niedziela 25 sierpnia 2019 imieniny Ludwika i Luizy 1900 - Zmarł Friedrich Nietzsche
Do końca roku pozostało: 0 dni
Historia
Interaktywna mapa szkół
Język polski Historia WOS Sztuka (plastyka i muzyka) Języki obce Religia i etyka
Matematyka Fizyka i astronomia Chemia Biologia Przyroda Geografia Technika Informatyka
Przedmioty zawodowe WF Ścieżki edukacyjne Wychowanie przedszkolne Nauczanie zintegrowane Więcej
Anegdoty z dziejów Polski

XVII w. część 2


* * *

Król Jan III Sobieski (1629-1696) był obecny w czasie wielkiej dysputy sejmowej nad projektem wymarszu na odsiecz Wiednia. Wreszcie któryś z posłów pompatycznie zawołał: „Umrę wprzód, niżeli na to pozwolę”. Monarcha na to ze śmiechem: „Requiescat in pace” („Spoczywaj [więc] w pokoju”).

* * *

Przed bitwą pod Wiedniem (12 IX 1683 r.) wielki wezyr Kara Mustafa wysłał królowi Janowi III Sobieskiemu kwartę maku z komentarzem, że jego wojska są tak liczne jak owe ziarnka maku. Król w odpowiedzi wysłał Turkowi kwartę pieprzu z komentarzem: w tej kwarcie jest mniej ziaren pieprzu niż maku, ale spróbujcie je zgryźć!

* * *

Król Jan III Sobieski na co dzień ubierał się bardzo skromnie i jak to mówią, „znikał w tłumie”. Kiedyś przybył do niego w jakiejś sprawie pewien szlachcic, niejaki Gomuła, odziany z tej okazji bardzo strojnie i bogato. Nagle podczas rozmowy doniesiono, że właśnie przybył nowy poseł francuski. Gość pomylił się, złożył ukłon Gomule i rozpoczął przemówienie „Sire...” (Najjaśniejszy Panie). na to szlachcic: „Syr to jest ten – i wskazał na Sobieskiego - a ja jestem tylko Gomuła”

* * *

Trefniś króla Jana III Sobieskiego, niejaki Wesołowski, po śmierci monarchy osiadł w rodzinnym Jaworowie. Szlachta wracająca z elekcji Augusta II go spotkała i domagała się dykteryjek: „Kiedy byłeś pan u króla Jana, to waść i króla, i nas ucieszył”. A na to Wesołowski: „Ale u króla błaznem byłem tylko ja, zaś wszyscy waszmościowie jesteście nimi u Augusta.”

* * *

Wesołowski, nadworny błazen króla Jana III Sobieskiego, pewnego dnia owdowiał. A że nieboszczka za życia srodze mu się we znaki dawała, nie za bardzo demonstrował żałość po stracie połowicy. Król wyasygnował na koszty pogrzebu 200 złotych, zaś trefniś udał się z pieniędzmi do plebana – wszakże z zastrzeżeniem, by eksportacja zwłok odbyła się zaraz następnego dnia po wschodzie słońca. Na zdziwienie księdza powiedział, że chce się jak najprędzej złego (diabła) z domu pozbyć. Kolejny warunek postawiony przez wdowca dotyczył formy pogrzebu: nie miało być żadnej kapeli ani śpiewów, tylko czytania. Następnego dnia król przychodzi do kościoła zobaczyć, jak przebiegają uroczystości. Zdziwiony ciszą i brakiem muzyki usłyszał od trefnisia: „Miłościwy Panie, moja żona bardzo lubiła tańczyć. Gdyby usłyszała muzykę i śpiewy, jeszcze by licho z trumny wyskoczyło!”.

* * *

Niejaki Wesołowski, błazen nadworny króla Jana III, nad tronem monarchy w izbie senatorskiej wywiesił napis KJEP [kiep – to w dawnej Polsce jedna z najcięższych obelg]. Król zdenerwowany kazał szukać sprawcy, a gdy Wesołowskiego przyprowadzono, zapowiedział mu ciężkie plagi za zniewagę. Błazen w odpowiedzi wyjaśnił, że chodziło o skrót tytułu: „Król Jan Europy Pan”. Sobieski się roześmiał, karę darował, lecz napis musiał zniknąć.

