środa 18 września 2019 imieniny Irmy i Stanisława 1939 - Zmarł Witkacy
Do końca roku pozostało: 0 dni
Historia
Interaktywna mapa szkół
Język polski Historia WOS Sztuka (plastyka i muzyka) Języki obce Religia i etyka
Matematyka Fizyka i astronomia Chemia Biologia Przyroda Geografia Technika Informatyka
Przedmioty zawodowe WF Ścieżki edukacyjne Wychowanie przedszkolne Nauczanie zintegrowane Więcej
Anegdoty z dziejów Polski

XX w. do 1939 r.


* * *

Pisarz Kornel Makuszyński (1884-1953) był zapalonym brydżystą. Gdy go kiedyś zapytano, czy gra na fortepianie, stwierdził: „Bardzo rzadko, bo nie lubię, gdy mi się karty ślizgają…”.

* * *

Generał Bolesław Wieniawa-Długoszowski (1918-1935), wielki oryginał i dzielny żołnierz, bohater wielu anegdotek z okresu międzywojennego, a przy tym protegowany samego marszałka Józefa Piłsudskiego, kiedyś wielce „narozrabiał”, za co musiał się zameldować u przełożonego. Do raportu jednak przybył… po cywilnemu. Zdenerwowanemu Piłsudskiemu wyjaśnił: „Melduję posłusznie, panie marszałku, że polski generał w mundurze nie może dostać po pysku”. Rozbawiony zwierzchnik machnął ręką i zrezygnował z ukarania niesfornego bon vivanta.

* * *

Było to dokładnie 13 stycznia 1910 roku. Znany kompozytor Feliks Nowowiejski (1877-1946) siedział w zakładzie fryzjerskim w Krakowie przy ulicy Floriańskiej. Czekając na swoją kolejkę z nudów przeglądał świeżo wydany numer pisemka „Przodownica”. W trakcie lektury natrafił na mało mu znany wiersz „Hasło” Marii Konopnickiej. Przeczytał i zrezygnował ze strzyżenia. Wyszedł na Planty i tam w ciągu godziny na przypadkowo znalezionej w kieszeni kopercie naszkicował melodię póżniej znaną jako „Rota”. Pytany później przez dziennikarzy, gdzie wpadł na pomysł nowej pieśni, odpowiadał skromnie, ale zgodnie z prawdą: „U fryzjera”.

* * *

Opowieści Jarosława Haszka zawarte w „Przygodach dobrego wojaka Szwejka” często miały oparcie w faktach. W czasie I wojny światowej do Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie wpłynęło pismo z Naczelnego Sądu Wojennego w Wiedniu zawierające prośbę o ekspertyzę. Mianowicie jeden z oficerów – Polaków, w kasynie, po kilku głębszych stanął przed portretem cesarza Franciszka Józefa I i rozpoczął przemowę, określając obiekt terminem „stary pierdoła”. Chodziło o ustalenie, czy nie doszło czasem do zniewagi majestatu Najjaśniejszego Pana. Szacowni profesorowie uratowali nieszczęśnika, stwierdzając, że jest to określenie oznaczające „dobrotliwego, ukochanego przez wszystkich staruszka”… (1914-1916)

* * *

W okresie międzywojennym wielkim powodzeniem – zwłaszcza na południu Polski – cieszyła się powieść Jarosława Haszka „Przygody dobrego wojaka Szwejka”. Od czasu do czasu więc powracano do zachowanego w papierach pisarza przepisu na „grog rozpustnego marynarza”. Należało 0,5 litra wody zagotować z 2-3 ziarnkami ziela angielskiego, 6-8 ziarnkami pieprzu, 10 goździkami, dodać kawałek cynamonu, trochę skórki z cytryny, sok z całej cytryny i 0,5 kg cukru. Po zagotowaniu należało wlać 3 litry białego wina, 1 litr koniaku – i zagotować, ale ostrożnie, by całość nie wykipiała. Potem trzeba było garnek postawić na stole, uchylić pokrywkę, parę zapalić i natychmiast przykryć. Owa straszliwa mikstura, po której podobno możliwe było przepłynięcie bez odpoczynku Kanału La Manche, w krótkim czasie mogła zwalić z nóg najtęższego opoja.

