środa 19 czerwca 2019 imieniny Gerwazego i Protazego 1623 - Urodził się Blaise Pascal
Do końca roku pozostało: 0 dni
Język polski
Interaktywna mapa szkół
Język polski Historia WOS Sztuka (plastyka i muzyka) Języki obce Religia i etyka
Matematyka Fizyka i astronomia Chemia Biologia Przyroda Geografia Technika Informatyka
Przedmioty zawodowe WF Ścieżki edukacyjne Wychowanie przedszkolne Nauczanie zintegrowane Więcej
Lato Joanny (fragmenty książki)

I

- Skąd Litwini wracali? - Z białej, sfatygowanej furgonetki wychyla się w stronę Joanny uśmiechnięty, krótko przystrzyżony mężczyzna.

- Z nocnej wracali wycieczki - rzuca wyrwana z zamyślenia dziewczyna.

- A wracali do Jagiełkowa? Jeśli tak, to podwiozę. - Uśmiech kierowcy jest serdeczny.

- Mam bardzo ciężki plecak, sama też nie jestem piórko, nie wiem, czy pana maszyna sobie poradzi - żartuje. Chce zyskać na czasie. Waha się, czy wsiąść do środka. Facet jest przecież nieznajomy. Joanna kalkuluje: doskwiera jej jakieś dwadzieścia pięć stopni w cieniu, siedem kilometrów do przejścia i pewnie z piętnaście kilogramów na plecach.

Tylko Anioł Stróż mógł usiąść za kierownicą i jechać akurat do Jagiełkowa. Ale czy Anioł Stróż może być tak nieprzyzwoicie przystojny? I dowcipny?

Jeszcze się waha, ale zmotoryzowany anioł już stoi przy niej, już ściąga plecak z jej pleców, już otwiera drzwi samochodu i pomaga wsiąść do środka.

- Pani jest pewnie z Warszawy? I pewnie przyjechała na wakacje?

- Dlaczego?

- Bo jakieś piętnaście minut temu przyjechał pociąg z Warszawy właśnie, nie uszła pani daleko. A ktoś stąd nie odpowiada Mickiewiczem.

- A, rzeczywiście, ma pan rację. Zapomniałam, że tu mieszkają sami analfabeci. Jedyny Mickiewicz, którego znają, to sołtys, tyle że ma na imię Tadeusz - odpowiada kąśliwie Joanna.

- Przepraszam, nie chciałem pani urazić. Nie wiem, jak to określić, żeby głupio nie zabrzmiało. Pani nawet wygląda inaczej niż dziewczyny tutaj. One nie noszą traperów i krótkich spodni z dżinsu, jak pani, tylko spódniczki i wysokie obcasy. No i nie zakładają swetrów w taki upał.

Dziewczyna czuje, że się rumieni i trochę jest na siebie za ten rumieniec zła. Naciąga przydługi sweter na gołe uda i kolana.

- No dobrze, zgadł pan. Nie jestem stąd. Przyjechałam tylko na wakacje. A sweter musiałam założyć, bo to najnowsza moda w Warszawie. Wie pan, taka ekstrawagancja - o, to też słowo zarezerwowane tylko dla stolicy - sweter w upał. Im grubszy, tym lepszy.

- Pani na serio z tym swetrem? - Nieznajomy docieka z całkiem poważną miną.

- Jak najbardziej. A teraz może mnie pan wysadzić. Już prawie Jagiełkowo. Pan pewnie jedzie nad jezioro, a ja w przeciwną stronę. Dziękuję i do widzenia.

- Do widzenia, mam nadzieję, do widzenia! I życzę udanych wakacji.

Furgonetka odjeżdża, a Joannie nie wiedzieć czemu robi się w tej samej chwili trochę smutno. I po co byłam taka złośliwa? A zresztą, co mnie obchodzi ten facet?

2.

- Już na wakacje? Pewnie masz dość tej nauki, a i mama się ucieszy, bo ciężko jej z małymi. - Jesionowska, chuda jak patyk i przygięta do ziemi bardziej niż wtedy, gdy Joanna widziała ją ostatnim razem, wysunęła się cicho jak cień zza pochylonego tak samo nisko, jak jego właścicielka, zmurszałego płotu, który już tylko udawał, że odgradza dom od ulicy.

