czwartek 27 czerwca 2019 imieniny Maryli i Władysława 1952 - Urodził się Bogusław Linda
Do końca roku pozostało: 0 dni
Język polski
Interaktywna mapa szkół
Język polski Historia WOS Sztuka (plastyka i muzyka) Języki obce Religia i etyka
Matematyka Fizyka i astronomia Chemia Biologia Przyroda Geografia Technika Informatyka
Przedmioty zawodowe WF Ścieżki edukacyjne Wychowanie przedszkolne Nauczanie zintegrowane Więcej
"Kordian" Juliusza Słowackiego

Bohater utworu

Imię

Imię „Kordian” nie występuje w dziewiętnastowiecznych słownikach. Jak wskazuje jeden z listów Słowackiego do matki, imię to zostało wymyślone przez poetę: „po całych dniach przepisuję na gwałt mój nowy poemat, który nazywa się Kordian. Dziwne to imię sam dla mego idealnego człowieka [zna]lazłem”.

Po dzień dzisiejszy trwają wśród uczonych spory co do znaczenia tego imienia. Najczęściej wskazuje się na jego łaciński źródłosłów. Po łacinie cor oznacza „serce”. XIX-wieczne słowniki języka polskiego zawierają opisy następujących słów zawierających rdzeń „kor-”:
kordiaczny - 1. który cierpi ckliwość na sercu; 2. zuchowaty, zwadliwy, swarliwy;
kordiak - śmiałek, prędki do bójki, zuch, zapalczywy.

To pozwala snuć przypuszczenia co do znaczenia imienia „Kordian”. Nasuwa ono skojarzenia odwagi, tęsknoty oraz nieco chorobliwego niezrównoważenia duchowego. Takie są cechy głównego bohatera dramatu. I to zapewne miał na uwadze autor, nadając wykreowanej przez siebie postaci to dziwne imię. Byłoby to więc imię znaczące - już samo jego brzmienie stanowi charakterystykę bohatera.

Losy bohatera

Akcja I aktu rozgrywa się koło roku 1825 w posiadłości rodowej Kordiana na południu kraju. Główny bohater zostaje nam ukazany jako 15-letni chłopiec, błądzący na tle jesiennego krajobrazu. Jesień jest tu nie tylko pejzażem, oddaje także nastrój duszy Kordiana:

Posępny, tęskny, pobladły,
Patrzę na kwiatów skonanie
I zdaje mi się, że mnie wiatr rozwiewa.

I dalej:

Otom ja sam, jak drzewo zwarzone od kiści,
Sto we mnie żądz, sto uczuć, sto uwiędłych liści;

Kordian tęskni do wielkich uniesień, głębokich uczuć, walecznych czynów. Pozostaje jednak bierny, ospały, znudzony. Posiada jedynie przeczucie kłębiących się w sercu uczuć, daremnie usiłuje pochwycić rozbiegane myśli. Ożywia się na chwilę, słuchając opowieści Grzegorza o bohaterskich dokonaniach jednego z żołnierzy. Sam też chciałby być takim człowiekiem, a jednak coś ściąga go w dół. Zapala się tylko na moment, by już po chwili powrócić na ziemię. Jak sam mówi, brak mu wiary:

Z wyniosłych myśli ludzkich niedowiarka okiem
Wsteczną drogą do źródła mętnego powracam.

A jednocześnie nie potrafi żyć jak inni ludzie - w sposób spokojny, uładzony; nie chce myśli i uczuć „skąpca przykładem na lata rozłożyć”. Nudzi go Laura - prostolinijna, oddana i jakby mu przynależna. Ich uczucie nie płonie już takim żarem jak dawniej. Uczucia ostygły, dawne uniesienia zamieniły się w grzeczny konwenans. Kordian potrzebuje czegoś nowego, co ponownie pobudzi go do życia, nada mu znaczenie i przywróci wiarę w sens.

...Niech grom we mnie wali!
Niech w tłumie myśli jaką myśl wielką zapali...
Boże! zdejm z mego serca jaskółczy niepokój,
Daj życiu duszę i cel duszy wyprorokuj...