* * *

Królowej Marii Kazimierze Sobieskiej, żonie króla Jana III, przyznano nowego pazia, który stojąc za swą panią podczas uczty odbierał talerze z niedojedzonymi daniami. Ów jednak, nieświadomy rzeczy, zamiast je odnosić, zabierał do sąsiedniego pokoju i opróżniał myśląc, że ich zawartość dla niego jest przeznaczona. Wreszcie po którymś daniu odbierając talerz jęknął żałośnie: „Miłościwa Pani, dzięki stokrotne, ale tak już jestem objedzony, że ledwie nie pęknę!”.

* * *

Na dworze króla Władysława IV jeden dworzanin pyta drugiego, dlaczego pod koniec biesiady ostatni toast pije się za zdrowie i na stojąco. Towarzysz mu wyjaśnił, że po takim pijaństwie zdrowie rzeczywiście będzie w cenie, a na stojąco, gdyż zwykle po tęgiej popijawie trzeba być w pogotowiu, albo żeby dalej pić, albo się bić, albo uciekać, albo iść do domu spać.

* * *

Podziwiamy dziś obronę klasztoru jasnogórskiego, do tradycji narodowej przeszło bohaterstwo przeora Augustyna Kordeckiego. Tymczasem historycy dziś już wiedzą, że ogromna większość owej tradycji jest legendą nie mającą pokrycia w faktach. Należy przypomnieć, że wśród oblegających Szwedów było niewielu, przeważały oddziały zaciężne i… polskie pospolite ruszenie, zaś sam dowódca, generał Müller, był Niemcem. Cudownego obrazu wtedy nie było w kaplicy, udało się go wcześniej wywieźć na Śląsk. Oblegający ani razu nie ruszyli do szturmu na mury twierdzy i odstąpili od oblężenia po zniszczeniu największego działa – owej kolubryny, rozsadzonej w niewyjaśnionych okolicznościach. Kto wie, może właśnie przez Andrzeja Kmicica…?

* * *

Pewien książę - magnat postanowił skrócić treść swego toastu w czasie uczty, wołając: „Zdrowie i tego końca, i tego końca! [stołu oczywiście]. Odpowiedziano mu także skrótem: „I tym, i tym końcem dziękujemy Waszej Książęcej Mości!”.

* * *

Pewien Odrowąż podczas bitwy stracił od kuli zęby wraz z wąsami. Gdy w nagrodę za męstwo otrzymał starostwo kowieńskie, kazał wymalować swój portret z zębami w ręce i z napisem: „Dano mi chleba, kiedym się zębów pozbył”.

* * *

Pewna sołtysowa otrzymała polecenie od umierającego męża sprzedania woła i zamówienia za uzyskaną kwotę mszy w intencji duszy zmarłego. Wdowa postanowiła spełnić wolę męża i udała się z wołem do miasteczka, zabierając też i kota. Rzeźnikowi zapowiedziała, że sprzeda woła za jeden grosz – ale tylko pod warunkiem kupna również drugiego zwierzęcia – lecz już za cztery złote. Zdziwiony rzeźnik przekonany, że ma do czynienia z osobą niespełna rozumu, szybko sobie przekalkulował, że transakcja i tak będzie dla niego korzystna, więc kupił woła razem z kotem. Uradowana wieśniaczka natychmiast udała się do kościoła, zamówiła mszę za kwotę uzyskaną ze sprzedaży woła, zaś z pieniędzmi za kota ruszyła do najbliższego kramu z ciuszkami...

* * *

Pewien szlachcic - skąpiec tak długo zwlekał ze sprzedażą swego zboża, że ceny spadły i więcej na tym interesie stracił, niż liczył zyskać. Z rozpaczy więc postanowił się powiesić, ale pacholik w porę go odciął. Uratowany zamiast podziękować rzekł z wyrzutem: jeśli już postanowiłeś mnie uratować, szkoda, że uczyniłeś to tak, że powróz uszkodziłeś. I zażądał od chłopaka zapłaty za przecięty sznur...

* * *

Krzysztof Arciszewski (1592-1656), artylerzysta i generał polski w służbie holenderskiej, zwykł się przechwalać, że w Polsce wolno mu polować w lasach królewskich – czego król w jego dobrach uczynić nie może. Przyczyna była prosta: bo Arciszewski żadnych dóbr w Rzeczypospolitej nie miał.

* * *

Szlachcic Mikołaj Kolnicki za różne ekscesy został skazany na cztery niedziele [tygodnie] wieży. Pomysłowy skazaniec... przez cztery kolejne niedziele przychodził do więzienia i sumiennie przebywał tam od świtu do wieczora.

