poniedziałek 17 czerwca 2019 imieniny Laury i Marcjana 1696 - Zmarł Jan III Sobieski
Do końca roku pozostało: 0 dni
Język polski
Interaktywna mapa szkół
Język polski Historia WOS Sztuka (plastyka i muzyka) Języki obce Religia i etyka
Matematyka Fizyka i astronomia Chemia Biologia Przyroda Geografia Technika Informatyka
Przedmioty zawodowe WF Ścieżki edukacyjne Wychowanie przedszkolne Nauczanie zintegrowane Więcej
Uroczystość ku czci Juliusza Słowackiego

Przebieg inscenizacji (I)

Scenariusz uroczystości ku czci Juliusza Słowackiego

Scena przedstawia salon, w którym zgromadzili się cztery panie i czterech panów. W trakcie mogą dojść jeszcze dwie panie. Obok salonu, niedaleko znajduje się szafa z książkami.

Scena I

Słowacki siedzi przy stole, pisze list do matki, głośno czyta.

Słowacki:
Dziękuję Bogu za tę ostatnią, a tak miłą mojemu sercu ziemską pociechę. Dziś list twój, mamo, otrzymałem, więc wiem, kiedy w ogródku, wiem, kiedy płaczesz w cichej komnacie zamknięta.
Wiem, o jakiej godzinie wraca bólu fala, wiem, jaka ci rozmowa ludzi łzę wyciska. Tyś mi widna jak gwiazda, co się tam zapala i łzę różową leje i skrą siną błyska.
W ciemnościach postać mi stoi matczyna niby idąca ku tęczowej bramie.
Jej odwrócona twarz patrzy przez ramię i w oczach widać, że patrzy na syna.

W trakcie czytania wychodzi.

Scena II

Gospodyni krząta się po salonie, poprawia kwiaty, obrus itd. Wchodzi druga kobieta, witają się.

Gospodyni:
Ach, witaj moja droga. Jak miło cię widzieć.

Pani II:
Jak zwykle we wtorek. My, biedni emigranci, z radością spotykamy się w twoim paryskim salonie. Porozmawiamy, posłuchamy muzyki, powspominamy i od razu poczujemy się jak w Polsce.

Gospodyni:
A dziś mam dla was szczególną niespodziankę. Wyobraź sobie, że zatrzymał się u nas na dłużej sam Słowacki. Właśnie pracuje w bibliotece.

Pani II:
Ach, co to będzie! Przecież i Mickiewicz zapowiedział się z wizytą. Żeby znowu nie doszło do jakiś nieprzyjemnych sytuacji.

Wchodzą panowie, rozmawiają między sobą.

Pan I:
Dawniej mówiłeś Janie: Majątku nie zjadłszy, gdy Polska zubożeje, ja będę bogaty. A teraz ci w kieszeni weksel każdy gada, że spadasz na majątku, gdy ojczyzna spada. Tak ci miłość powszechną napędza do głowy srogi bat nauczyciel i kurs papierowy.

Pan II:
To, co mówisz, choć przykre, jest prawdą, niestety. Nasz gospodarz nie darmo powiedział przecież: "Narodowości, które sama forma wiąże, za kieszeń trzyma bankier, a za głowę książę".

Gospodyni:
Panowie, skończcie te poważne dysputy. Są już inni goście - jest Adam, jest Fryderyk. Czas, abyście zajęli się paniami, wszak i damom się coś od was należy.

Pan I (wyjmuje kwiatek z wazonu, klęka przed Gospodynią i mówi):
Gdybym ja Panią do kaskady woził
Może bym wieczną tam zatrzymał siłą
Śpiewem skamienił i lodem zamroził
I kazał tęczom świecić nad mogiłą
Dzikie bym zrywał na murawie kwiaty
A pani w skałach siadłabyś myśląca
Jak anioł skrzydłem kaskady skrzydlaty
Czekając znad skał śpiewu i miesiąca.

Rozlegają się brawa.

Pani I:
Jakie to piękne i jakie romantyczne. Fryderyku, tyle komponujesz, może nam coś zagrasz.

Fryderyk Chopin siada do instrumentu, gra, dziewczyna śpiewa: "Gdybym ja była słoneczkiem na niebie", wtedy wchodzi Słowacki.

Słowacki:
Tak piękne takty płyną z salonu, że musiałem przerwać pracę i przyłączyć się do was. Nie wiem prawdziwie, czemu mi ten świat błyszczy i pusty nastręcza się, bo ja z nim żadnej nie mam sympatii...

Pani (dziewczynka, podbiega):
Nie mów tak, Juliuszu. My zawsze chętnie słuchamy Twoich wersów. Dziś pewno też nas czymś zaskoczysz, ale proszę, wpisz mi jakieś słowa na pamiątkę do sztanbuchu. Będę je zawsze czytała, kiedy stąd wyjadę.