Joanna nie znosiła tych ciekawskich spojrzeń i wypytywania. Zaczynało się zwykle już przy pierwszej chałupie. Nim doszła do domu, wiedziała, że ich kurę rozjechał samochód, Wojtek wybił piłką szybę sąsiadowi, a na obiad będą placki ziemniaczane.

(...)

- Co będziesz miała z tej nauki? Jeździsz z tym wielkim plecakiem wte i wewte. Potrzebne ci to, dziewczyno? - rzuca na odchodne i znika za płotem.

Joanna uśmiecha się, zamiast odpowiadać, wzrusza tylko ramionami. Poprawia plecak, zagląda do przydługiego rękawa wyciągniętego swetra, jakby chciała z nim porozmawiać i rusza dalej. Spogląda na potężne drzewa posadzone nie wiedzieć kiedy - może jeszcze za Niemców - po obu stronach szosy. Przez głowę lecą wspomnienia.

Są gęste, zielone i poplątane, jak te gałęzie u góry. Joanna wzdycha do drzew i do siebie samej.

Przyzwyczaiła się już do tego, że każdy w Jagiełkowie na jej widok dziwił się głośno. Najpierw, że nie chodzi na dyskoteki i na ogniska mocno zakrapiane słabym winem. A przecież o tych ogniskach jej koleżanki z klasy za każdym razem rozmawiały z wypiekami na twarzy, licytując się, którą chłopaki zaproszą, a którą - nie daj Boże - bidulę pominą. Joannę zaczęli pomijać szybko. Miała święty spokój.

Dziwili się potem, że zamiast do zawodówki poszła do liceum. A ogólnowioskowe zdziwienie sięgnęło czubków najwyższych w okolicy drzew, gdy gruchnęła wieść, że Joanna wyjeżdża do miasta, i to do nie byle jakiego miasta, bo do samej stolicy. Na studia. Tego jeszcze w ich Jagiełkowie nie było.

Pół wsi dociekało, po co jej uniwersytet. Przecież to kosztuje. Byli tacy, co próbowali liczyć ile. Nie mogli dojść, skąd rodzina weźmie pieniądze na jej naukę. No i jak im się to zwróci.

W Jagiełkowie uczono się, owszem, w końcu to dwudziesty pierwszy wiek, na rolników, fryzjerki i cukierników. Zdarzyły się nawet dwie matury: jedna wieczorowa, a druga zdobyta w pocie czoła w najprawdziwszym liceum.

Joanna marszczy nos i wzrusza ramionami. Zagląda do rękawa swetra i przemawia do niego łagodnie. Na powrót poddaje się myślom, które jakby uwzięły się, żeby w ten piękny słoneczny dzień zasnuć jej głowę ciężkimi chmurami.

Nie wie jeszcze, czy przyczyni się do "podniesienia poziomu wykształcenia ludności wiejskiej", co jest "niezbędne i konieczne", a o czym trąbią wszyscy mądrzy ludzie w tym kraju, i czy skończy studia. Wie za to na pewno, że jeśli kiedyś urodzi dzieci, nie nazwie żadnego ani światowo brzmiącym imieniem Patryk, ani Kariną, a już na pewno nie Sandrą, jak to zrobiła jej jagiełkowska, trochę tylko starsza koleżanka Kasia. Po mężu nazywa się całkiem nieświatowo - Miednica.





Autor: Małgorzata Cichalewska
Komentarze + Dodaj komentarz
  • lee, krowa (odpowiedzi: 0)
  • do bani
 
Nasi partnerzy:
MEN SchoolNet eTwinning Związek Powiatów Polskich PCSS
Cisco OFEK Przyjazna Szkoła Fundacja Junior FIO CEO
Parafiada net PR Orange IMAX Cinema City WSP TWP
IMAGE PPI-ETC ArcaVir Master Solution Device


Projekt Polski Portal Edukacyjny Interkl@sa
powstał i był realizowany w latach 2000-2011 dzięki wsparciu
Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".


Pytania i uwagi: portal@interklasa.pl

Regulamin portalu /  Polityka prywatności /  Ochrona własności intelektualnej /  Zasady korzystania / 
Wyłączenie odpowiedzialności /  Biuro prasowe /  Zasady współpracy /  Redakcja /  Kontakt

Przejdź na stronę ucznia Przejdź na stronę nauczyciela Przejdź na stronę rodzica Certyfikat sieciaki.pl Przyjazna strona kidprotect.pl