* * *

Władysław Stanisław Reymont (1867-1925) kiedyś w tramwaju spotkał młodego człowieka, który zaczął pisarza obsypywać pochlebstwami. W pewnym momencie jednak tknięty przeczuciem Reymont zapytał: „Zaraz, zaraz, ale czy pan czytał moje książki?”. Na to odpowiedź: „Po co? Przecież Pan jest taki znany…” (1918-1925)

* * *

Józef Piłsudski do końca życia nie wyzbył się nawyków z czasu PPS-owskiej konspiracji. Nawet jako Generalny Inspektor Sił Zbrojnych (1928-1935) nie zasnął, dopóki na stoliku obok łóżka nie spoczął naładowany rewolwer, nie ruszał się też poza Belweder bez broni. Kiedyś doszło do tragedii, gdy marszałek strzelił do majaczącej za oknem sylwetki w parku łazienkowskim. Niestety, żandarma z ochrony osobistej (bo on to był) uratować się nie udało.

* * *

Marszałek Piłsudski nie cierpiał ostentacyjnej ochrony, mawiał, (jak to u niego, soczyście), że „w Polsce żyje i sam własnej... upilnować potrafi”. Kiedy tylko mógł, wymykał się ochronie. Pewnego dnia zniknął z Belwederu, razem z córkami. Wśród ochrony zapanowała panika, wreszcie znaleziono całą trójkę w ulubionej przez nich cukierni w Hotelu Europejskim przy Krakowskim Przedmieściu, na lodach. Dodajmy, że marszałek wtedy zapomniał zabrać pieniędzy i by zapłacić rachunek, musiał je pożyczyć od adiutanta; dług oczywiście uregulował natychmiast po powrocie do Belwederu – mimo nieśmiałych protestów krygującego się oficera.

* * *

Generał Bolesław Wieniawa-Długoszowski (1881-1942), znany warszawski bon vivant, w 1938 roku został ambasadorem Rzeczypospolitej w Rzymie – jak mówiono, przy Kwirynale (na tym wzgórzu był pałac – siedziba króla Włoch, obecnie jest tam rezydencja prezydenta Republiki). Złośliwa ulica stolicy natychmiast ułożyła anegdotkę na temat okoliczności owej nominacji. Podobno po jakimś kolejnym ekscesie generała zrozpaczony prezydent Ignacy Mościcki miał się złapać za głowę i stwierdzić: „No i co ja mam zrobić z tym Wieniawą, chyba go poślę do kryminału!”. Szef protokołu dyplomatycznego nie dosłyszał i tak Długoszowski się znalazł... przy Kwirynale. Swoją drogą generał na nowym stanowisko spisywał się znakomicie.

* * *

Podczas obrad sejmu (mowa o okresie międzywojennym 1918-1939) jeden z młodych, zapalczywych posłów endeckich w trakcie wysłuchiwania wystąpienia reprezentanta przeciwników politycznych, nagle zerwał się z ławy i zakrzyknął: „Ależ oni mają rację!”. Starszy kolega ściągnął go z powrotem na miejsce i odrzekł trzeźwo: „Ale my mamy większość”.

* * *

Cyryl Ratajski, najwybitniejszy prezydent miasta Poznania w okresie międzywojennym, był dobrym mówcą, ale różnie u niego bywało z poczuciem humoru i komizmu w ogóle. W 1923 roku stolicę Wielkopolski odwiedził marszałek Francji i Polski Ferdynand Foch. Podczas uroczystego powitania przed Ratuszem gość dziękując za serdeczne przyjęcie, zwrócił uwagę na dużą ilość dzieci w mieście. „Staramy się” – skromnie odpowiedział Ratajski...

* * *

W początkach XX wieku w radzie miejskiej Stanisławowa odbywała się debata nad oświetleniem ulic miasta, bo mieszkańcy żalili się na panujące ciemności. Sprawę uciął swym wystąpieniem burmistrz, który doszedł do wniosku, że porządni ludzie wieczorem siedzą w domu albo śpią, a po ulicach włóczą się wtedy tylko podejrzane typy i osobnicy wiodący hulaszczy tryb życia – zatem ułatwianie im birbantek byłoby niemoralne i mijałoby się z celem.

