poniedziałek 19 sierpnia 2019 imieniny Bolesława i Juliana 1662 - Zmarł Blaise Pascal
Do końca roku pozostało: 0 dni
Geografia
Interaktywna mapa szkół
Język polski Historia WOS Sztuka (plastyka i muzyka) Języki obce Religia i etyka
Matematyka Fizyka i astronomia Chemia Biologia Przyroda Geografia Technika Informatyka
Przedmioty zawodowe WF Ścieżki edukacyjne Wychowanie przedszkolne Nauczanie zintegrowane Więcej
W cieniu pięknej ravenali, zwanej drzewem podróżnika

Jesteśmy pierwszymi Polakami od czasów Fiedlera...

   Jesteśmy pierwszymi Polakami od czasów Fiedlera...

   Wokół dwóch piróg krząta się grupka wieśniaków. Jesteśmy pierwszymi Polakami od czasów Fiedlera - od blisko 60-ciu lat, którzy tu docierają. Wysiadam na brzeg z bijącym sercem i z pewną tremą. Jak wytłumaczyć tym ludziom, czego my tu szukamy? Patrzą na nas ze zdziwieniem. Ciekawe, jak witali Fiedlera?
   Brniemy w błocie po kolana do wsi. Odnajdujemy szkołę - college - trzy drewniane chaty. "Założony marcu 1993" - czytam transparent nad wejściem na podwórko. Dyrektor - niewysoki, bosy, trzydziestokilkuletni Malgasz w czarnej kurtce ortalionowej stara się przypomnieć sobie jakieś zwroty grzecznościowe po francusku. Ogląda książkę Fiedlera. O autorze nic nie słyszał. O dziwo, nie podnieca go w żaden sposób fakt, że ktoś napisał książkę o jego wsi.
Wskazuje palcem mizerny pagórek niedaleko szkoły i kiwając głową stuka palcem w kartkę na której pod zdjęciem widać podpis "Góra Beniowskiego". Gór i pagórków tu sporo, czy aby ten rachityczny to właśnie - górujący nad "Doliną szczęścia" ów Ambihimitsingo, na którym Beniowski zakładał swoje obozowisko?
   Idziemy w głąb wsi, budząc powszechne zainteresowanie. Otoczył nas tłum , zasmarkanych, brudnych i obdartych, ale bardzo wesołych i przyjaznych dzieciaków, reagujących niesamowitym wrzaskiem radości na lampę błyskową w moim aparacie. Wszyscy dziwnie też reagują tu na kamerę na statywie. Nie wiedzą, co to telewizja ( tu nie ma nawet radia), gdy kieruję na kogokolwiek obiektyw - natychmiast sztywnieje i staje na baczność. Ktoś ich tu nauczył, by zastygać w bezruchu, gdy robi się zdjęcie i to czynią. Paranoiczne to wygląda, gdy staruszki, przebierające ryż, zrzucają gwałtownie słomiane kapelusze z głów i sztywnieją jak zelektryzowane na widok kamery, a chłopiec, wracający z bydłem z pola, drętwieje nagle z zadartą do góry nogą. W takich warunkach to nikogo tu nie sfilmuję przy pracy. Zaczynam więc machać głową w podziękowaniu i uśmiechać się, a gdy ci się odprężają włączam kamerę.



Otoczył nas tłum, zasmarkanych, brudnych i obdartych,
ale bardzo wesołych i przyjaznych dzieciaków...

