wtorek 23 kwietnia 2019 imieniny Jerzego i Wojciecha 1616 - Zmarł William Shakespeare
Do końca roku pozostało: 0 dni
Rodzic
Interaktywna mapa szkół
Język polski Historia WOS Sztuka (plastyka i muzyka) Języki obce Religia i etyka
Matematyka Fizyka i astronomia Chemia Biologia Przyroda Geografia Technika Informatyka
Przedmioty zawodowe WF Ścieżki edukacyjne Wychowanie przedszkolne Nauczanie zintegrowane Więcej
Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały, jak słuchać, żeby z nami rozmawiały

Karać czy nie karać

Karać czy nie karać

Nasze trzecie zajęcia jeszcze się nie rozpoczęły. Ludzie stali w małych grupkach, całkowicie zajęci rozmową. Do moich uszu docierały skrawki zdań.
— Po tym, co zrobiła, będzie miała szlaban przez cały miesiąc!
— Więc powiedziałem sobie: koniec z miłym facetem. Byłem za miękki dla tego dzieciaka. Tym razem mam zamiar go ukarać.
No dobrze, pomyślałam, nie rozmawialiśmy jeszcze o karach, ale wydaje się, że niektórzy tylko na to czekają.
— Laura, Michael — powiedziałam. — Czy nie zechcielibyście powiedzieć nam wszystkim, co takiego w zachowaniu dzieci aż tak was rozzłościło?
— Byłam nie tylko rozzłoszczona — wyrzuciła z siebie Laura. — Zamartwiałam się na śmierć! Kelly miała być o szóstej na przyjęciu urodzinowym u swojej przyjaciółki Jill. O siódmej zadzwoniła do mnie matka Jill. „Gdzie jest Kelly? Wiedziała, że mamy być w kręgielni o siódmej trzydzieści. Miała to na zaproszeniu. Stoimy tu wszyscy ubrani do wyjścia i czekamy na nią”.
Serce zaczęło mi walić. Powiedziałam: „Nie rozumiem. Wyszła dużo przed czasem. Już dawno powinna u was być”.
„Jestem pewna, że nie ma powodu do obaw. Mam nadzieję, że za chwilę tu będzie” — powiedziała matka Jill i rozłączyła się.
Zmusiłam się do tego, żeby poczekać piętnaście minut, po czym zadzwoniłam ponownie. Telefon odebrała Jill. „Nie, Kelly jeszcze nie ma. A jeszcze dzisiaj w szkole przypominałam jej, żeby się nie spóźniła”.
Teraz to już ogarnęła mnie panika. Przez głowę przelatywały mi okropne myśli. Po dwudziestu minutach tego koszmaru zadzwonił telefon. To była matka Jill. „Pomyślałam sobie, że na pewno chciałaby pani wiedzieć, że Kelly wreszcie dotarła. Okazuje się, że po drodze spotkała jakiegoś kolegę i była tak zajęta rozmową z nim, że zapomniała, że na nią czekamy. Mam nadzieję, że nie przepadła nam rezerwacja w kręgielni”.
Przeprosiłam za córkę i podziękowałam matce Jill za telefon. Ale kiedy Kelly wróciła do domu, naskoczyłam na nią: „Czy nie rozumiesz, na co mnie naraziłaś? Jak mogłaś być taka nierozważna? Taka nieodpowiedzialna? Nigdy nie myślisz o innych, tylko o sobie. To były urodziny Jill. Ale czy ciebie obchodzi przyjaciółka? Nie! Obchodzą cię tylko chłopcy i zabawa. No to przyjmij do wiadomości, że zabawa się skończyła. Masz szlaban do końca miesiąca! I nie myśl, że zmienię zdanie, bo nie zmienię”.
Tak jej wtedy powiedziałam. Ale teraz już nie wiem... Może byłam dla niej zbyt surowa.— Wydaje mi się — wtrącił Michael — że Kelly dostała dokładnie to, na co zasłużyła. Tak samo jak mój syn.
Wszyscy skierowali na niego wzrok.
— Co się stało? — zapytał ktoś. — Co zrobił?
— Chodzi raczej o to, czego nie robi — odpowiedział Michael. — A mianowicie nie odrabia lekcji. Odkąd Jeff zapisał się do drużyny piłkarskiej, obchodzi go tylko piłka nożna. Codziennie ma trening i wraca późno do domu, znika po obiedzie w swoim pokoju, a kiedy pytam, czy odrabia na bieżąco lekcje, odpowiada: „Nic się nie martw, tato. Daję radę!”Kiedy w niedzielę Jeff wyszedł, poszedłem do jego pokoju i zauważyłem jakiś list na podłodze koło drzwi. Podniosłem go i zobaczyłem, że był zaadresowany do mnie. Był otwarty i nosił datę sprzed tygodnia. Wiecie co? To było upomnienie od nauczyciela matematyki. Przez ostatnie dwa tygodnie Jeff nie odrobił żadnego — ani jednego — zadania domowego. Kiedy to zobaczyłem, krew mnie zalała.
