czwartek 20 czerwca 2019 imieniny Bogny, Bożeny i Diny 1793 - Urodził się Aleksander Fredro
Do końca roku pozostało: 0 dni
Język polski
Interaktywna mapa szkół
Język polski Historia WOS Sztuka (plastyka i muzyka) Języki obce Religia i etyka
Matematyka Fizyka i astronomia Chemia Biologia Przyroda Geografia Technika Informatyka
Przedmioty zawodowe WF Ścieżki edukacyjne Wychowanie przedszkolne Nauczanie zintegrowane Więcej
Kamila (fragmenty książki)

I

(...)

Trudno jest zacząć, gdyż zwyczajność życia przy wyjątkowości śmierci sprawia, że żadne zdanie nie jest odpowiednio doniosłe, aby rozpocząć historię o tak tragicznym zakończeniu. Przekonałam się, patrząc wstecz, że doniosłe wydarzenia, nawet tak straszne jak śmierć Kamili, są wypadkową drobnych, mało znaczących, przypadkowych zdarzeń, słów, decyzji i zaniechań, pozornie równie dalekich od skutków, jak trzepot skrzydeł motyla w Europie od tajfunu na Pacyfiku, przytaczany przez fizyków jako przykład związków przyczynowo-skutkowych w teorii chaosu. Wiele spraw mogłoby się potoczyć inaczej, gdyby przestawić przynajmniej jeden element w tej grze, która nazywa się życiem. Ale po kolei.

Nasze liceum ma opinię najlepszego w mieście. Tak dobrego, że nie każdy gimnazjalny prymus mógł przecisnąć się przez kwalifikacyjne sito. Z bliska ta z założenia zbiorowość najlepszych z najlepszych, młodych geniuszy, przyszłych naukowców, odkrywców, noblistów, bojowników wyłącznie słusznych idei, przeobrażających świat bez kompleksów wobec ciężaru misji, prezentowała się całkiem zwyczajnie. Może w innej budzie, przy niższym poziomie byłoby inaczej, ale wszystko jest względne.

Klasa nie wyróżnia się niczym szczególnym, chociaż panuje w nas powszechna opinia, że jesteśmy wyjątkowi. Wobec wielości możliwych do przyjęcia kryteriów oceny, mam sporo kłopotów ze scharakteryzowaniem klasy. Przez naszą zbiorowość można przeprowadzić wiele linii podziałów, a żadna z nich nie odda istoty sprawy. Ani podział na płeć, ani na prymusów, średniaków i matołów, ani na włóczykijów i domatorów, ani na fajnych, takich sobie i dennych, ani na żaden inny. Na przykład profesor od wychowania fizycznego dzieli nas na sprawnych i łamagi, a taki Przemek Szweda na git ludzi i frajerów. Stosują swoje kryteria podziału inni chłopcy i dziewczyny, i ksiądz, i woźny... Jednym słowem podziałowa szatkownica.

(...)

Kamila też nie była przy forsie, ale w odróżnieniu od Kaśki trzymała się z daleka od Sabiny. Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby zagadnąć ją na temat sylwestra.

- Idziesz, prawda?

- No... Tak... Oczywiście. Do kiedy można wpłacać pieniądze? - spytała zmieszana.

- Nie wiem, ale masz jeszcze sporo czasu. Więc będziesz na imprezie?

- Oczywiście.

- Guzik, zachoruje - szepnęła mi do ucha Sabina, gdy tylko Kamila zdążyła się oddalić.

- Skąd wiesz?

- Jeszcze nie zauważyłaś? Ona zawsze jest chętna, ale też zawsze w ostatniej chwili dopada ją choroba. Przedziwny zbieg okoliczności.

Rzeczywiście tak było. Kamila, podobnie jak Patrycja Kwiatowska, nie chodziła z nami nigdzie, ani na kawę, ani na lody, ani do kina, ani do teatru, ani nawet na dyskoteki, i klasa już dawno zdążyła przejść nad tym do porządku dziennego. Jak mawiano, każdy miał swoje gusty i guściki.

Z jakiegoś powodu odbiło mi. Odczekałam parę dni i z własnego kieszonkowego zapłaciłam za nią wpisowe. Z rozbawieniem obserwowałam, jak trzyma się z boku, unika mnie w nadziei, że zapomnę o rozmowie na temat sylwestra, i w ostatniej chwili zdąży „zachorować”. W ten sposób minął ostateczny termin zapisów, Sabina nieodwołalnie zamknęła listę uczestników. Wtedy podeszłam do Kamili i powiedziałam od niechcenia:

- Wiesz, założyłam za ciebie forsę. - Zbladła, jakby usłyszała coś przerażającego. - Przecież mówiłaś, że idziesz.

- No tak, ale...

- Nie jesteś przy kasie? Nie martw się. Nie pili mnie.

Swoją własną wspaniałomyślnością wprawiłam się w doskonały humor, jednakże wieczorem ogarnęły mnie wątpliwości. „Jeżeli rodzina Kamili jest w złej sytuacji finansowej, a jest to wielce prawdopodobne, wplątałam ją w nie lada kłopoty” - pomyślałam, leżąc w łóżku. Zaraz też pojawiła się złość na samą siebie. Uszczęśliwianie kogokolwiek na siłę z definicji świadczy o głupocie i nie ma tutaj wytłumaczenia, że chciało się dobrze. „Powinnam z tego jakoś wybrnąć, ale jak? Najprościej - zasponsorować imprezę! Lecz Kamila, to nie Kaśka Słowik. Pomoc może potraktować jak upokarzającą jałmużnę. Ta opcja odpada. A gdyby tak podrzucać jej do kieszeni drobne pieniądze, aby w czterech, pięciu ratach uzbierała potrzebną kwotę?”.

Nocą pomysł wydawały mi się genialny, jednak gdy się przespałam, zwątpiłam w swój geniusz. Kamila była zbyt inteligentna, by nie połapać się w tych gierkach.





Autor: Ewa Barańska
Komentarze + Dodaj komentarz
Zapraszamy do wyrażania opinii, redakcja portalu Interklasa.
 
Nasi partnerzy:
MEN SchoolNet eTwinning Związek Powiatów Polskich PCSS
Cisco OFEK Przyjazna Szkoła Fundacja Junior FIO CEO
Parafiada net PR Orange IMAX Cinema City WSP TWP
IMAGE PPI-ETC ArcaVir Master Solution Device


Projekt Polski Portal Edukacyjny Interkl@sa
powstał i był realizowany w latach 2000-2011 dzięki wsparciu
Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".


Pytania i uwagi: portal@interklasa.pl

Regulamin portalu /  Polityka prywatności /  Ochrona własności intelektualnej /  Zasady korzystania / 
Wyłączenie odpowiedzialności /  Biuro prasowe /  Zasady współpracy /  Redakcja /  Kontakt

Przejdź na stronę ucznia Przejdź na stronę nauczyciela Przejdź na stronę rodzica Certyfikat sieciaki.pl Przyjazna strona kidprotect.pl