czwartek 22 sierpnia 2019 imieniny Cezarego i Zygfryda 1584 - Zmarł Jan Kochanowski
Do końca roku pozostało: 0 dni
Język polski
Interaktywna mapa szkół
Język polski Historia WOS Sztuka (plastyka i muzyka) Języki obce Religia i etyka
Matematyka Fizyka i astronomia Chemia Biologia Przyroda Geografia Technika Informatyka
Przedmioty zawodowe WF Ścieżki edukacyjne Wychowanie przedszkolne Nauczanie zintegrowane Więcej
Stanisław Wyspiański

"Wesele"

Stanisław Wyspiański (1869-1907)

Stanisław Wyspiański urodził się w Krakowie, był synem rzeźbiarza.  Już w szkole ujawnia talent plastyczny, a w wieku 17 lat pisze swój pierwszy dramat Batory pod Pskowem. Przez całe życie uprawiał różne dziedziny sztuki: malował portrety, pejzaże, zajmował się grafiką, projektował witraże i meble. Zajmował się oprawą artystyczną krakowskiego "Życia", pisma modernistów. W 1898 roku Teatr Miejski w Krakowie wystawił "Warszawiankę". Jest to pierwszy utwór w teatrze polskim działający głównie poprzez nastrój, oparty na zasadach kompozycji muzycznej.
W naszej literaturze istnieją dwa wielkie arcywzory, dwa na przemian aktualne arcydzieła: Dziady część III - istny wulkan romantyczny, wewnętrzny ogień, którego sto ani dwieście lat nie wyziębi, i Wesele z posępną pieśnią Chochoła, która zawsze brzmi złowrogo i zawsze ostrzega - o każdej porze, w każdym miejscu. Jest stale aktualne. Do dziś zadziwia niezwykłe wyczucie nastroju , Stanisław Wyspiański, Planty o świcie, olej (1894)spostrzegawczość zachowań ludzkich i przedstawienie rzeczy, które nie tracą na znaczeniu „ -co tam w polityce Chinczyki trzymają się mocno". 

Do tekstu Wesela integralnie należy legenda o tym dziele, która bynajmniej nie opowiada zdarzeń zmyślonych.

Wieczór 16 marca 1901 roku był w teatrze krakowskim niezwykły. Początkowo oniemiała widownia pojęła nagle, że właśnie rozegrał się przed jej oczyma ważny akt dramatu polskiego oraz ważki akt dziejów ideologii społeczno-literackiej w Polsce. Ze wspomnień i świadectw uczestników tego wieczoru - Kotarbińskiego, Nowaczyńskiego, z relacji Boya-Żeleńskiego (Plotka o "Weselu"), Estraichera (Narodziny "Wesela"), znamy rzeczywiste tło wydarzeń i osoby wciągnięte w wymiar dramatu. Od nich też wiemy, jak szybko urosła legenda - legenda, ponieważ tego jednego wieczoru pisarz, którego dotychczas uważano za jednego z niezrozumiałych modernistów, malarz, którego dzieła odrzucano, dorósł do rangi wieszcza narodowego. Wieczorem 16 marca 1901 roku narodził się nowy wieszcz.

Inspiracją powstania utworu było rzeczywiste wesele Lucjana Rydla z Jadwigą Mikołajczykówną z podkrakowskich Bronowic, wyprawione 20 listopada 1900 roku w bronowickim domu Włodzimierza Tetmajera (żona Tetmajera była starszą siostrą panny młodej).

Osią Wesela jest sprawa odzyskania przez Polskę niepodległości. Wyspiański wprowadził do dramatu święty mit narodowy. Pokazał wiarę, którą Polska żyła przez całe pokolenia, wiarę, że gdy tylko przyjdzie stosowny moment historyczny, naród wstanie i wywalczy dla siebie wolną ojczyznę. Owa chwila w dramacie nastąpiła: zaaranżowano fantastyczną akcję powstańczą, by wypróbować wartość mitu w literackim modelu współczesnej rzeczywistości. Wynik okazał się jednak druzgoczący.

