówią dzieci. Szpital zbudowano w latach   siedemdziesiątych - mówi.
Przygląda się innym zdjęciom z zaciekawieniem, ale bez oczekiwanej przez nas ze zniecierpliwieniem reakcji. Nagle ożywia się, na jego twarzy pojawia się szeroki uśmiech - wali palcem w zdjęcie - Benaczechina, znam ją. No, nareszcie jest jakiś ślad. Może spotkamy wreszcie kogoś z fiedlerowskich bohaterów?
- Benaczehina, dobrze pan ją zna? - pyta Edyta.
- Tak znam, dobrze. Pamiętam.
- Czy żyje?
- Tak, żyje.
- Gdzie? Może do niej pójdziemy? - pyta Edyta z nadzieją w głosie.
- Mieszka w innej wsi, wyniosła się z mężem dawno temu.
Diabli nadali.
- A Amod, pamięta pan Amoda? Hindus. Miał tu sklep?
- Tak, stary Amod już nie żyje, a syn sprzedał licencję, wyniósł się wpierw do Maroantsetry, później do Diego Suarez. Tam wciąż robi interesy.
Więcej dziadek nie pamięta.
   Pijemy malgaską herbatę - dwa dziwne liście zalane wrzątkiem, co to właściwie za liście? Oni piją kawę, a my tylko herbatę. Po miesiącu intensywnego podróżowania po bezdrożach tej zapomnianej przez Boga wyspy i po intensywnej lekturze Fiedlera głupie myśli przychodzą człowiekowi do głowy. Madagaskar to ojczyzna najbardziej tajemniczych i najwymyślniejszych trucizn... Chyba przesadzam, przecież nie wykradamy im ze wsi żadnych tajemnic. Przegryzamy "herbatkę" kawałkiem placka ryżowego i powoli zbieramy się do wyjścia. Wymiana adresów. Postaram się znaleźć francuską wersję "Gorącej wsi Ambinanitelo" Fiedlera. Zostawiamy koszulki i czapeczki tutaj to bardzo cenne prezenty. Dziadek Alphosne pyta, czy nie mamy chlorochiny. To paskudny, niszczący wątrobę i żołądek, lek przeciwmalaryczny, który Malgasze zażywają na wszelkie dolegliwości, nieźle sobie tym świństwem szkodząc. Roztropna nauczycielka tłumaczy dziadkowi, że nie jesteśmy lekarzami. Czyżby ci, którzy tu byli przed nami, rozdawali wieśniakom bezmyślnie chlorochinę?...



Wśród żegnających nas ludzi na brzegu zauważam
dwie wystrojone dziewczyny z parasolkami...

   Włóczymy się jeszcze po wsi. Przyglądamy się. Nie szukamy już tak intensywnie śladów Fiedlera. Myślę, że znaleźliśmy to, czego szukaliśmy. Zbliża się wieczór. Choć z powrotem będzie szybciej, bo z prądem rzeki, nasz sternik popędza, nie chce wracać po ciemku. Wśród żegnających nas ludzi na brzegu zauważam dwie wystrojone dziewczyny z parasolkami. Jedna z nich kilka godzin temu plotła sobie cierpliwie warkocze w małe koki. Obie wsiadają do pirogi. Płyną do sąsiedniej wsi, mówią, że do ciotki. Ha, ha! Skąd my te bajki znamy... Odpływamy, macha nam kilkoro dzieci. Dorośli wrócili do swoich zajęć. Pewnie przez jakiś czas będziemy tematem tutejszych rozmów i anegdot, a potem zapomną o nas, tak, jak zapomnieli o Fiedlerze i Beniowskim. I życie we wsi Ambinanitelo będzie toczyć się dalej swoim codziennym, spokojnym, lekko ospałym rytmem, tak jak życie w tysiącach podobnych wsi na Świecie. Przynajmniej mamy taką nadzieję...



...a potem zapomną o nas tak,
jak zapomnieli o Fiedlerze i Beniowskim...

P.S. Do Antananarivy wróciliśmy bez problemów. Zdążyliśmy na samolot do Europy. Jarosław Kret (podróżował z Edytą Mikołajczyk).
Zdjęcia zamieszczone w reportażu - autora.