* * *

Adolf Nowaczyński (1876-1944) satyryk i publicysta, a przy tym osoba znana z antysemickich poglądów, kiedyś podczas bankietu literackiego wzniósł toast: „Nie ma literatury polskiej bez Adama Mickiewicza, nie ma Adama Mickiewicza bez „Pana Tadeusza”, nie ma „Pana Tadeusza” bez Jankiela – niech żyje Tuwim!”. Na to Julian Tuwim: „Nie ma literatury polskiej bez Adama Mickiewicza, nie ma Adama Mickiewicza bez „Pana Tadeusza”, nie ma „Pana Tadeusza” bez Jankiela, nie ma Jankiela bez cymbałów – niech żyje Nowaczyński!”

* * *

Witkacy, czyli Stanisław Ignacy Witkiewicz (1885-1939), malarz i dramaturg, był także wielkim oryginałem i ekscentrykiem. W bardzo modnej przed II wojną światową „zimowej stolicy Polski”, czyli w Zakopanem rozeszła się kiedyś wiadomość, że Staś Witkacy zamierza zrobić jakiś nowy „kawał”, którym wszystkich zadziwi i zaszokuje. Koledzy i przyjaciele, domyślając się, o co chodzi, ustalili między sobą, że niezależnie od tego, co się stanie, zachowają stoicki spokój. I rzeczywiście otwierają się drzwi od kawiarni, a w nich staje Witkacy w... piżamie, jedynie uzupełnionej kapeluszem i muszką na szyi. Tak odziany zaczął chodzić od stolika do stolika, zagadywać, ale wszyscy udawali, że niczego nie zauważyli, rozmawiali z nim jakby nic nadzwyczajnego się nie stało. Wreszcie autor happeningu, zrezygnowany, kompletnie załamany i niepocieszony wyszedł z lokalu.

* * *

Innego rodzaju dowcip zrobili koledzy znanemu przed wojną w Poznaniu, bardzo lubianemu aktorowi charakterystycznemu, Franciszkowi Ryllowi (1878-1928). Artysta ów miał skłonność do nadmiernego spożywania napojów wyskokowych i z góry było wiadomo, że gości zaproszonych przez niego na przyjęcie imieninowe czekają trudne chwile. Kiedyś przy takiej okazji koledzy aktora przynieśli ze sobą firmowe butelki napełnione czystą wodą. Zasiedli przy stole, napełnili kieliszki i wznieśli toast za zdrowie solenizanta. Wszyscy go spełnili, skrzywili się, że wódka taka mocna – główny bohater też wypił i zdumiony rozejrzał się po wszystkich – ale nic nie powiedział. Przy drugiej kolejce scenka się powtórzyła, lecz przy trzeciej Ryll się rozpłakał: „Koledzy, umierać mi przyjdzie – straciłem smak!”. Długo potem nieszczęśnika pocieszano, że nie ma powodu do obaw. Ale przez pewien czas był obrażony: takich dowcipów po prostu się nie robi...

* * *

Znany kompozytor (twórca melodii m.in. do „Roty”) Feliks Nowowiejski (1877-1946) prowadził w Poznaniu żywot solidnego mieszczanina, z bardzo uporządkowanym życiem rodzinnym i osobistym. Do tradycji rodzinnej należy jak najbardziej autentyczna opowieść, że teściowa i żona Nowowiejskiego liści laurowych z wieńca przyznanego artyście za oratorium „Quo vadis” używały... jako przyprawę do zup.

* * *

Marian Dąbrowski, wydawca bardzo popularnego przed wojną „ikaca”, czyli „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”, był wielkim miłośnikiem twórczości Jana Kiepury i często artyście pozwalał na publiczne występy ze schodów krakowskiego Pałacu Prasy. Kiedyś w warszawskiej prasie Julian Tuwim zaproponował więc złośliwie zmianę nazwy gazety na „Ilustrowany Kiepur Codzienny”. Dąbrowski się nie obraził, ale ogłosił, że schody jego siedziby są zawsze do dyspozycji, gdyby poeta zechciał z nich zaśpiewać – a wtedy „IKC” występ ów chętnie opisze. W annałach nic nie zapisano, czy do takiego popisu kiedykolwiek doszło... (1918-1939)

* * *

W okresie międzywojennym 1918-1939 policja schwytała agitatora komunistycznego, którego osadzono w jednej celi z przychwyconą na oszustwie, starą handlarką. Aresztant zaczął wyciągać ze schowków w ubraniu bibułki z notatkami i zaczął je w pośpiechu połykać. Na to handlarka: „Chwali ci się synku, że czysto pracujesz…”.

