środa 23 października 2019 imieniny Marleny i Seweryna 1927 - Urodził się Leszek Kołakowski
Do końca roku pozostało: 0 dni
Historia
Interaktywna mapa szkół
Język polski Historia WOS Sztuka (plastyka i muzyka) Języki obce Religia i etyka
Matematyka Fizyka i astronomia Chemia Biologia Przyroda Geografia Technika Informatyka
Przedmioty zawodowe WF Ścieżki edukacyjne Wychowanie przedszkolne Nauczanie zintegrowane Więcej
Archiwum odpowiedzi eksperta

Jakie były szanse powodzenia powstania listopadowego?

Jakie były szanse powodzenia powstania listopadowego?

     Muszę przyznać, że od czasu, kiedy byłem uczniem podstawówki, wielokrotnie zastanawiałem się nad odpowiedzią na to pytanie. Oto co wymyśliłem.

     Zacznijmy od rzeczy najprostszej: co mamy na myśli, mówiąc o szansach powodzenia powstania? Czy mamy na myśli sytuację, w której byłoby możliwe, by armia Królestwa Polskiego pokonała armię rosyjską i w efekcie wygranej wojny przywróciła Rzeczpospolitą w granicach sprzed pierwszego rozbioru? Jeśli w ten sposób rozumiemy nasze pytanie, to wtedy – bardzo mi przykro – odpowiedź jest zupełnie jednoznaczna: niestety nie, coś takiego z pewnością nie było możliwe.