Fiedler Arkady (1894-1985), pisarz i podróżnik. Autor wielu reportaży podróżniczo-przyrodniczych, m.in.: Ryby śpiewają w Ukajal, Zwierzęta z lasu dziewiczego, Kanada pachnąca żywicą, Jutro na Madagaskar, Rio de Oro; I znowu kusząca Kanada, Spotkałem szczęśliwych Indian, Piękna, straszna Amazonia, Gorąca wieś Ambinanitelo, Wyspa kochających lemurów; reportaży wojennych: Dywizjon 303 i Dziękuję ci, kapitanie, wielokrotnie wznawianych w Polsce i za granicą; utworów dla młodzieży, m.in.: Mały Bizon, Wyspa Robinsona, Orinoko oraz wspomnień Mój ojciec i dęby. "Barwny koloryt egzotyczny, plastyka opisu i gawędziarska swada narracyjna zapewniły im ogromną i trwałą popularność, stawiając autora w rzędzie najpoczytniejszych pisarzy polskich" (Literatura Polska, Przewodnik Encyklopedyczny, t. I, s. 258).
Link do Muzeum - Pracowni Arkadego Fiedlera:
http://www.puszczyk.pl/muzeum_fiedlera.htm

Reportaż podróżniczo-przyrodniczy Arkadego Fiedlera z Madagaskaru, pt. "Gorąca wieś Ambinanitelo" ukazała się po raz pierwszy drukiem w 1953 r., zyskując od razu wielką popularność wśród polskich czytelników.


Beniowski Maurycy August (1746-1786), szlachcic, pochodzenia węgierskiego a. słowackiego, uczestnik konfederacji barskiej, zesłany dekretem carowej Katarzyny II na Kamczatkę do fortecy Bolszerieckiej w 1770 r. Zorganizował śmiałą ucieczkę wraz z kilkoma Rosjanami i na uprowadzonym statku pożeglował do Makau na wybrzeżu Chin południowych, a stamtąd do Francji. W 1773 r., będąc w stopniu pułkownika, wyruszył na Madagaskar z misją rządu francuskiego skolonizowania wyspy. Gubernator Madagaskaru w latach 1773-1776. Po tym, jak został obwołany przez mieszkańców wsypy władcą, zerwał z Francją. Zmuszony do wyjazdu z Madagaskaru, powrócił do Europy. W l. 1784-85 zorganizował, dzięki poparciu kampanii angielsko-amerykańskiej, nową wyprawę na Madagaskar. Ponownie podjął próbę zorganizowania podwalin swego państwa. Zginął w potyczce z Francuzami.
Autor pamiętników ogłoszonych pośmiertnie: "Historia podróży Maurycego Augusta Beniowskiego", pełnych fantastycznych historii oraz bohater wielu utworów literackich, m.in. poematu "Beniowski" Juliusza Słowackiego, mającego jednak luźny związek z postacią historyczną.





Autor: Jarosław Kret
Komentarze + Dodaj komentarz
  • Brawo, zuza (odpowiedzi: 0)
  • Wielkie brawa to naprawde trzeba przeczytac
 
Nasi partnerzy:
MEN SchoolNet eTwinning Związek Powiatów Polskich PCSS
Cisco OFEK Przyjazna Szkoła Fundacja Junior FIO CEO
Parafiada net PR Orange IMAX Cinema City WSP TWP
IMAGE PPI-ETC ArcaVir Master Solution Device


Projekt Polski Portal Edukacyjny Interkl@sa
powstał i był realizowany w latach 2000-2011 dzięki wsparciu
Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".


Pytania i uwagi: portal@interklasa.pl

Regulamin portalu /  Polityka prywatności /  Ochrona własności intelektualnej /  Zasady korzystania / 
Wyłączenie odpowiedzialności /  Biuro prasowe /  Zasady współpracy /  Redakcja /  Kontakt

Przejdź na stronę ucznia Przejdź na stronę nauczyciela Przejdź na stronę rodzica Certyfikat sieciaki.pl Przyjazna strona kidprotect.pl