Dopadłem go, gdy tylko przekroczył próg. Podniosłem w górę list i powiedziałem:
„Okłamałeś mnie, że dajesz radę z lekcjami. Otworzyłeś korespondencję przeznaczoną dla mnie. I wcale mi nie pokazałeś tego upomnienia. Mam ci teraz coś do powiedzenia. Do końca semestru możesz zapomnieć o piłce nożnej. Jutro dzwonię do trenera”.
Syn zawołał: „Tato, nie możesz mi tego zrobić!”
Ja na to: „Nie robię ci krzywdy, Jeff. Sam ją sobie zrobiłeś. Koniec dyskusji”.
— Czy rzeczywiście nie było dyskusji? — zapytała Laura.
— Jeff próbuje mnie złamać. Przez cały tydzień mnie urabiał, żebym zmienił zdanie. Poparła go moja żona — Michael spojrzał na nią znacząco. — Myśli, że jestem zbyt surowy.
— A jak pan myśli? — zapytałam Michaela.
— Myślę, że teraz Jeff wie, że nie żartuję.
— Tak — wtrącił Tony. — Czasami kara jest jedynym sposobem, żeby wpłynąć na dziecko — żeby nauczyć je odpowiedzialności.
— Zastanawiam się — zwróciłam się do wszystkich rodziców — czy kara rzeczywiście sprawia, że dziecko staje się bardziej odpowiedzialne? Zastanówcie się chwilę i wróćcie myślami do własnych doświadczeń z okresu dorastania.
Pierwsza zabrała głos Karen:
— Kara sprawiała, że byłam mniej odpowiedzialna. Kiedy miałam trzynaście lat, matka przyłapała mnie z papierosem i zakazała mi używać telefonu. Paliłam potem jeszcze więcej. Tylko że robiłam to na podwórku za domem, gdzie nikt mnie nie widział. Potem wchodziłam do domu, szczotkowałam zęby i z uśmiechem mówiłam: „Cześć, mamo”. Uchodziło mi to płazem przez wiele lat. Niestety, nadal palę.
— Nie wiem — powiedział Tony. — Według mnie jest czas i miejsce na karę. Weźmy na przykład mnie. Byłem złym dzieciakiem. Gang, z którym się zadawałem, ciągle miał jakieś kłopoty. Byliśmy dziką bandą. Jeden z chłopaków skończył w więzieniu. Daję słowo, że gdyby ojciec mnie nie karał za pewne rzeczy, które zrobiłem, to nie wiem, gdzie bym dzisiaj był.
— A ja nie wiem, gdzie bym dzisiaj była — odezwała się Joan — gdybym nie chodziła na terapię, która pomogła mi przezwyciężyć skutki wszystkich kar, które mi wymierzano.Tony wydawał się zdumiony jej słowami.
— Nie rozumiem — powiedział.
— Zarówno moja matka, jak i ojciec — wyjaśniała Joan — wierzyli, że jeśli ich dziecko zrobiło coś złego i nie zostało ukarane, to znaczy, że nie są odpowiedzialnymi rodzicami. I zawsze mi mówili, że karzą mnie dla mojego dobra. Ale to nie było dla mnie dobre. Stałam się złą, przygnębioną nastolatką, której brak było pewności siebie. I nie miałam z kim porozmawiać w domu. Czułam się bardzo samotna.
Westchnęłam. Ci ludzie opisali przed chwilą dobrze znane negatywne skutki wymierzania kar. Tak, niektóre dzieci wskutek karania czują takie zniechęcenie i bezsilność, że zaczynają tracić wiarę w siebie.
A z kolei inne dzieci, tak jak Tony, dochodzą do wniosku, że naprawdę są „złe” i muszą być ukarane, aby stały się „dobre”.
A jeszcze inne, jak Karen, hodują w sobie taką złość i żal, że kontynuują swoje zachowanie, ale obmyślają sposoby, jak nie dać się złapać. Nie stają się wcale bardziej uczciwe, ale bardziej ostrożne, skryte, przebiegłe.
Mimo to karanie jest szeroko akceptowane jako ulubiona metoda dyscyplinująca. W istocie wielu rodziców uważa, że dyscyplina i karanie to jedno i to samo. Jak miałam im przekazać swoje przekonanie, że w związku opartym na miłości nie ma miejsca na karanie?
Powiedziałam do rodziców:
— Gdybyśmy z jakiegoś powodu zostali zmuszeni do wyeliminowania kar jako narzędzia dyscypliny, czy stalibyśmy się wtedy zupełnie bezradni? Czy nasze nastoletnie dzieci zaczęłyby rządzić? Czy stałyby się nieznośnymi, niezdyscyplinowanymi, egoistycznymi, zepsutymi bachorami, pozbawionymi jakiegokolwiek poczucia, co jest dobre, a co złe, i weszłyby rodzicom na głowę? Czy może są inne metody niż kara, które mogą motywować naszych nastolatków do odpowiedzialnego zachowania?
Napisałam na tablicy:

