sobota 20 lipca 2019 imieniny Czesława i Hieronima 1969 - Lądowanie człowieka na Księżycu
Do końca roku pozostało: 0 dni
Język polski
Interaktywna mapa szkół
Język polski Historia WOS Sztuka (plastyka i muzyka) Języki obce Religia i etyka
Matematyka Fizyka i astronomia Chemia Biologia Przyroda Geografia Technika Informatyka
Przedmioty zawodowe WF Ścieżki edukacyjne Wychowanie przedszkolne Nauczanie zintegrowane Więcej
Cudnie paskudnie (fragmenty)

I

- Cześć. Jestem twoim aniołem stróżem - powiedziałem. - Przepraszam za spóźnienie.

- Nie potrzebuję anioła stróża - odparła po chwili milczenia.

- Rozumiem - kiwnąłem głową. - Mogę usiąść na dywanie?

- Siadaj, gdzie chcesz. I tak zaraz wychodzę.

Usiadłem. Dywan był miękki i ciepły, ogrzewały go promienie słońca wpadające przez odsłonięte okno. Ania krzątała się w wielkim pośpiechu. Widać było, że faktycznie gdzieś wychodzi. Czesała włosy, pisała SMS-y, przymierzała bluzki i koszulki. Zupełnie nie krępowała ją moja obecność, tak jakby od razu założyła, że jestem tym, za kogo się podaję. Czy jest sens wstydzić się anioła stróża? Musiałem przyznać, że dobrze przeanalizowała sytuację.

Potem wyszła. Nie pożegnała się ze mną, może zapomniała, że nadal tam jestem. Lub sądziła, że pójdę za nią. A przecież anioły stróże to nie tajniacy. Nie śledzą nikogo. Nie ukrywają się za rogiem, udając, że czytają gazetę. Nie piszą raportów. Nie obwąchują zmiętych podkoszulków wyjętych z kosza na bieliznę.

Tak czy owak zostałem sam. Rozejrzałem się po pokoju. Na łóżku i w okolicach szafy panował niewielki bałagan, ale już półki i biurko prezentowały się porządnie. Pokój piętnastolatki: trochę książek i zeszytów w kolorowych okładkach, pocztówki i świstki przyszpilone do korkowej tablicy, płyty z muzyką. Drewniane pudełko otwierane na kluczyk. Mały kaktus w doniczce przewiązanej wstążeczką. Teczka ze starymi świadectwami. Przejrzałem je pobieżnie. Same czerwone paski, a więc jest dobrą uczennicą. Na blacie biurka znalazłem klasowe zdjęcie. Ania stoi w dolnym rzędzie, obok nauczycielki, ma na sobie granatową bluzę i dżinsy, jasne włosy zebrane w koński ogon, na tle chłopców i innych koleżanek wygląda dorośle, jakby trafiła tam ze starszej klasy. Uśmiecha się. Może rzeczywiście nie potrzebuje anioła stróża?

Nie umiem czytać w myślach. Nie należy tego ode mnie oczekiwać. Wśród aniołów stróżów zdarzają się jednostki wybitne, ale większość jest zupełnie przeciętna. Niektórzy to sztywni służbiści, innym brakuje zaangażowania. Żadnych skrzydeł czy aureoli. Do tego długie godziny pracy i brak bezpośredniego nadzoru.

Nie miałem jednak zamiaru zakładać związków zawodowych. Cieszyłem się, że trafiłem w końcu do tego domu, tego pokoju, do Ani - wzorowej uczennicy, Ani uśmiechniętej, Ani zabieganej, Ani pełnej życia i niepotrzebującej anioła stróża. Byłem o piętnaście lat spóźniony i czułem się odrobinę niezręcznie z tego powodu. Ale wciąż miałem wiadomość do przekazania i zamierzałem się z tego wywiązać. Podobnie jak z pozostałych powinności anioła stróża.

Wyjaśniwszy to sobie, zwinąłem się w kłębuszek na dywanie i zasnąłem. Zbudziło mnie krzątanie się Ani po pokoju.

Otworzyłem oczy i zaraz je zamknąłem, oślepiony światłem nocnej lampki. Było późno, za oknem panowała ciemność. Ania nie odzywała się, więc ja również milczałem. Nie należę do tego gatunku aniołów stróżów, którzy obierają sobie za cel zagadanie przeciwnika. Nic tak nie drażni jak wiekuista mądrość objawiana w niewłaściwych momentach. Ograniczyłem się zatem do obserwowania Ani. Musiałem przyznać, że była ładną dziewczyną; ze względu na zarumienione od szybkiego marszu policzki i całuśne, kształtne usta można by ją nawet określić jako „apetyczną”. Nie powinienem tak mówić? Cóż, nie wszystkie anioły są niemowlakami.

Łóżko było zasłane. Ania przebrała się szybko w koszulę nocną, wsunęła pod kołdrę i zgasiła światło. Układałem się właśnie wygodniej na dywanie, przebiegle planując zwędzenie z krzesła koca, który Ania tam odłożyła, kiedy usłyszałem jej tłumiony chichot.

- Jesteś tam jeszcze na tej podłodze? - zapytała po kilku bardzo długich sekundach.

- Jestem - odpowiedziałem.

Potem zasnęliśmy.

Rano, odprowadzając Anię do liceum, zrozumiałem, dlaczego to takie ważne, abym był przy niej właśnie teraz, widoczny i namacalny.

Dlatego, że mnie nie potrzebowała.





Autor: Rafał Witek
Komentarze + Dodaj komentarz
Zapraszamy do wyrażania opinii, redakcja portalu Interklasa.
 
Nasi partnerzy:
MEN SchoolNet eTwinning Związek Powiatów Polskich PCSS
Cisco OFEK Przyjazna Szkoła Fundacja Junior FIO CEO
Parafiada net PR Orange IMAX Cinema City WSP TWP
IMAGE PPI-ETC ArcaVir Master Solution Device


Projekt Polski Portal Edukacyjny Interkl@sa
powstał i był realizowany w latach 2000-2011 dzięki wsparciu
Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".


Pytania i uwagi: portal@interklasa.pl

Regulamin portalu /  Polityka prywatności /  Ochrona własności intelektualnej /  Zasady korzystania / 
Wyłączenie odpowiedzialności /  Biuro prasowe /  Zasady współpracy /  Redakcja /  Kontakt

Przejdź na stronę ucznia Przejdź na stronę nauczyciela Przejdź na stronę rodzica Certyfikat sieciaki.pl Przyjazna strona kidprotect.pl