* * *

Ignacy Daszyński (1866-1936), przywódca socjaldemokratyczny i doskonały mówca, miał kiedyś w Krakowie wygłosić odczyt na temat rewolucyjnych wydarzeń w Rosji. Miejscowi konserwatyści postanowili się rozprawić z „rewolucjonistą” i Daszyński, wychodząc na mównicę ujrzał, że na sali przeważają… klerycy z miejscowego seminarium duchownego. Mówcę przyjęto zimno i z nie skrywaną niechęcią. A jednak zamiast ciężkich batów prelekcja zakończyła się wielkimi brawami, dlatego że Daszyński z entuzjazmem i barwnie opowiedział… historię obrony przed Kozakami polskiego kościoła w Krożach przez chłopów.

* * *

W okresie międzywojennym w Warszawie bardzo popularna była kawiarnia „Kresy” przy Nowym Świecie. Schodzili się tam również reprezentanci świata sztuki, na ogół niezbyt majętni, lecz radykalni poglądami, których bardzo drażniło sąsiedztwo ludzi bogatych, demonstrujących swą finansową pozycję. Pewnego razu jeden z malarzy Karol Witkowski nie wytrzymał. Wstał od stolika i zawołał na całą salę: „Endecja! Płacić i ruszać do domu – ale już!”. W odpowiedzi… kilkanaście rodzin posłusznie wstało od stolików i zaczęło zmierzać ku wyjściu.

* * *

W krakowskim dzienniku „Czas” z 1 kwietnia 1904 roku ukazało się doniesienie: „Vevey, Szwajcaria. Onegdaj szalał tu wielki orkan”. Następnego dnia gazeta zamieściła sprostowanie: „Nie szalałem – Z poważaniem Władysław Orkan”.

* * *

Po podwórzu gmachu Namiestnikostwa we Lwowie spaceruje osiołek. Dwaj urzędnicy patrzą na niego z okna, w końcu jeden z nich powiada: „To pierwszy osioł, który dostał się tu bez protekcji”. (1910-1914)

* * *





Autor: Marek Rezler
Komentarze + Dodaj komentarz
  • oj, kapsułka!, kapsuła (odpowiedzi: 0)
  • Kazimierz Wielki wymiata! "Sto nowych miast wybudował, państwo murami upiększył, nad wszystko pokój miłował, Kazimierz z królów największy..."
  • spoko nawet, laaaaluuuuuunia (odpowiedzi: 0)
  • nawet może być (ciekawe czy nasza pani to czytala)no nic czekamy na jej komentarz
  • ;], kingussssiek (odpowiedzi: 0)
  • dzieki ;** bardzo mi sie przydalo.. do referatu <33
  • krole, pauli (odpowiedzi: 0)
  • wcale to nie jest śmieszne !!!
  • Polecam, Madzia (odpowiedzi: 0)
  • Polecam! Przeczytałam wszystko. Artykuł w ciekawy i przystępny sposób przybliża postacie historyczne.
  • Wielki kazimierz, Master (odpowiedzi: 0)
  • Ten to miał życie
  • ddg, Pecia (odpowiedzi: 1)
  • jak jeszcze raz nie dasz mojego komentarza to cię ...
 
Nasi partnerzy:
MEN SchoolNet eTwinning Związek Powiatów Polskich PCSS
Cisco OFEK Przyjazna Szkoła Fundacja Junior FIO CEO
Parafiada net PR Orange IMAX Cinema City WSP TWP
IMAGE PPI-ETC ArcaVir Master Solution Device


Projekt Polski Portal Edukacyjny Interkl@sa
powstał i był realizowany w latach 2000-2011 dzięki wsparciu
Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".


Pytania i uwagi: portal@interklasa.pl

Regulamin portalu /  Polityka prywatności /  Ochrona własności intelektualnej /  Zasady korzystania / 
Wyłączenie odpowiedzialności /  Biuro prasowe /  Zasady współpracy /  Redakcja /  Kontakt

Przejdź na stronę ucznia Przejdź na stronę nauczyciela Przejdź na stronę rodzica Certyfikat sieciaki.pl Przyjazna strona kidprotect.pl