Fantastyczna akcja powstania w Weselu nie jest licencją poetycką ani żadnym anachronizmem. Nie zapominajmy, że faktycznie myślano, by przeprowadzić taką akcję, nawet z udziałem ludu w roli głównej. Możemy powiedzieć, że na tym tle ukształtowały się dwie postawy. Pierwszą była jawna zdrada (o jej obecności w historii Polski przypomina widmo Hetmana) lub kapitulacja (Stańczycy). Drugą reprezentowali ci, którzy wierzyli w magiczne zaklęcie "z szlachtą polską polski lud". Wyrażają oni w Weselu najbardziej sugestywną i powszechną myśl narodową, sięgającą do tradycji kościuszkowskiej, a utrwaloną przez romantycznych demokratów, którzy marzyli, że poprowadzą lud pod swoim przewodnictwem do ogólnonarodowego powstania jednoczącego w walce o wolność wszystkie stany.

W dramacie Wyspiańskiego zabawa weselna gromadząca miejskich i 900 wiejskich gości przeobraziła się w "gody narodowe" skłóconych stanów, te z kolei przekształciły się w sąd nad polską współczesnością i historią.

Legenda Wernyhory

Wernyhora to według badaczy folkloru ukraińskiego postać występująca pierwotnie w ludowych baśniach jako bohater o nadludzkiej sile (jak polski Waligóra). W osiemnastowiecznych podaniach ukraińskich był przedstawiany jako młody kozak, któremu "Bóg dał widzieć przyszłość". Przepowiadał szczęście Ukrainy, które miało wiązać się ze zniesieniem niewoli panów. W wersji polskiej Wernyhora miał zapowiadać wspólne szczęście Polski i Ukrainy.

Ta przepowiednia stała się bardzo popularna po 1830 roku. Opublikował ją J. Lelewel w piśmie "Patriota". Wersja tego proroctwa została zaktualizowana: zapowiadała wypadki po klęsce Napoleona, przypisywała duże znaczenie wojnom rosyjsko-tureckim, zapowiadała współdziałanie powstańców polskich z Turcją i Anglią. O przyszłych losach, o szczęściu Polski i Ukrainy miała zadecydować wielka bitwa narodów. Według przepowiedni powstanie "nowe nabożeństwo, nowe rządy i szczęśliwość trwać będzie przez wiele lat".

Inne opowieści szlacheckie (gawędy) wytwarzały wokół Wernyhory aurę mroczną i tajemniczą. Miał być on dawnym Zaporożcem, niekiedy pokutnikiem, ponieważ obciążano go za zbrodnię zabójstwa ojca, matki lub brata - w każdym razie przemawiał do wyobraźni romantyków. To właśnie oni ukształtowali tę legendę, która później jeszcze fascynowała Matejkę i Wyspiańskiego. Stworzyli malowniczą postać natchnionego proroka ludowego, który stał się symbolem politycznej ideologii romantyzmu, przywiązującego tak wielką wagę do "myśli o miłości pomiędzy Polską a Kozaczyzną", jak określił to Seweryn Goszczyński.

Wernyhora jest bohaterem powieści M. Czajkowskiego Wernyhora, wieszcz ukraiński (1838). Wiele miejsca poświęcił mu L. Siemieński w poemacie Trzy wieszczby (1841) i M. Budzyński w Wacławie Rzewuskim (1841). Jako proroka odrodzenia Polski i ideologa zgody polsko-ukraińskiej przedstawił go J. Słowacki w poemacie Beniowski (1841) i dramacie Sen srebrny Salomei (1844). Kilkakrotnie Wernyhorę malował J. Matejko. Jednakże dramat S. Wyspiańskiego chyba najmocniej utrwalił w naszej świadomości czytelniczej postać i legendę Wernyhory.

Ubrany w czerwoną szatę legendarny prorok z siwą brodą pojawia się w drugim akcie dramatu. Widzimy go na koniu, do siodła ma przytroczone pistolety i lirę. Przybywa z poselstwem Przymierza do Gospodarza, zapowiadając jednocześnie "chwilę osobliwą". Przekazuje rozkaz rozesłania wici i zgromadzenia ludu z bronią, który na znak od Krakowa rozpocznie powstanie zbrojne, mające zakończyć się odzyskaniem niepodległości i sejmem w Warszawie. Gospodarz dostaje również od Wernyhory czarodziejski złoty róg, na którego "rycerny głos spotężni się Duch". Niestety róg ten zostanie zgubiony przez Jaśka, który schyli się, żeby podnieść czapkę z pawich piór. Wernyhora odjeżdża, a jego koń gubi złotą podkowę - jedyny realny dowód obecności proroka. Poza Gospodarzem widzą go jeszcze Kuba i Staszek.