* * *

Chowano pewnego opata. Wieśniacy podnoszą trumnę, lecz jeden z nich nie może udźwignąć ciężaru. „Oj, ciężki ten nasz opat, bardzo ciężki”. Na to drugi: „Podnoś, podnoś, znacznie cięższy ci on nam był za żywota!”.

* * *

Przez wiele lat po drugiej wojnie światowej nie wolno było drukować tego fragmentu pomnikowego dzieła Jana Stanisława Bystronia: „Dzieje obyczajów w dawnej Polsce”, który dotyczył opinii o Rosji i jej mieszkańcach, rozpowszechnionej w XVII-wiecznej Polsce. A zacytowano tam relację Laboureura, jednego z dworzan królewskich w czasach Władysława IV na temat poselstwa moskiewskiego: „Nędzny był wjazd tego posła do Warszawy; miał z sobą dwieście lub trzysta osób źle ubranych (…) większa ich część jechała sankami, a konie były chyba nie większe i nie piękniejsze od naszych osłów francuskich; nie dano więc tym zwierzętom stajen, lecz ustawiono je na podwórzu posła. Co się tyczy dworu poselskiego, nie lepsze obyczaje jego jak ubiory. Jedli bez serwet i obrusów, a raczej nie jedli, ale pili zawsze, i to nie wino, lecz gorzałkę, którą się od rana do wieczora zalewali (…). Chociaż są szlachtą, bawią się kupiectwem i sprzedają przy okazji tych poselstw sobole, rysie i gronostaje. Prócz wynalazku fałszowania futer, myślę, że mało sztuk znają”.

* * *

Zupełnie inaczej wyglądały poselstwa polskie, które zawsze starały się prezentować bogato, wystawnie i z pełnym szykiem. Polscy posłowie w XVII wieku imponowali znajomością języków obcych i obyciem, zaś magnaci wyznaczeni do takiej misji często się zapożyczali – byle wypaść godnie. Sławą okryło się poselstwo kanclerza Jerzego Ossolińskiego (1595-1650) do Stambułu, gdy na ulicach miasta konie polskich jeźdźców celowo gubiły złote podkowy.

* * *

Podczas kazania w wiejskim kościele niemal wszyscy zebrani rzewnie płakali słuchając mowy swego plebana. Tylko jeden z obecnych stał z boku, nie reagując. Zapytany dlaczego się nie wzruszył, odparł: „Bo ja nie z tej parafii”.

* * *

Żołnierz pewien siłą odbierał wieśniaczce krowę. Widział to zakonnik, który rzekł: „Oj, dobodzie ci ta krowa na Józefatowej dolinie” (tzn. w zaświatach). Kiedy żołnierz zapytał, czy ta krowa też tam będzie, usłyszał: „Tak będziesz tam ty, gospodyni i ta krowa”. Na to wojak: „No to wtedy jej tę krowę oddam”.

* * *

W aktach miejskich Poznania zachował się zapis z 1534 roku, z którego wynika, że poborca szosu, czyli podatku od nieruchomości miejskich, pominął około 14 domów położonych przy ulicy Wrocławskiej. Coś musiało być na rzeczy, skoro urzędnik na stronie tytułowej rejestru wypisał hasło: „Lepsze dobre piwo niż kiepskie wino”…

* * *





Autor: Marek Rezler
Komentarze + Dodaj komentarz

Wielki kazimierz
Master
wrzesień 25, 2007, 18:01
Ten to miał życie
 
Nasi partnerzy:
MEN SchoolNet eTwinning Związek Powiatów Polskich PCSS
Cisco OFEK Przyjazna Szkoła Fundacja Junior FIO CEO
Parafiada net PR Orange IMAX Cinema City WSP TWP
IMAGE PPI-ETC ArcaVir Master Solution Device


Projekt Polski Portal Edukacyjny Interkl@sa
powstał i był realizowany w latach 2000-2011 dzięki wsparciu
Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".


Pytania i uwagi: portal@interklasa.pl

Regulamin portalu /  Polityka prywatności /  Ochrona własności intelektualnej /  Zasady korzystania / 
Wyłączenie odpowiedzialności /  Biuro prasowe /  Zasady współpracy /  Redakcja /  Kontakt

Przejdź na stronę ucznia Przejdź na stronę nauczyciela Przejdź na stronę rodzica Certyfikat sieciaki.pl Przyjazna strona kidprotect.pl