Wie, że to wszystko, co robił do tej pory, nie przyniesie upragnionego wyzwolenia, nie pozwoli przeżyć czegoś wzniosłego.

Trzeba mi nowych skrzydeł, nowych dróg potrzeba.

Kordian niczego bardziej nie pragnie, jak wyzwolić się od marazmu i bezsilności. Wszystko jednak dokoła tłamsi go i przygniata. Podejmuje zatem desperacką próbę – niczym tonący chwytając się ostatniej deski ratunku. Wszak musi istnieć „świat drugi". Świat uczuć i nadziei. Kordian przeprowadza błyskawiczny rachunek:

Nabity - niechaj krzemień na żelazo pada...
Ból, chwila jedna, ciemno - potem jasność błyśnie.

Wierzy, że samobójczy strzał przyniesie mu tak upragnione wybawienie. I chociaż za chwilę pojawiają się wątpliwości, to gra warta jest podjęcia. Jakikolwiek będzie jego dalszy los, w mniemaniu Kordiana lepszy będzie niż dotychczasowe życie.

Hukiem pistoletowego wystrzału kończy się pierwszy akt. Następuje akt drugi. Przenosimy się trzy lata naprzód. Kordian żyje, podjęta przez niego samobójcza próba zakończyła się niepowodzeniem. Wydaje się, że odzyskał równowagę. Widzimy Kordiana najpierw w Londynie, następnie we Włoszech i w Rzymie. Z pozoru wiedzie światowe życie – odwiedza znane miejsca, bawi się. Rychło się jednak okazuje, że podróż jest wielkim rozczarowaniem. Londyn, który wyobrażał sobie na kształt opisów zaczerpniętych z dzieł Szekspira jest nowoczesnym miastem –„zegarem ludzkim kręcącym się ruchem”. Nie ma w nim nic z poezji. Tylko to, co można kupić posiada jakąś wartość. I nawet ludzi szacuje się na podstawie tego, ile płacą za krzesło w miejskim parku. Zniknęli marzyciele. Jedyny człowiek wałęsający się po parku, w którym Kordian widzi „czułego miłośnika”, okazuje się uciekającym przed prawem dłużnikiem.

Próżno myśl geniuszu świat cały pozłaca,
Na każdym szczeblu życia rzeczywistość czeka.

To myśl-sentencja, jaką wypowiada Kordian nad brzegiem Dover.

Także pobyt we Włoszech nie przynosi wyczekiwanej odmiany. Szalona, zmysłowa miłość prędko się kończy, okazuje się kolejnym złudzeniem. Piękna Wioletta odchodzi, gdy dowiaduje się, że Kordian postradał majątek.

Obraz Watykanu także dalece odbiega od marzeń. Papież okazuje się cynicznym, wyrachowanym politykiem. Niewiele znaczy dla niego męczeństwo – współczucie dla cierpiących ustępuje miejsca doraźnym interesom politycznym. Budzi znacznie mniejsze zainteresowanie niż przybyły właśnie nowy śpiewak. Kordian po raz kolejny doznaje zawodu.

Uczucia po światowych opadały drogach...
Gorzkie pocałowania kobiety - kupiłem...
Wiara dziecinna padła na papieskich progach...

Akcja znów gwałtownie przeniesiona zostaje w inne miejsce i oto widzimy głównego bohatera na Mont Blanc. Raz jeszcze podejmuje desperacką próbę odnalezienia idei, której będzie się mógł poświęcić, która – jak wierzy – całkowicie odmieni jego życie, nada mu znaczenie. I oto wreszcie spełnia się marzenie. Kordianowi ukazuje się duch rycerza. Widzi Winkelrieda, szwajcarskiego wojownika, który ofiarą z własnego życia zapewnił wolność swym rodakom. Kordian odczytuje to jako znak. Wierzy, że jemu przeznaczona jest podobna rola. Wreszcie udaje mu się odnaleźć cel, którego z takim pragnieniem szukał. Nosi w sobie wielką idę, która pcha go do działania.