   Pokazujemy wszystkim napotkanym staruszkom książkę Fiedlera - może rozpoznają którąś z chat na zdjęciu lub którąś z osób. Oglądają książkę ze zdziwieniem, myślą, zastanawiają się i nic..., żadnej reakcji. Odchodzą po chwili z kamiennymi twarzami do roboty, do chat. I tak samo za każdym razem. Powoli zaczynam wątpić, czy aby rozumieją, o co nam w ogóle chodzi? Tu prawie nikt nie mówi po francusku. Nie możemy znaleźć ani wójta, ani nawet policjanta - gdzieś są poza wsią, w lesie lub w polu. Mały chłopiec prowadzi nas do Eleonory, nauczycielki angielskiego. No, no, czy Fiedler spodziewał się, że w jego wsi będą uczyć angielskiego? Wita nas młoda Malgaszka w żółtej bluzce. Przed jej chatą rosną dwie ravenale - drzewa podróżnika - podobne do palm, wyglądających jak rozpostarte wachlarze. W chacie czysto - łóżko z siennikiem i maszyna do szycia - nożna, bo prądu tu nie ma, jak we wszystkich wsiach Madagaskaru. Na ścianie kalendarz sprzed siedmiu lat i plakat "Medicins du Monde" - "Lekarzy Świata". To zapewne jedyni biali po Fiedlerze i przed nami, którzy tu dotarli. Eleonora wita nas po angielsku i gdy zaczynam jej tłumaczyć w tym języku, po co tu przyjechaliśmy, szybko przechodzi na francuski. Przynajmniej jednej rzeczy jestem już pewien - tutejsze dzieci jeszcze długo nie będą wiedziały, kim jest Królowa Elżbieta. Eleonora nie słyszała o "vazaha" mieszkających w jej wiosce przed laty, ale może przyprowadzić jednego z najstarszych ludzi w wiosce, może on pamięta, skoro ten „vazaha” mieszkał tu kilka miesięcy ?
- Przyjdzie za 15 minut. Wiemy, że malgaskie 15 minut może się przeciągnąć do dwóch godzin. Ruszamy więc zwiedzać wieś.
   Ambinanitelo, rozciągnięte po całej kotlinie podzielone jest na dzielnice. Nikt nie mógł nam powiedzieć, na ile. Mieszka tu szef kantonu, czyli okręgu. Każda dzielnica ma też swojego szefa - "chef du quartier". Różni ludzie różnie nas informują o liczbie mieszkańców . Jedni mówią o tysiącu, inni o sześciu. Jedno wiemy na pewno - wieś jest gigantyczna. Składa się z kilkuset drewnianych i bambusowych chat. Ma własne - nazwijmy to - "przychodnię", "szpital" i "aptekę". Jedna chatka jest nawet kościołem, do którego przypływa co jakiś czas ksiądz z Maroantsetry. Jest tu targowisko z dachem, skrzynka pocztowa, dwuosobowy posterunek policji, pięcioklasowa szkoła podstawowa i znany już nam college, czyli trzyklasowa szkoła średnia. Ambinanitelo ma szesnaścioro nauczycieli. Nikt nie pamięta fiedlerowskiego Ramaso. Ludzie żyją tu z rybołówstwa, połowu krabów, hodowli bydła i upraw: ryżu, kawy czy goździków. Mają w bród bananów i kokosów. We wsi jest kilka sklepików ze wszystkim, czyli tzw. "szwarc, mydło i powidło", prowadzonych przez Hindusów.



Jest tu pięcioklasowa szkoła podstawowa i college,
czyli trzyklasowa szkoła średnia

   Na Madagaskarze handlem i interesami zajmują się Hindusi, Chińczycy i biali. U Malgaszy panuje dziwny zwyczaj, że niczego nie wolno odmawiać rodzinie. Tak więc, gdy ktoś ma pracę, może być pewien, że będzie miał na karku przynajmniej piętnaście osób z rodziny i nie będzie mógł odmówić im pomocy, bo to największy grzech. Żaden więc Malgasz nie otwiera sklepu, bo wie, że zanim by coś sprzedał, cała rodzina wyniosłaby mu wszystko ze sklepu za darmo, a on nawet nie mógłby oponować. I to chyba jest istota braku rozwoju ekonomicznego Madagaskaru.





Autor: Jarosław Kret
Komentarze + Dodaj komentarz

Dodaj wątek
Tytuł*:
Treść*:
Autor*:
Email:

Kod*:
 
Nasi partnerzy:
MEN SchoolNet eTwinning Związek Powiatów Polskich PCSS
Cisco OFEK Przyjazna Szkoła Fundacja Junior FIO CEO
Parafiada net PR Orange IMAX Cinema City WSP TWP
IMAGE PPI-ETC ArcaVir Master Solution Device


Projekt Polski Portal Edukacyjny Interkl@sa
powstał i był realizowany w latach 2000-2011 dzięki wsparciu
Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".


Pytania i uwagi: portal@interklasa.pl

Regulamin portalu /  Polityka prywatności /  Ochrona własności intelektualnej /  Zasady korzystania / 
Wyłączenie odpowiedzialności /  Biuro prasowe /  Zasady współpracy /  Redakcja /  Kontakt

Przejdź na stronę ucznia Przejdź na stronę nauczyciela Przejdź na stronę rodzica Certyfikat sieciaki.pl Przyjazna strona kidprotect.pl