Obraz-symbol chocholego tańca

Wyrażenie "chocholi taniec" funkcjonuje w polszczyźnie - w publicystyce, literaturze - jako metafora Stanisław Wyspiański, Chochoły, pastel (1989-99)najbardziej wieloznaczna, w ogóle nieprzekładalna na języki obce. Istnieją dwie grupy konotacji:

  1. to frazeologiczny znak językowy, znak błędnego koła, "błędny", "fałszywy", "błąkający", "zabłąkany" stan duchowy, sytuacja duchowa i życiowa - sytuacja bez wyjścia,
  2. to znak zaklętego, zaczarowanego koła, frazeologiczna skamielina wierzeń i praktyk magicznych, których szczątki zachowały się w folklorze (chodzi o magiczny zabieg unieruchomienia kogoś w ramach koła, które zakreślił jakiś guślarz).
Oba te znaczenia zbiegają się w metaforyczną jedność - gdy określają sytuację bez wyjścia, a więc udrękę.

Symbol chocholego tańca w Weselu stanowi od strony kompozycyjnej jego finał, jest ostatnim ogniwem utworu, biorąc natomiast pod uwagę jego znaczenie, jest podsumowaniem pełnego ironii i goryczy dyskursu toczonego przez cały utwór na temat niezdolności ówczesnych Polaków do dokonania narodowego czynu wyzwoleńczego.

Wiąże się on ściśle z innymi obrazami-symbolami. Jest podsumowaniem parady zjaw, osób pojawiających się w dramacie. Odwołuje się do Kordiana (zjawy z podziemi Katedry) i Dziadów. Taniec ten, zaklęcie magiczne, rozpłomieniający się czerwienią, to zapowiedź krwawej walki o wyzwolenie narodowe (przedświt, jutrzenka), walki, ku której z zaklętego kręgu tańca nie mogą wyrwać się uśpienia uczestnicy wesela, reprezentanci społeczeństwa polskiego. To symbol bezwładności ludzi uśpionych przez lojalizm wobec zaborcy, to symbol skutecznej austriackiej polityki pseudoliberalizmu, to symbol pozornej jedności i zgody narodowej. Tę gromadę, w której "my od Sasa, wy do lasa", zjednoczy dopiero w obezwładnieniu i śnie "zaklęte słomiane straszydło":
Tyle par, tyle par!
(...)
Nic nie słysom, nic nie słysom
Ino granie, ino granie
Jakieś ich chyciło spanie.

"Za głuchym dźwiękiem wodzą się sztywno pary taneczne, we wieniec uroczysty, powolny, pogodny - zwartym kołem, weselnym". Nadaremnie "z dala łuna się zapala", nadaremnie "Kraków ogniami płonie", daremne jest też wezwanie Jaśka "chyćcie broń, chyćcie koni!!!"
Wyrażony chocholim tańcem pesymistyczny bilans obrachunku Wyspiańskiego ze współczesnością jest także - w planie literackim - bezpośrednią, a zarazem gorzką i ironiczną odpowiedzią na Mickiewiczowską wizję narodu silnego, gotowego do czynu, bo wewnętrznie pogodzonego, zjednoczonego. Chocholi taniec "ponad grzbietami wieków" - jak pisał Majakowski - mierzy również w weselnego poloneza z Pana Tadeusza.