Akcja aktu II rozgrywa się w Warszawie w maju 1829 roku. Widzimy Kordiana w osobie Podchorążego. Wraz z innymi spiskowcami przybył do lochów katedry, by przedsięwziąć plan zgładzenia cara. Kordian chce działać. Mierzi go postawa Prezesa. Nie rozumie, dlaczego ten zmienił swoją decyzję i nawołuje teraz do rezygnacji z planowanego zamachu. Kordiana nie przekonują argumenty Prezesa - w jego postępowaniu upatruje słabości i braku woli czynu. Kordian chce działać. Przybył na spotkanie, by ofiarować swe życie w imię wolności. Pragnie wypełnić misję, która w jego przekonaniu została mu powierzona na Mont Blanc.

Młody Podchorąży płonie gniewem i oburzeniem – gromi gnuśność i tchórzostwo spiskowców, roztacza wizję heroicznego poświęcenia, które zaowocuje wyzwoleniem narodu. Jest w tym mnóstwo młodzieńczego zapału, buntu przeciw trzeźwym kalkulacjom. Kordian ożywiony jest ideą, która pcha go do działania. Upaja się wizją własnego bohaterstwa – już za czasu, choć nieświadomie, stara się budować własną legendę. Nadaje planowanemu przez siebie przedsięwzięciu wymiary chrześcijańskiego dramatu.

Przez Kordiana przemawia młodość. Jednak wskazanie na młodzieńczy zapał nie wystarcza dla wytłumaczenia gwałtowności jego postępowania. Za tym pełnym ekspresji wystąpieniem kryje się coś jeszcze – Kordian zaklina swą słabość.

Wierzcie mi! wierzcie, ludzie! jam jest wielki, mocny.
Jedyną słabość zamknę w sercu tajemniczym,
Robak smutku mnie gryzie... tak, że mówiąc z wami,
Chciałbym przestać... i usiąść, i zalać się łzami;

Potokiem słów usiłuje zagłuszyć możliwe wątpliwości. W tej chwili nie może sobie pozwolić na wahanie. Jest świadom, że nadeszła godzina próby - teraz okaże się, ile naprawdę jest wart. Gra idzie o najwyższą stawkę i Kordian nie może się już cofnąć. Musi doprowadzić do końca swą misję, mimo że większość spiskowców głosowała inaczej. Przyjęcie ich decyzji oznaczałoby bowiem rezygnację z marzeń. Byłoby równoznaczne z powrotem do życia bez barw, bez idei:

Jakże mi nagle w oczach życie moje zbladło!
Na jedną kartę przyszłość postawiłem całą,
I nic...

W lochach Katedry waży się nie tylko życie cara. Rozstrzyga się także los Kordiana. Akcja dramatu przenosi się teraz do carskich komnat. Widzimy Kordiana w salach Zamku Królewskiego. Pełni nocną wartę, podczas której, zgodnie z powziętym przez siebie postanowieniem, ma zgładzić cara. Popychany tą ideą podąża do carskiej komnaty. Po drodze dopadają go jednak wątpliwości, ogarnia przerażenie. Strach i Imaginacja – głęboko tkwiące w sercu Kordiana lęki – podsuwają niesamowite obrazy. Otaczające zewsząd przedmioty zdają się śledzić każdy ruch zamachowca. Bohaterowi ukazują się makabryczne zjawy. Widzi zastępy upiornych duchów wspinające się do okna komnaty.

To przekracza siły Kordiana. Pada on zemdlony u wrót komnaty swej niedoszłej ofiary. Akcja ponownie zmienia miejsce. Znajdujemy się teraz w szpitalu dla wariatów, gdzie car kazał umieścić swego niedoszłego zabójcę. W miejscu tym Kordianowi składa wizytę dziwny gość. Szatański Doktor przedstawia się jako ten, którego widział niedoszły spiskowiec podążając do sypialni cara. Doktor jest diabłem, który przybył, by ostatecznie złamać Kordiana – ukazać mu prawdziwe motywy jego działań i przyczynę poniesionej klęski. Szatan niesie bohaterowi okrutną prawdę o nim samym – o tym, że okazał się zbyt słaby, by dokonać heroicznego czynu.