Wojciech Kossak, Olszynka Grochowska, 1931, replika obrazu z 1886 r., olej na płótnie 90x145 cm, Muzeum Narodowe, Warszawa
     Przypatrzmy się dokładniej ówczesnej sytuacji: kiedy czytamy opis bitwy pod Olszynką Grochowską albo pod Ostrołęką, może nam się zdawać, że zwycięstwo było w zasięgu ręki. Gdyby ten czy inny generał posłuchał rozkazów Chłopickiego, gdyby Skrzynecki okazał w decydującym momencie trochę więcej zdecydowania... Przy takim rozumowaniu nasuwają się jednak dwie zasadnicze wątpliwości. Zakładamy, że Polacy będą zachowywali się modelowo, to znaczy w każdej sytuacji podejmą decyzję najlepszą z możliwych, natomiast Rosjanie będą zachowywali się „normalnie”, to znaczy czasem postąpią rozsądnie, czasem się pomylą – jak w życiu. Nie trzeba wyjaśniać, że taka sytuacja, w której błędy popełnia tylko jedna ze stron, jest niesłychanie mało prawdopodobna.
     Druga wątpliwość jest o wiele poważniejsza: wyobraźmy sobie nawet, że polska armia wygrała bitwę pod Olszynką w napoleońskim stylu. Armia rosyjska rozbita została w proch i pył, Dybicz dostał się do niewoli, niedobitki w popłochu uciekły na wschód. Załóżmy jeszcze rzecz bardzo mało prawdopodobną: władze powstania okazały zdecydowanie oraz aktywność i podjęły działania zaczepne, wkraczając na teren ziem wschodnich dawnej Rzeczypospolitej (ziemie ruskie i litewskie, które – jak pamiętamy – po Kogresie Wiedeńskim 1815 r. wcielone zostały bezpośrednio do Cesarstwa Rosyjskiego). Wprawdzie większość ludności na tych ziemiach stanowili nie Polacy, lecz Litwini, Białorusini i Ukraińcy, ale w 1830 r. nie było to jeszcze wielkim problemem. Szlachta była polska, a to, że prosty lud mówił jakimiś innymi językami, mało kogo wówczas interesowało. Inaczej mówiąc, ludność litewska i ruska nie miała jeszcze rozwiniętej nowoczesnej świadomości narodowej. Ludność niepolska nie przeszkodziłaby więc działaniom wojska polskiego. Mamy więc do czynienia z wariantem optymistycznym: powstanie rozszerzyło zasięg swych działań na ziemie całego zaboru rosyjskiego – aż po Dniepr i Berezynę. Powiedzmy, że jest lato 1831 r. Co dalej?
     Niestety nieuchronnie nadciąga klęska. Kiedy porównujemy siły obu armii z bitwy pod Grochowem, może nam się wydawać, że szanse są mniej więcej równe. Nie bierzemy jednak pod uwagę różnicy wielkości i zaludnienia obu krajów. Królestwo miało kilka milionów mieszkańców, Rosja – kilkadziesiąt milionów. Do tego Królestwo praktycznie nie miało przemysłu ciężkiego, broń musiałoby importować, na to zaś nie było pieniędzy. Zresztą w jaki sposób miałoby to robić? Samolotów jeszcze nie znano, dostępu do morza nie było, a ani Austria, ani Prusy nie zgodziłyby się przecież na przepuszczanie jakichkolwiek transportów do Królestwa Polskiego, a co dopiero transportów broni.
     Gdyby nawet Rosja straciła armię Dybicza pod Grochowem, mogłaby w ciągu kilku miesięcy wystawić następną, a potem w razie potrzeby pewnie jeszcze jedną. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że władze carskie mogłyby liczyć na przychylność rosyjskiego społeczeństwa w walce przeciw Polsce. Większość wykształconych Rosjan – nawet liberalnych i w szczery sposób niechętnych carskiemu despotyzmowi – była zdania, że przynajmniej część ziem uzyskanych w wyniku rozbiorów Polski uczciwie należy się Rosji, zwłaszcza uważane za kolebkę rosyjskiej państwowości ziemie ukraińskie. Część Rosjan być może pogodziłaby się z niezależnością Królestwa Polskiego, a może i tych części dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego, które zamieszkane były przez ludność mówiącą po litewsku, nikt jednak nie zgodziłby się na oderwanie od Rosji wszystkich terenów zdobytych po 1772 r. Polskie sukcesy zwiększyłyby tylko determinację Rosji, a na dłuższą metę rosyjskie zwycięstwo było oczywiste.
     Trzeba ponadto pamiętać, że byli jeszcze dwaj pozostali zaborcy, którzy z pewnością nie pozostaliby obojętni wobec perspektywy odbudowy Polski. Jakiś wielki optymista mógłby mieć nadzieję, że Austria pozostanie w polsko-rosyjskim sporze neutralna (austriacki kanclerz Metternich bardzo obawiał się wzrostu rosyjskiej potęgi, a Galicja była prowincją na tyle oddaloną od Wiednia, że jej utrata nie osłabiłaby zbytnio monarchii habsburskiej). Nikt jednak nie mógłby mieć nadziei na neutralność Prus, dla których ziemie dawnej Rzeczypospolitej stanowiły jedną z podstaw potęgi (wystarczy spojrzeć na mapę i zobaczyć, jak poszatkowane zostałyby Prusy, gdyby nagle odebrano im ziemie należące przed rozbiorami do Rzeczypospolitej). Prusy więc z całą pewnością, gdyby realne stało się niebezpieczeństwo odbudowy Polski, stanęłyby po stronie rosyjskiej.
     Może jednak – zastanawiali się wielokrotnie publicyści i historycy – gdyby udało się do udziału w powstaniu skłonić chłopów, rzecz wyglądałaby inaczej. Może gdyby zniesiono pańszczyznę, powstanie zamieniłoby się w coś w rodzaju rewolucji i zdołałoby oprzeć się sile Rosji, podobnie jak rewolucyjna Francja po 1789 r. zdołała oprzeć się sile kontrrewolucyjnej Europy. Może nawet rosyjscy radykałowie i demokraci stanęliby wtedy po stronie powstania, które przekształciłoby się z polskiej walki narodowej w walkę o wolność ludów (przecież właśnie z 1831 r. pochodzi znane hasło „za waszą wolność i naszą”).