 

Podsumowanie

Na wesele przybyli przedstawiciele dwóch światów. Próbą ich wartości ma być fantastyczna akcja powstańcza. Prawdą jest, że chłopi i kosynierzy stawili się gotowi do walki. Impreza ponosi jednak fiasko zarówno z winy pańskich, jak i chłopskich sojuszników. Piosenka, którą śpiewał Jasiek w pierwszym akcie, wraca w zakończeniu Wesela w wersji zmienionej przez Chochoła. Nie odbuduje Jasiek Polski, zgubi ją, pilnując swoich pawich piór... Wersja Chochoła określa konsekwencje Jaśkowych aspiracji, podaje morał historyczny i ocenę w apostrofie skierowanej do pierwszego śpiewaka: "miałeś chamie złoty róg" (ile w tym zdaniu zmarnowanych polskich szans).

Adam Grzymała Siedlecki, autor książki o Wyspiańskim, nazwał Wesele "żałobnym hymnem pokolenia". Rzecz jednak w tym, że Wyspiański umiał połączyć dystans ironisty ze współ-odczuwaniem liryka. Pokazał, jak głęboki kryzys przeżywają jego bohaterowie za zasłoną patriotyczno-ludowej donkiszoterii. Udali się do ludu, ponieważ dostrzegli jego potęgę. Chcieliby obłaskawić go po swojej myśli, zawierzyć mu spełnienie swoich marzeń. Wolą jednak nie badać, czy rzeczywistość odpowiada ich intencjom. Sami nie mają do zaoferowania niczego prócz słów: nie mają siły, nie mają żadnego programu. Nie wiedzą, co mają zrobić z potęgą ludową, której schlebiają. Nie kwapią się też do działania, zbyt wyraźnie czują własną bezradność. Narkotyzują się więc iluzjami.

Mimo odprawiania nabożeństw do "malowanek częstochowskich" wiedzą oni jednak znacznie więcej, niż chcieliby się do tego przyznać. Dramat ich zaczyna się właśnie tam, gdzie dochodzi do głosu świadomość własnej porażki. Zachwyt jest tylko formą nurtującego ich niepokoju. Ścigająca ich rzeczywistość raz po raz każe im zobaczyć świat oraz siebie bez maski. Wtedy wyrywają im się refleksje pełne cierpkiego krytycyzmu: "pieścimy się jeno sami" (Poeta). Pan Młody zaś wypowiada uwagę, która zastanawia dojrzałością i mądrością: "Uląkłem się nagle prozy, jaka jest we fantastycznym świecie". I wreszcie ostra diatryba Gospodarza: "Wy a wy, - co wy jesteście: (...) lalki, szopka, podłe maski, farbowany fałsz."

Fantastyczna akcja powstania zakończyła się w Weselu fiaskiem: zawiedli "panowie", nie dopisali im chłopscy wychowankowie. Rachunek sił, woli i szans walki o ojczyznę dał wynik ujemny. W poetyce dramatu, w której rzeczywistość wyrażona jest przez baśń (wobec tego, że realni bohaterowie sztuki układają rzeczywistość w narodową szopkę), istota polskiej współczesności przedstawiona została w dwóch puentach, w scenach czaru zasłuchania i czaru błędnego tańca.

Stanisław Wyspiański „Wesele” Akt II, sc. 15 (fragment)

Z "Weselem" Stanisława Wyspiańskiego związana jest "Rydlówka" w Bronowicach Małych - przeczytać o tym możesz TUTAJ.





Autor: Aleksandra Warzycha
Komentarze + Dodaj komentarz
Zapraszamy do wyrażania opinii, redakcja portalu Interklasa.
 
Nasi partnerzy:
MEN SchoolNet eTwinning Związek Powiatów Polskich PCSS
Cisco OFEK Przyjazna Szkoła Fundacja Junior FIO CEO
Parafiada net PR Orange IMAX Cinema City WSP TWP
IMAGE PPI-ETC ArcaVir Master Solution Device


Projekt Polski Portal Edukacyjny Interkl@sa
powstał i był realizowany w latach 2000-2011 dzięki wsparciu
Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".


Pytania i uwagi: portal@interklasa.pl

Regulamin portalu /  Polityka prywatności /  Ochrona własności intelektualnej /  Zasady korzystania / 
Wyłączenie odpowiedzialności /  Biuro prasowe /  Zasady współpracy /  Redakcja /  Kontakt

Przejdź na stronę ucznia Przejdź na stronę nauczyciela Przejdź na stronę rodzica Certyfikat sieciaki.pl Przyjazna strona kidprotect.pl