Doktor zarzuca Kordianowi rozmiłowanie w poezji; wskazuje, że do czynu pchnęło go upojenie wizją zbawienia narodu.

Naród ginie, dlaczego? - aby wieszcz narodu
Miał treść do poematu, a wieszcz rym odlewał,
Aby nieliczną iskrę ognia pośród lodu
Z pieśni wygrzebał anioł i w niebie zaśpiewał.

Kordian próbuje jeszcze walczyć, bronić swych racji. Wskazuje na chwalebną rolę człowieka, który poświęcając się w imię wolności, uczestniczy w Boskim planie zbawienia świata:

Słuchaj! Powiedz szczerze,
Czy nie widziałeś nigdy człowieka? anioła?
Co swe cierpienia ludom przynosi w ofierze
I gromom spadającym wystawia cel czoła,
I śmierć za Zbawiciela ponosi przykładem
Za lud cierpiąc...

Replika Doktora jest natychmiastowa i druzgocąca. Stawia on przed oczami Kordiana dwóch wariatów, z których każdy – podobnie jak główny bohater – przekonany jest o wadze swej misji i cierpieniu, jakiego doświadcza dla dobra ludzkości.

A cóż wiesz, że nie jesteś jak ci obłąkani?
- pyta Doktor, i dodaje:
Ty chciałeś zabić widmo, poświęcić się za nic.

Szatan stara się odebrać Kordianowi ostatnią rzecz, jak mu pozostała, ostatnią rzecz, w którą wierzy - własne przekonanie.

Ta pełna napięcia i dramatyzmu scena rozmowy Kordiana z Doktorem należy do najwspanialszych ustępów całego dramatu. Widzimy udręczonego człowieka, który resztkami woli stara się zachować własne przekonanie i staje do ostatecznej walki, której wynik ma rozstrzygnąć o wartości jego życia.Kordiana widzimy ponownie, gdy w klasztornej celi, pełniącej funkcję więzienia, oczekuje na wyrok. Jest pogodzony z losem. Bunt się wypalił. Pozostał co najwyżej żal i pragnienie, by pozostawić po sobie jakiś ślad, pamiątkę, która będzie świadectwem jego życia i cierpienia. Kordian już wie, że nie dokona wielkich czynów. Nie jest bohaterem. Jest człowiekiem, który w obliczu zbliżającej się śmierci stara się zachować resztki godności.

Na tym kończy się dramat. Nie wiemy, jak dalej potoczą się losy głównego bohatera. Ze wzmianek poczynionych przez Słowackiego wiadomo, że planował napisanie drugiej części dramatu. Nigdy jednak tego nie uczynił. Pozostawił dzieło niedokończone, otwarte, tak, by każdy z czytelników mógł dopisać swoje własne zakończenie historii Kordiana.




Komentarze + Dodaj komentarz
Zapraszamy do wyrażania opinii, redakcja portalu Interklasa.
 
Nasi partnerzy:
MEN SchoolNet eTwinning Związek Powiatów Polskich PCSS
Cisco OFEK Przyjazna Szkoła Fundacja Junior FIO CEO
Parafiada net PR Orange IMAX Cinema City WSP TWP
IMAGE PPI-ETC ArcaVir Master Solution Device


Projekt Polski Portal Edukacyjny Interkl@sa
powstał i był realizowany w latach 2000-2011 dzięki wsparciu
Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".


Pytania i uwagi: portal@interklasa.pl

Regulamin portalu /  Polityka prywatności /  Ochrona własności intelektualnej /  Zasady korzystania / 
Wyłączenie odpowiedzialności /  Biuro prasowe /  Zasady współpracy /  Redakcja /  Kontakt

Przejdź na stronę ucznia Przejdź na stronę nauczyciela Przejdź na stronę rodzica Certyfikat sieciaki.pl Przyjazna strona kidprotect.pl