     Niestety, gdyby nawet sejm powstania zdecydował się znieść pańszczyznę, miałoby to z pewnością poważne konsekwencje dalekosiężne, lecz samemu powstaniu nie pomogłoby wcale. Kiedy pańszczyzna naprawdę została zniesiona (w zaborze austriackim w 1848 r., w rosyjskim w 1863 r.), okazało się, że chłopi wcale nie stają się z dnia na dzień entuzjastami walki o niepodległość. Musiało minąć ponad pół wieku i dopiero na początku XX stulecia pojawiło się nowe, świadome pod względem poczucia narodowego pokolenie chłopów. Gdyby pańszczyznę zniesiono w 1831 r., powstanie styczniowe (1863) miałoby lepszy grunt, lecz doraźnie sytuacja nie zmieniłaby się.
     Często historycy ubolewają również nad niezdecydowaniem polskich przywódców powstania. Co bardziej gwałtowni zarzucają im nawet zdradę. W moim przekonaniu nie ma żadnych podstaw do takich zarzutów. Z punktu widzenia wielu konserwatywnie myślących Polaków car Mikołaj był przecież prawdziwym i legalnym królem polskim, koronowanym w warszawskiej katedrze w 1828 r. Tak sądził na przykład generał Wincenty Krasiński, ojciec poety Zygmunta Krasińskiego. Nic więc dziwnego, że elity Królestwa Polskiego zachowywały się niezdecydowanie: nie były pewne, jaki sposób postępowania jest najwłaściwszy. Nie ma sensu dopatrywać się w tym zdrady – po prostu ich sposób rozumienia patriotyzmu był odmienny od dzisiejszego. Niemniej jest jasne, że ludzie tak myślący nie byliby skłonni do aktywnych działań wojskowych przeciw Rosji, tym bardziej że nie minęło nawet 20 lat od czasu, gdy jeden z największych wodzów w dziejach świata – Napoleon – z armią dziesięciokrotnie liczniejszą od armii Królestwa został w Rosji pobity na głowę.
     Z tych wszystkich względów całkowite zwycięstwo militarne powstania listopadowego i odbudowa Rzeczypospolitej w dawnym kształcie były w moim przekonaniu absolutnie wykluczone.
     Czy to znaczy, że powstanie nie miało żadnych szans? Wydaje mi się, że być może istniały pewne niewielkie szanse – i to w dodatku nie na pełną niezależność, lecz na częściowe polepszenie sytuacji. Jak wiadomo, powstanie listopadowe nie rozpoczęło się wcale pod hasłami walki o niepodległość. Domagano się raczej przestrzegania przez cara konstytucji Królestwa Polskiego (nadanej w 1815 r.), a także przyłączenia do Królestwa ziem wschodnich dawnej Rzeczypospolitej, co kiedyś nieopatrznie obiecał car Aleksander I. Nie kwestionowano natomiast faktu, że car, będąc władcą Rosji, jest równocześnie królem Polski. Ostatecznie kiedyś królami Polski byli książęta sascy, innym razem szwedzcy, a nikt z tego powodu nie obawiał się utraty niepodległości. Oczywiście car Mikołaj I nie miał ochoty zobowiązywać się do czegokolwiek wobec swych polskich poddanych, których uważał za zwykłych buntowników, a już najmniej do przyłączania do Królestwa Polskiego ziem, które uważał za prowincje rdzennie rosyjskie. Jeśliby jednak Polacy potrafili połączyć wojskowe sukcesy z bardzo umiarkowanymi żądaniami politycznymi, jednocześnie wygrywać bitwy i podkreślać swą gotowość do kompromisów, może udałoby się doprowadzić do sytuacji, w której obie strony zawarłyby jakiś porozumienie. Powiedzmy, że car zobowiązałby się do przestrzegania konstytucji, może nawet powiększyłby terytorium Królestwa o jakąś część ziem wschodnich. Nie jest jednak jasne, czy taki kompromis usatysfakcjonowałby obydwie strony, czy też byłby tylko zawieszeniem broni na pewien okres. Tak czy inaczej sytuacja Polaków byłaby o wiele korzystniejsza, niż było to w „rzeczywistym” wariancie historii.
     Szanse na taki rozwój wydarzeń nie były zbyt wielkie. Niezbędne były do tego pewne sukcesy wojskowe – nie za duże, ale chociaż takie, które pozwoliłyby powstaniu przetrwać jak najdłużej. Niezbędny też byłby udział po stronie polskiej jakiegoś wybitnego umiarkowanego polityka, który powściągnąłby radykałów, a przede wszystkim nie dopuściłby do detronizacji cara, która w „prawdziwej” wersji historii została, jak wiadomo, uchwalona przez powstańczy sejm na początku 1831 r. Wydarzenie to bardzo utrudniło – jeśli w ogóle nie uniemożliwiło – rozwiązania ugodowe. Rozumiał to najinteligentniejszy z ówczesnych polskich polityków – prezes rządu powstańczego książę Adam Czartoryski. Nie miał jednak siły przeciwstawić się radykalnym zwolennikom detronizacji.
     Mimo wszystko wydaje mi się, że taki rozwój historii (powstanie zakończone kompromisem) nie był całkowicie niemożliwy, w czym utwierdza mnie analogia do sytuacji, jaka miała miejsce na Węgrzech w 1867 r. Wówczas to Węgrzy, generalnie rzecz biorąc, naród skłonny do powstań w równym stopniu co Polacy, zawarli z monarchią austriacką kompromis, w wyniku którego monarchia została podzielona na dwie połowy – austriacką i węgierską. Cesarz Austrii Franciszek Józef I był zarazem królem Węgier, ale poza tym wszelkie instytucje były osobne. Ten ustrój, zwany przez historyków „dualizmem austro-węgierskim”, utrzymał się aż do upadku Habsburgów w 1918 r. Oczywiście sytuacja w Polsce była inna, przede wszystkim imperium rosyjskie było o wiele silniejsze od habsburskiego, więc Polacy z pewnością nie wywalczyliby sobie tak daleko posuniętych ustępstw jak Węgrzy. Czy nie można jednak wyobrazić sobie zachowania autonomicznej Polski w ramach imperium Romanowów przez cały XIX wiek?