Słowacki (zaczyna pisać głośno, później milknie):
Niechaj mnie Zośka o wiersze nie prosi
Bo kiedy Zośka do ojczyzny wróci
To każdy kwiatek powie wiersze Zosi
Każda jej gwiazdka piosenkę zanuci
Nim kwiat przekwitnie, nim gwiazdeczka zleci,
Słuchaj, bo to są najwięksi poeci
Pisze w milczeniu. Zośka zagląda mu przez ramię.

Pan IV:
Dajmy mu dokończyć w spokoju. Zosia niedługo sama odczyta nam nakreślone strofy.
Cnota i prawda tylko wieńce chwały wiją. Nie dość jest być korsarzem, Arabem lub żmiją i człowiekiem być potrzeba, człowiekiem jedynie. Nie sama gładkość mowy do serc dzisiaj klucz, będziem i poetami, skoro się nauczym czuć prawdę, pisać prawdę i stwierdzać ją w czynie.

Gospodyni:
Święta prawda, święte słowa. My zdobywamy świat i jego przyjemności i żadna miłość w nas nie gaśnie, niczego się nie wypieramy oprócz głupstwa i fałszu i rzeczy zrobionych przez oszustwo ludzkie.
Lecz nie mówmy tak głośno, bo możemy przeszkodzić Juliuszowi. On tak piękne tworzy wersy, że z niecierpliwością czekam na efekt tego natchnienia.

Zośka:
A ja mam, już mam. Specjalnie dla mnie są te słowa.

Ktoś:
Czytaj, czytaj, chętnie posłuchamy, co tym razem wyszło spod pióra naszego poety.

Zośka (czyta z pamiętnika):
Gwiazdy błękitne, kwiateczki czerwone
Będą ci całe poematy składać
Ja bym tak samo powiedział co one
Bo ja się od nich nauczyłem gadać
Bo tam, gdzie Ikwy srebrne fale płyną
Byłem ja niegdyś jak Zośka dzieciną
Dzisiaj daleko wyjechałem w gości i dalej mnie los nieszczęśliwy goni
Przywieź mi Zośka, od tych gwiazd światłości
Przywieź mi, Zośka z tamtych kwiatów woni
Bo mi naprawdę odmłodnieć potrzeba.
Wróć mi więc z kraju taka jakby z nieba

Zośka składa (ew. całuję stronicę).
Wszyscy milczą zasłuchani, znowu odzywają się dźwięki fortepianu (ew. skrzypce).

Pan III do Pani (jeszcze w czasie muzyki):
Miło po listku rwać niepełną stokroć
I rozkochanych słów różaniec cedzić
Miło przy ludziach było raz powiedzieć,
Że się kochamy i mówić po stokroć
Miło zabłądzić pod lipowe cienie
Z kwiatkami w ręku - i patrząc ukradkiem
Wzajemnie mówić obrywanym kwiatkiem
Kochasz!... i pani kochasz mnie szalenie...
Gdy nas różowa poróżniła sprzeczka,
A zgody ciągle zabraniały świadki,
Pamiętam luba, jak te białe kwiatki,
Jeden mówił: nie - a drugi: troszeczka.

Pani:
Rozłączeni - lecz jedno o drugim pamięta,
Pomiędzy nami lata biały gołąb smutku
I nosi ciągle wieści.
Twój czar nade mną trwa.
O ileż razy na skałach i nad morzami bez końca
W oczach twój obraz, w uszach twe wyrazy, a miłość twoją miałam na kształt słońca.
W pamięci mojej. Anioł twój bez skazy na moich piersiach spał, a łza gorąca
Nigdy mu jasnych skrzydeł nie splamiła: twa dusza znała to i przychodziła.





Autor: Beata Hajduk
Komentarze + Dodaj komentarz
  • Nie nooo..., Walkiria (odpowiedzi: 0)
  • przedstawienie spoko, ale dlaczego Słowackiemu wlepia się wierszyk Mickiewicza?! Nie byłby zadowolony, oj, nie byłby...
 
Nasi partnerzy:
MEN SchoolNet eTwinning Związek Powiatów Polskich PCSS
Cisco OFEK Przyjazna Szkoła Fundacja Junior FIO CEO
Parafiada net PR Orange IMAX Cinema City WSP TWP
IMAGE PPI-ETC ArcaVir Master Solution Device


Projekt Polski Portal Edukacyjny Interkl@sa
powstał i był realizowany w latach 2000-2011 dzięki wsparciu
Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".


Pytania i uwagi: portal@interklasa.pl

Regulamin portalu /  Polityka prywatności /  Ochrona własności intelektualnej /  Zasady korzystania / 
Wyłączenie odpowiedzialności /  Biuro prasowe /  Zasady współpracy /  Redakcja /  Kontakt

Przejdź na stronę ucznia Przejdź na stronę nauczyciela Przejdź na stronę rodzica Certyfikat sieciaki.pl Przyjazna strona kidprotect.pl