Zamiast karać

• Opisz, co czujesz.
• Określ, czego oczekujesz.
• Pokaż, jak można poprawić postępowanie.
• Zaproponuj wybór.
• Przejdź do działania.

Zapytałam Laurę i Michaela, czy zechcieliby zastosować te metody w sytuacji, w jakiej się znaleźli. Oboje zgodzili się podjąć to wyzwanie. Na kolejnych stronach zobaczycie, w formie rysunków, rezultaty naszej niełatwej pracy nad scenariuszami, w których zastosowano nowe wskazówki. Najpierw zastanawialiśmy się, w jaki sposób Laura mogła poradzić sobie ze swoją córką Kelly, której lekceważący stosunek do czasu przysporzył jej tak wielkiej troski.





Autor: Wydawnictwo Media Rodzina
Komentarze + Dodaj komentarz
  • mądre słowa, Ula (odpowiedzi: 0)
  • Książka jest super. Trzeba przeczytać i pomalutku wprowadzać w życie porady autorek, są naprawdę skuteczne! mam najwspanialszą córkę na świecie!
  • Słowa, słowa, słowa ....., Ona17 (odpowiedzi: 0)
  • Mądry artykuł, ale to tylko słowa... Nie ma na co liczyć. Dorośli się nie zmienią, a młodzież nadal jest, była i będzie 'klasyfikowana'. Grupa I- oczekiwani potomkowie Chwała im....<ukłon> grupa dzieci idealnych, pięknych, mądrych, POSŁUSZNYCH! Spełniających marzenia rodziców. Najlepiej by było jeśli uznawali tylko wyższość rodziców, nie wyrażali swojego zdania. Zawsze przyznawali im racje. Grupa II - czarne owce uznawana za margines społeczny. Źli, nie dobrzy, nie zasługujący na szanse, od losu, od ludzi, od rodziców. To oni ''wyrosną na morderców, złodziejów, itd Młodzież nie rozsądna, bez ambicji... BUNTOWNICY ! tak... tylko szkoda, że nie ma im kto pomóc i są z góry przekreślani przez innych... Grupa III-średniacy długo by opisywać... to wszyscy pozostali... łącznie ze mną... Generalnie i tak większość będzie miała w nosie co tutaj napisze.
 
Nasi partnerzy:
MEN SchoolNet eTwinning Związek Powiatów Polskich PCSS
Cisco OFEK Przyjazna Szkoła Fundacja Junior FIO CEO
Parafiada net PR Orange IMAX Cinema City WSP TWP
IMAGE PPI-ETC ArcaVir Master Solution Device


Projekt Polski Portal Edukacyjny Interkl@sa
powstał i był realizowany w latach 2000-2011 dzięki wsparciu
Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".


Pytania i uwagi: portal@interklasa.pl

Regulamin portalu /  Polityka prywatności /  Ochrona własności intelektualnej /  Zasady korzystania / 
Wyłączenie odpowiedzialności /  Biuro prasowe /  Zasady współpracy /  Redakcja /  Kontakt

Przejdź na stronę ucznia Przejdź na stronę nauczyciela Przejdź na stronę rodzica Certyfikat sieciaki.pl Przyjazna strona kidprotect.pl