     Podsumowując, jak widzisz, raczej pesymistycznie oceniam szanse powstania: odzyskanie niepodległości było wtedy według mnie wykluczone, a częściowe polepszenie sytuacji możliwe, ale również mało prawdopodobne. To oczywiście tylko moje prywatne zdanie i każdy może mieć na ten temat inny pogląd. Nie wiem, czy wiesz, że istnieje książka zajmująca się dokładnie problemem, który Cię interesuje. Napisał ją Jerzy Łojek, a nosi tytuł „Szanse powstania listopadowego”. Miała w latach 70. i 80. dwa wydania, wywołując wówczas wiele dyskusji (na pewno można ją znaleźć w różnych bibliotekach). Autor starał się w niej udowodnić, że powstanie listopadowe miało wielkie szanse, które zostały zmarnowane przez głupotę, a może nawet zdradę jego przywódców.





Komentarze + Dodaj komentarz
  • ZATRUCIA, RYśia (odpowiedzi: 0)
  • Zatrucia chyba dlatego, że świnki i inne zwierzaki chorowały, tasiemce larwy włosieńce itd. a ludzie to jedli, no to w czym problem?
  • zatruta woda, Agnieszka (odpowiedzi: 0)
  • Wez sie nie wyglupiaj tylko poczytaj sobie czym byla zatruta woda i dlaczego ludzie pili, nawet dzieci nisko procentowe piwo, albo posluchaj sobie Jedrka http://www.youtube.com/watch?v=aI68xx0ShYs&feature=relmfu
  • surowa woda :), Archeolog/Protohistoryk (odpowiedzi: 0)
  • "Ponieważ nie myto owoców ani nie gotowano wody, występowały częste zatrucia i zakażenia układu pokarmowego." - a skąd takie wyssane z palca przypuszczenia? Zatrucia były wynikiem spożywanie chociażby nadpsutego mięsa i ogólnemu problemowi z higieną, surowa woda nie ma nic z tym wspólnego. W owych czasach nie było skażenia chemicznego, ani kwaśnych deszczy, po cóż miała być gotowana znakomitej jakości woda, bogata w minerały z pobliskiego strumienia lub studni? A w ogóle skąd są te źródła o zatruciach i "zakażeniach" układu pokarmowego? Poproszę o przedstawienie bibliografii, chętnie zrobię kwerendę.
  • aluzja do eksperta od historii, A. S. (odpowiedzi: 1)
  • Ta strona jakby zamarła, a nawet ekspert nie odpisuje na pytania.
  • Alamut i Raszid ad-Din, Pat (odpowiedzi: 1)
  • Jeśli Raszid ad-Din as-Sinan to Starzec z Gór, a Alamut jest doliną (rzeką) w górach Alborz i to w nich mieścił się rajski ogród, to co mają ze soba wspólnego??? Przecież Raszid rządził w Syrii, w twierdzy Masyaf, a Alborz to góry Iranu.
 
Nasi partnerzy:
MEN SchoolNet eTwinning Związek Powiatów Polskich PCSS
Cisco OFEK Przyjazna Szkoła Fundacja Junior FIO CEO
Parafiada net PR Orange IMAX Cinema City WSP TWP
IMAGE PPI-ETC ArcaVir Master Solution Device


Projekt Polski Portal Edukacyjny Interkl@sa
powstał i był realizowany w latach 2000-2011 dzięki wsparciu
Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".


Pytania i uwagi: portal@interklasa.pl

Regulamin portalu /  Polityka prywatności /  Ochrona własności intelektualnej /  Zasady korzystania / 
Wyłączenie odpowiedzialności /  Biuro prasowe /  Zasady współpracy /  Redakcja /  Kontakt

Przejdź na stronę ucznia Przejdź na stronę nauczyciela Przejdź na stronę rodzica Certyfikat sieciaki.pl Przyjazna strona kidprotect.pl